Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazowiecki Konserwator Zabytków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazowiecki Konserwator Zabytków. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2018

90 lat szkoły na Otwockiej

W ostatni piątek mieliśmy okazję uczestniczyć w uroczystych obchodach jubileuszu 90-lecia działalności szkoły przy Otwockiej 3. 



Okazja była podwójna. Kilka tygodni wcześniej, dzięki naszym staraniom cały kompleks szkolny został wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków. Informuje o tym tabliczka zawieszona w dniu święta szkoły.



Kompleks szkolny przy Otwockiej ma długą historię. Budynki zaprojektował znany warszawski architekt, Konstanty Jakimowicz. Przed wojną działały w nim cztery szkoły. W czasie wojny budynek zajmowały wojska niemieckie, a po wyzwoleniu Pragi przez kilka miesięcy mieścił warszawski magistrat.



Po wojnie przy Otwockiej działały różne placówki edukacyjne. Obecnie to szkoła podstawowa nr 354 i wygaszane gimnazjum nr 32. Patronem szkoły jest poeta Adam Asnyk. 

Z okazji jubileuszu na zabytkowym ogrodzeniu szkoły i wewnątrz budynku pojawiła się okolicznościowa wystawa archiwalnych fotografii.






Zachęcamy do zapoznania się z wystawą, a także śledzenia bieżącej działalności placówki, którą od kilku lat kieruje Renata Wilczyńska.

wtorek, 23 grudnia 2014

Co tam Panie słychać w Młynie?

Temat niszczejącego od 10 lat Młyna Michla wielokrotnie gościł na naszym blogu. Ostatni raz w ubiegłym roku wspominaliśmy o niezrealizowanych niestety pomysłach na rewitalizację tego cennego zabytku architektury przemysłowej. Sprawa Młyna jest jednym z kamieni milowych w dziejach naszego stowarzyszenia - m.in. dzięki naszym działaniom w 2010 r. budynek spichlerza został wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków. 

W tym roku dzięki staraniom jednego z naszych członków na dawnej portierni zamontowana została tablica Miejskiego Systemu Informacyjnego przybliżająca mieszkańcom i turystom historię Młyna. 




Kompleks zabudowań Młyna Michla AD 2014 - na pierwszym planie kolejne prowizoryczne zabezpieczenia wykonywane przez ZGN z płyt pilśniowych

W listopadzie, zaniepokojeni postępującą dalszą degradacją budynku, na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej wystąpiliśmy do praskiego ZGN, który administruje kompleksem Młyna Michla, z pytaniami dotyczącymi zarówno przeszłości, jak i przyszłych losów Młyna. 





W odpowiedzi otrzymaliśmy szereg bardzo ciekawych informacji, z których m.in. wynika, że właściciel Młyna (Miasto) zarabia na tym obiekcie całkiem spore pieniądze. Poniżej zamieszczamy całą odpowiedź Pani Dyrektor Bożeny Salich.








Wykruszające się cegły z fasady dawnej portierni, która w 2004 r. wyglądała tak...


Fot. Twoja-Praga.pl

Cały teren jest okropnie zaśmiecony. Dopiero po naszej interwencji w ZGN Praga Północ rozpoczęły się pierwsze prace porządkowe.






Niestety, karczując samosiejki, robotnicy wycinali  również zdrowe drzewa...



Ironią losu jest tabliczka (zamocowana na 3 wkrętach), informująca przechodniów o tym, że obiektem opiekuje się Konserwator Zabytków (nasze stowarzyszenie od wielu lat zabiegało, aby na Młynie pojawiła się tzw. koperta, którą oznaczane są obiekty zabytkowe).



Najbliższe miesiące pokażą, co stanie się z Młynem. Czy zostanie objęty programem rewitalizacji Pragi? A może znajdzie się prywatny najemca, dzięki któremu cały kompleks odżyje? Ciekawi jesteśmy również, jaki wpływ na losy Młyna będzie miała budowa w jego pobliżu Trasy Świętokrzyskiej.

KMI

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Mieszkać w zabytku

(wszