Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jordanek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jordanek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 kwietnia 2022

Czy codziennie „zjadam” praskie dzieci na śniadanie?

Ostatnio wciąż dowiaduję z różnych mediów jak bardzo ja oraz inni członkowie lokalnego stowarzyszenia mieszkańców „Michałów”, w którym od dawna działam, zwalczają praskie dzieci, szczególnie te bawiące się na skwerze „Jordanka” u zbiegu ulic Siedleckiej i Otwockiej. Największy lament w tej sprawie podnieśli działacze stowarzyszenia „Kocham Pragę”, ubolewa też nad tym Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 354 wraz z Radą Rodziców i Samorządem Szkolnym. Wszyscy ponoć czują się przez moje stowarzyszenie i „małą grupkę mieszkańców” zastraszeni i niepewni losu dziatwy, która odważyłaby się przekroczyć teren tego zieleńca. Zapewne za chwilę ma tam dojść do rzezi niewiniątek, a my wystąpimy w roli Heroda i jego siepaczy.

Wróćmy do rzeczy. Tak - to ja zwróciłem uwagę na „niewinną zabawę”, którą zorganizowała pobliska szkoła w ramach zajęć dla dziesięcio- czy dwunastolatków. Ja bezczelnie „wtargnąłem” na teren Jordanka, gdzie dowiedziałem się od organizatorów, że właśnie rozdawane są uczniom wierne kopie karabinów wojskowych, wyposażone w promień lasera, przy pomocy których dzieci podzielone na grupy będą się wzajemnie „eliminować”. Jestem synem powstańca warszawskiego, pamiętającego okropności wojny, który prze całe życie uczulał mnie, że nie wolno mierzyć w innego człowieka nawet z dziecięcej zabawki. Nie mogłem więc jakoś pojąć, że to przecież zwykła zabawa dla dzieci, rozwijająca sprawność fizyczną i pozwalająca się im wybiegać, jak twierdzą obecnie ci, którzy rozpętali wokół tego zdarzenia całą kampanię hejtu.

Cóż, zapewne jestem staroświecki, skoro mam, podobnie jak mój ojciec, głębokie przekonanie, że taka „rozrywka” wyrabia w dzieciach poczucie, że strzelanie do innych ludzi to fajna rzecz, a kto „zabije” najwięcej „przeciwników” ten zostaje bohaterem.

To ja jestem tym wrednym typem, który postanowił zadać władzom kilka pytań w tej sprawie – między innymi pytanie jak taka „gra” wpływa na rozwój emocjonalny dzieci w tym wieku, co natychmiast zostało odebrane jako atak na szkołę i prześladowanie Bogu ducha winnych uczniów.

Ja także zainteresowałem się faktem, że ogólnodostępny teren Jordanka został w tym czasie zamknięty dla innych użytkowników, co oczywiście błyskawicznie przedstawiono jako żądanie niewpuszczania dzieci na jego teren.

„Oburzające jest jak lokalny aktyw uzurpuje sobie prawo do zarządzania (tym) terenem” pisał w piśmie skierowanym do szkoły Wiceburmistrz Kacprzak z „Kocham Pragę” dodając, że nie dopuści aby „najmłodsi mieszkańcy Dzielnicy byli napiętnowani” i wskazując błędnie mojego kolegę Krzysia Michalskiego zamiast mnie,  jako głównego winowajcę piętnującego dzieci.  Burmistrzu Kacprzak – myli się Pan - to ja, a nie on, jestem tym Herodem.

Oczywiście merytoryczna odpowiedź na zadane pytania ze strony osób odpowiedzialnych za tę sprawę nie przyszła do dziś.

Moje występki wobec praskich dzieci na tym się nie kończą. Jako zarząd wspólnoty mieszkaniowej i jej mieszkańcy napisaliśmy protest przeciwko projektowi ulokowania w „Jordanku”, pod oknami naszych mieszkań, parku linowego i zestawów trampolin.

Zaproponowaliśmy przeniesienie ich w pobliskie miejsce, mniej uciążliwe dla osób mieszkających w domach sąsiadujących z tym zieleńcem. Owszem, dzieci mają prawo do zabawy, ale mieszkańcy też mają prawo do spokojnej pracy i wypoczynku w swoich mieszkaniach. Na tym polega przestrzeganie zasad dobrego sąsiedztwa i współżycia społecznego.

Wydawało mi się, że jeśli ten potencjalny konflikt można łatwo rozwiązać z korzyścią dla wszystkich stron, władze samorządowe powinny tak zrobić. Oj – bardzo się myliłem. Nasze pismo dało pretekst działaczom współrządzącego Dzielnicą stowarzyszenia „Kocham Pragę”, aby ponownie podnieść krzyk nad losem praskich dzieci, które jakoby znów prześladujemy - tym razem jako wspólnota mieszkaniowa. Radny Jacek Wachowicz z „Kocham Pragę” uznał, że nawet skonsultowanie z nami tego projektu byłoby nonsensem i terroryzowaniem  urzędników i radnych. Są to absurdy aktywistów – stwierdził. Jak wiadomo wszyscy miłośnicy dzieci powinni skakać z radości, gdy planuje się zainstalowanie tuż pod ich oknami parku linowego i zestawów trampolin, degradując przy tym środowisko przyrodnicze i zieleń na skwerze. Są tu tacy, co nie lubią dzieci  biadoliła radna Barbara Domańska, także „Kochająca Pragę” w programie „Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego”, przy czym kamerę skierowano na nasze okna. „Dlaczego PSM „Michałów” walczy z praskimi dziećmi!?... Dzieci przez aktywistów niemile widziane!? ” wykrzykiwał felietonista pewnej praskiej gazetki.

Tak to prawda – od lat walczę z praskimi dziećmi  wraz z tym okropnym stowarzyszeniem mieszkańców, które wraz z naszą wspólnotą mieszkaniową walnie przyczyniło się do ocalenia „Jordanka”. Tak – prześladowałem praskie dzieci, doprowadzając do ulokowania na jegoterenie ekologicznego placu zabaw, niedługo po tym, gdy lamentująca teraz nad losem dzieci radna Domańska jako urzędniczka dzielnicowego Wydziału Architektury uczestniczyła w przygotowaniu pozytywnej decyzji na zabudowę Jordanka przez dewelopera, którą szczęśliwie udało się uchylić sądownie przez naszą wspólnotę. Tak – zawsze walczyłem z praskimi dziećmi, doprowadzając  do ocalenia większej części Parku Michałowskiego wraz z placem zabaw, poprzez przesunięcie Trasy Świętokrzyskiej.  Jakoś nie widziałem wtedy przy negocjacjach z władzami Warszawy obecnych działaczy „Kocham Pragę”, tak odważnie dzisiaj nas zwalczających.

Zastanawiałem się dlaczego działacze „Kocham Pragę” doznali nagle ataku moralnego wzmożenia „w obronie praskich dzieci”? Skąd wzięła się ta fala hejtu, która zresztą wylała się głównie, zamiast na mnie, na mojego przyjaciela Krzyśka Michalskiego, tylko dlatego, że to on udziela się w mediach społecznościowych i na komisjach rady dzielnicy.  Dlaczego kilka prostych pytań o dziecięcą „zabawę w wojnę” oraz jedno pismo wspólnoty mieszkaniowej z wnioskiem o przeniesienie parku linowego i parku trampolin dalej od okien mieszkańców wywołało taką burzę?

I przyszło mi do głowy pytanie czy stowarzyszenie „Kocham Pragę” przypadkiem nie powinno się nazywać się stowarzyszeniem „Kocham Władzę”? Od wielu lat ton nadają w nim ci sami ludzie, trzymający się swoich samorządowych i urzędniczych posad, choć to nas, nazywają „etatowymi aktywistami”. Może wpadli oni teraz w panikę na myśl, że ktoś w niedalekiej przyszłości mógłby ich tych stanowisk pozbawić?

Ludzie znają nasze stowarzyszenie, mamy pewne osiągnięcia integrujące mieszkańców, takie jak dom sąsiedzki – „Moje Szmulki”, nagradzany za swoją działalność. Wcześniej byliśmy laureatami nagrody „Miasto i Transport”.  Do prób zdeprecjonowania potencjalnych konkurentów każda okazja jest dobra, a to, że „etatowi aktywiści” z „Kocham Pragę” traktują mnie i nasze stowarzyszenie  jako wielkie dla nich zagrożenie, nawet mi trochę pochlebia.

Tomasz Peszke 

niedziela, 23 lipca 2017

Kiedy Jordanek zostanie otwarty dla mieszkańców?

Za kilka tygodni zostanie oddana do użytku Trasa Świętokrzyska na odcinku Zabraniecka-Kijowska. Tymczasem ślimaczą, by nie powiedzieć, stoją w miejscu prace związane z realizacją kompensacji przyrodniczych, do których zobowiązany jest inwestor na podstawie decyzji środowiskowej. Temu tematowi poświęcimy kilka najbliższych wpisów interwencyjnych na naszym blogu.

Na pierwszy ogień idzie dawnych Jordanek przy Siedleckiej/Otwockiej. Przypomnijmy, planowana zabudowa tego terenu wywołała protesty mieszkańców. Udało się doprowadzić do odkupienia przez Miasto st. Warszawa w lutym 2016 r. działki od Towarzystwa Salezjańskiego. Teren został przeznaczony na publiczny skwer w ramach kompensacji środowiskowych. Wizja architektów nie zachwycała, ale w sytuacji deficytu terenów zielonych należało wykonać ją jak najszybciej.


W kwietniu br. prace wystartowały. Niestety, zaczęto od wycinek, w tym usunięcia pnia po wielkiej topoli, który można było zaadaptować np. na element naturalnego placu zabaw.


Dalsze prace realizowane były dość niechlujnie. Teren Jordanka rozkopano w związku z planowanym wykonaniem alejek, ziemią z wykopów zasypano trawniki, połamano mniejsze drzewka...



Usuwając chore drzewa wykonawca zapomniał jednak o demontażu zbędnych elementach technicznych, takich jak nieużywany słup energetyczny...


W maju prace stanęły na dobre. Oczom wykonawców ukazały się relikty przedwojennego zagospodarowania Jordanka, w tym elementy sadzawki. Aż dziw bierze, że wykonawca nie posiłkował się ortofotomapami, na których te elementy są widoczne - zwrócił na to uwagę Stołeczny Konserwator Zabytków w swojej opinii z 19 maja br. przesłanej do ZMID.




Z przekazanych po naszej interwencji w ZMID informacji wynika, że prowadzone są odkrywki celem udokumentowania ww. reliktów. 



Dobrze byłoby skorygować projekt i zachować przynajmniej układ oryginalnego Jordanka. A w przyszłości odtworzyć sadzawkę. Ale czas ucieka. Pojawia się też pytanie, czy wykonawca zdąży z realizacją kompensacji do otwarcia ulicy? Zwłaszcza, że w lipcu miał wejść również na skwer Radziwiłłów, a nie widać by coś się na tym terenie działo.

O tym i kolejnych działaniach kompensacyjnych napiszemy wkrótce.

niedziela, 8 maja 2016

Zazieleniamy Pragę

Rok 2016 może okazać się przełomowym pod względem rozwoju zieleni w naszej dzielnicy. Dzięki wysiłkom wielu mieszkańców, w tym członków naszego stowarzyszenia, zrewitalizowanych lub stworzonych zostanie 7 skwerów i tzw. parków kieszonkowych, wzdłuż kilkunastu praskich ulic zostanie nasadzonych 300 drzew, a kilka ulic Nowej Pragi pokryje nowa zieleń przyuliczna.


Nowe nasadzenia drzew wzdłuż ul. Siedleckiej

Zauważalny wzrost zieleni na Pradze nie byłby możliwy bez budżetu partycypacyjnego, którego dwie edycje już za nami, a trzecia w trakcie. W ubiegłorocznym głosowaniu mieszkańcy naszej dzielnicy bezdyskusyjnie opowiedzieli się za rozwojem zieleni – dwa z trzech najwyżej ocenionych projektów dotyczyły właśnie nasadzeń nowych drzew i tworzenia nowych lub rekultywacji dotychczas istniejących skwerów. Jeśli do tego dodamy fakt przejęcia przez miasto, dzięki m.in. naszym staraniom dawnego salezjańskiego ogrodu jordanowskiego przy ul. Otwockiej, nie bez kozery można napisać, że to my, mieszkańcy dbamy na Pradze o rozwój terenów zielonych. 


Dawny salezjański Jordanek na ul. Otwockiej

Dlaczego takie inicjatywy są ważne? Lata zaniedbań, rozproszenie kompetencji (na Pradze za zieleń odpowiadają m.in. Zarząd Praskich Terenów Publicznych, Zarząd Oczyszczania Miasta, Tramwaje Warszawskie oraz Wydział Ochrony Środowiska), a także kolejne inwestycje drastycznie ingerujące w zieleń (ostatnim przykładem jest budowa Trasy Świętokrzyskiej, z powodu której drogowcy wycięli znaczną część jednego z dwóch oficjalnych praskich parków przy ul. Kawęczyńskiej) spowodowały znaczące zmniejszenie powierzchni terenów zielonych. 


Kilkaset zdrowych drzew wycięto w Parku Michałowskim w związku z budową Trasy Świętokrzyskiej

Naukowcy i planiści od lat biją na alarm. Przykładowo główne ulice Starej Pragi są zadrzewione jedynie w ok. 40% w stosunku do liczby drzew postulowanej w planie miejscowym. Daleko też Pradze do 10 metrów kwadratowych ogólnodostępnej zieleni urządzonej przypadającej na każdego mieszkańca, dostępnej w zasięgu pieszym, wyliczonej w warszawskim Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego.

Co zrobić, aby tę sytuację poprawić? Na pewno warto skorzystać z miejskich narzędzi takich jak budżet partycypacyjny (w tym roku też zgłoszony został projekt przewidujący utworzenie kilku skwerów), czy inicjatywa lokalna. W tym ostatnim przypadku można przykładowo wspólnie z sąsiadami uprzątnąć i zazielenić podwórko kamienicy, czy stworzyć ogród społecznościowy, w którym mieszkańcy będą mogli posadzić kwiaty, czy warzywa. Warto też lobować za zielenią – w Zarządzie Dzielnicy, wśród radnych, czy w Zarządzie Oczyszczania Miasta. Razem jeszcze bardziej zazielenimy Pragę.

KMI

niedziela, 20 marca 2016

Centrum Lokalne na Michałowie?

W ubiegłym roku architekci i urbaniści z warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP) na zlecenie ratusza przygotowywali we współpracy z mieszkańcami koncepcję centrów lokalnych dla Warszawy. 


Autorzy koncepcji przyjęli następujące kryteria definiujące pojęcie centrum lokalnego: 
  • zawierają element powszechnie dostępnej przestrzeni publicznej; 
  • są wielofunkcyjne (z możliwością wymienności funkcji w zależności np. od pory dnia czy roku); 
  • znajdują się w niewielkiej odległości od miejsc zamieszkania (10-15 min spaceru); 
  • służą wymianie: handlowej, intelektualnej, społecznej; 
  • mają program/ofertę dla różnych grup wiekowych i społecznych; 
  • łączą ludzi, budują lokalną wspólnotę; 
  • mają przyjemną, ładną formę urbanistyczną; 
  • mają swój niepowtarzalny charakter, budujący lokalną tożsamość.
Ostatecznie spośród zaproponowanych ponad 160 lokalizacji takich centrów wybrano 32 miejsca w całej Warszawie, które mogłyby pełnić rolę centrum lokalnego. 10 z nich, w tym Plac Hallera na Pradze Północ, wskazano do realizacji w pierwszej kolejności.

Na liście rezerwowej dla Pragi Północ znalazła się lokalizacja wskazana przez nasze stowarzyszenie. Do roli centrum lokalnego wytypowaliśmy teren wokół Bazyliki NSJ. 
W pobliżu znajdują się liczne szkoły różnego stopnia, jest pętla tramwajowa ułatwiająca komunikację oraz tereny zielone (jordanek i skwer M. i M. Radziwiłłów). Przestrzeń publiczną stanowi plac przez Bazyliką, który od okresu międzywojennego służy mieszkańcom (salezjanie organizowali tam m.in. potańcówki i lodowisko).


Autorzy broszury dotyczącej Centrów Lokalnych sporo miejsca poświęcili naszej lokalizacji:

"Za POTENCJAŁ CL Kawęczyńska należy uznać lokalizację i położenie w bezpośrednim centrum Szmulek nieopodal węzła komunikacyjnego oraz zagęszczenie różnorodnych funkcji kulturalnych, edukacyjnych i rekreacyjnych. Dużym atutem jest również intensywna zieleń.

BARIERY
tej przestrzeni to przede wszystkim to mozaika własnościowa: plac bezpośrednio przy bazylice to własność Kościoła, skwer na północ od placu – użytkowanie wieczyste Kościoła (może miasto mogłoby ten teren wykupić - to już nastąpiło, o czym pisaliśmy na blogu), placyk wejściowy przy Szkole Menedżerskiej – użytkowanie wieczyste uczelni prywatnej. Do miasta należą ulice, teren przychodni naprzeciwko bazyliki oraz skwer przy ul. Otwockiej – te tereny można zagospodarować (uporządkować chodniki i parkowanie, zagospodarować tereny przy przychodni zdrowia - to nastąpi w tym roku w ramach zwycięskiego projektu z budżetu partycypacyjnego "Zielone Skwery Pragi", który zgłosił Krzysztof Michalski z naszego stowarzyszenia), zmienić przypadkową architekturę kiosku, baru i wprowadzić miejsca do siedzenia). W sąsiedztwie zdecydowanie brakuje funkcji usługowo-handlowej lub targowe". 


Cieszą rekomendowane przez autorów koncepcji centów kierunki działań, które są zbieżne z naszymi postulatami:
  • uporządkowanie parkowania przy przychodni zdrowia; 
  • poprawa jakości nawierzchni ulic i chodników, poprawa bezpieczeństwa i komfortu pieszych;
  • poprawa standardu przestrzeni publicznej w bezpośrednim otoczeniu przychodni; 
  • lepsze powiązanie z parkiem Michałowskim; 
  • zagospodarowanie skweru; 
  • nadanie nowej, estetycznej formy kioskom wzdłuż ul. Otwockiej; 
  • ewentualne uzupełnienie funkcji (np. targowej lub handlowo-usługowej); 
  • budowa toalety publicznej z pokojem dla rodzica z dzieckiem.
Kibicujemy projektowi Centrum Lokalnego Kawęczyńska. Mamy nadzieję, że zostanie zrealizowany w ramach Zintegrowanego Programu Rewitalizacji. Pierwszym krokiem z pewnością będzie zapowiadana na przyszły roku budowa stacji Veturilo przy pętli tramwajowej. Będziemy ten temat monitorować.

czwartek, 3 marca 2016

Jordanek pozostanie Jordankiem!

Od dwóch lat trwały zakusy na zabudowę jednego z niewielu zwartych terenów zielonych w naszej okolicy i na całej Pradze, zwanego Jordankiem. Teren ten został podarowany przez księżnę Marię Radziwiłłową Salezjanom na prowadzenie działalności charytatywnej dla okolicznej ubogiej ludności, szczególnie dzieci i młodzieży. Pod koniec lat 30. XX wieku utworzono na nim jeden z niewielu w Warszawie ogrodów jordanowskich - placu zabaw i sportów dla dzieci i młodzieży - stąd nazwa. Po wojnie teren Jordanka został znacjonalizowany, pełniąc tę samą funkcję. Na początku lat 90. decyzją państwowo-kościelnej Komisji Majątkowej został zwrócony Towarzystwu Salezjańskiemu. Od tego czasu porośnięty drzewami skwer był rzadko wykorzystywany na cele rekreacyjne. Jako zadrzewiony teren o dużej wartości przyrodniczej pełnił rolę zielonych płuc Michałowa i Szmulowizny, gdzie powietrze jest znacznie zanieczyszczone na skutek opalania wielu domów węglem i innymi substancjami



Dwa lata temu Salezjanie postanowili sprzedać teren Jordanka na cele komercyjnej zabudowy mieszkaniowej jednemu z dużych deweloperów. 

Poniżej przedstawiamy kubaturę tej zabudowy.




Decyzja ta zapadła bez udziału lokalnej społeczności i natychmiast wzbudziła protesty. Mieszkańcy, zagrożeni utratą jedynego większego terenu parkowego w okolicy - Parku Michałowskiego przy ulicy Kawęczyńskiej, przeznaczonego w połowie do wycinki pod Trasę Świętokrzyską mieli także utracić drugie zielone płuco - Jordanek. List protestacyjny w tej sprawie, podpisany przez mieszkańców i przetłumaczony na język włoski dotarł nawet do papieskiej kancelarii. 

Nasze stowarzyszenie od początku aktywnie zaangażowało się w obronę Jordanka przed zabudową, jednocześnie zabiegając o uratowanie jak największej części Parku Michałowskiego. Podjęliśmy rozmowy z Towarzystwem Salezjańskim, Zarządem Miasta i Zarządem Dzielnicy Praga Północ. Zaproponowaliśmy, aby teren Jordanka znajdujący się w użytkowaniu wieczystym Salezjan został wykupiony, lecz nie przez dewelopera, a przez Miasto Stołeczne Warszawę - jako jedna z rekompensat przyrodniczych w zamian za utratę części Parku Michałowskiego. Dzięki przychylności i poparciu miejskich włodarzy,  w szczególności Prezydenta Jacka Wojciechowicza, ówczesnego Burmistrza Pawła Lisieckiego i Wiceburmistrza Dariusza Wolke udało się ten plan zrealizować. Uchwałę Rady Miasta o wykupie Jordanka na rzecz Miasta poparli wszyscy radni. Transakcja zakupu została zrealizowana kilka dni temu. Wszystko wskazuje więc na to, że jeszcze długo będziemy cieszyć się zielonym otoczeniem Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego, a teren Jordanka znów będzie miejscem wypoczynku i rekreacji dla okolicznych mieszkańców. 






TP

czwartek, 5 czerwca 2014

RATUJMY JORDANEK !!!!

W oficjalnym dokumencie miejskim, przygotowanym dla potrzeb programu rewitalizacji - "Diagnozie kryzysowości.... " dla Pragi Północ podkreśla się rolę terenów zielonych:

Przez niekorzystną strukturę zagospodarowania terenu wzrasta uciążliwość życia mieszkańców... oraz gwałtownie pogarsza się wizerunek dzielnicy. Dlatego też bardzo ważnym elementem atrakcyjności Dzielnicy jako obszaru jest zagospodarowanie terenów zielonych, spacerowo-wypoczynkowych... oraz ochrona tych terenów...

Do najbardziej atrakcyjnych terenów zielonych na Pradze Północ w dokumencie zalicza się:

Park na Szmulowiźnie... o pow. 1,75 ha. Teren o charakterze parkowym, pełniący funkcje rekreacyjno-wypoczynkowe. Cenny w lokalnym środowisku przyrodniczym, ze względu na zasoby drzew: klon, topola, lipa, dąb, jesion, jarząb, modrzew. Szacunkowy wiek drzewostanu wynosi od 25 do 60 lat.  

Zieleniec przy ul. Siedleckiej o pow. 0,5 ha pełniący funkcje rekreacyjno-wypoczynkowe. Cenny w lokalnym środowisku przyrodniczym ze względu na zasoby drzew: klon, topola, lipa jesion, wiąz. Szacunkowy wiek drzewostanu wynosi od 25 do 50 lat.

Dalej stwierdza się, że:

Do najbardziej istotnych problemów w zakresie ochrony środowiska w Dzielnicy Praga Północ należą... niewystarczająca ilość terenów zielonych (16,8 m. kw. na jednego mieszkańca), szczególnie potrzebnych dla mieszkańców dzielnicy pod kątem wypoczynku i rekreacji.

Określa się także podstawowe kierunki działań w zakresie ochrony środowiska i terenów zieleni:

utrzymanie ciągłości przestrzennej i funkcjonalnej obszarów o szczególnych wartościach przyrodniczych i krajobrazowych, pełniących ważne funkcje klimatyczne, biologiczne i hydrologiczne...
wyeksponowanie w strukturze Dzielnicy obszarów o dużych wartościach przyrodniczych i krajobrazowych...
zahamowanie degradacji terenów zieleni... 


Oznacza to, że najcenniejsze, jedyne większe, zwarte tereny zielone w naszej okolicy - Park przy ulicy Kawęczyńskiej oraz zieleniec przy ulicy Siedleckiej powinny być obszarami objętymi szczególną ochroną ze strony Miasta Stołecznego Warszawy.

A jak wygląda rzeczywistość?

Mimo naszych wieloletnich protestów Miasto zgodziło się na przeznaczenie około 30% terenu Parku na Szmulowiźnie pod budowę Trasy Świętokrzyskiej mimo, że formalnie istniała możliwość przeprojektowania przebiegu Trasy bliżej torów kolejowych, co w połączeniu z czasową rezygnacją z rezerwy tramwajowej pozwoliłoby oszczędzić prawie cały teren parku.

Za chwilę stracimy więc dużą część naszego jedynego w okolicy parku.

Jaki będzie skutek budowy Trasy Świętokrzyskiej dla naszych terenów zielonych piszą autorzy raportu środowiskowego dla tej inwestycji:

Na odcinku od końca ul. Kijowskiej do ul. Zabranieckiej, teren pod planowaną inwestycję stanowią w przewadze tereny zielone – ogródki działkowe, .... oraz teren obecnego Parku na Szmulowiźnie. Oddziaływanie na środowisko w tym zakresie, możemy określić jako bezpośrednie, długoterminowe i stałe.


Mówiąc inaczej - przy budowie Trasy likwidacji ulegnie wiele hektarów terenów zielonych, co zdegraduje środowisko w sposób trwały.

A co ma stać się z drugim, wymienionym w dokumencie, "atrakcyjnym terenem zielonym" - "Zieleńcem przy ulicy Siedleckiej", czyli Jordankiem?

Teren Jordanka od czasów przedwojennych służył mieszkańcom jako teren rekreacyjno-wypoczynkowy. Od wielu lat jest jedyną, poza parkiem przy ul. Kawęczyńskiej, większą oazą zwartej zieleni w okolicy.

W marcu 2014 r. jeden z dużych deweloperów warszawskich złożył wniosek o warunki zabudowy Jordanka. Na miejscu zieleńca deweloper chce postawić dwa wielkie, sześciokondygnacyjne bloki wraz z parkingiem na ponad 100 samochodów i wewnętrzną drogą dojazdową. 




Jeśli Miasto Stołeczne Warszawa nie ochroni Jordanka jako terenu zielonego, wkrótce pilarze zetną kilkadziesiąt starych drzew i nowych nasadzeń Jordanka i tak zakończy on swoje prawie stuletnie istnienie.

Dlatego apelujemy do władz Miasta Stołecznego Warszawy: 

Przeciwdziałajmy dalszej degradacji Dzielnicy

URATUJMY JORDANEK !!!!

środa, 7 maja 2014

Kolejny teren zielony na Michałowie zagrożony?

Otrzymaliśmy informację, że Budimex wystąpił o warunki zabudowy dla terenu ogródka jordanowskiego u zbiegu ulic Otwockiej i Siedleckiej. Teren co prawda jeszcze nie sprzedany, ale można się spodziewać, że park zniknie. Co prawda ogrodzony, niedostępny, ale stanowi zieloną enklawę na Michałowie. Może ten teren mógłby stanowić rekompensatę za Park przy Kawęczyńskiej, którego ok. połowa zniknie, gdy powstanie Trasa Świętokrzyska?

W każdym razie to kolejna zła informacja jeżeli chodzi o parki i tereny zielone na Pradze Północ, bo jak pisaliśmy wcześniej, miasto odstąpiło od ratowania Parku przy ul. Kawęczyńskiej, a ZMID wystąpił do Wojewody o wydanie zgody na realizację inwestycji - Trasy Świętokrzyskiej. Jeszcze niedawno w jordanku dosadzano nowe drzewa. 







Plan zagospodarowania dla tego terenu ciągle jest projektem. Pisaliśmy o tym tutaj.

Będziemy informować co dalej w tej sprawie. Na razie wypowiedzieć się mają okoliczne wspólnoty mieszkaniowe, choć znając życie to tylko formalność i zdanie mieszkańców niewiele się będzie liczyć...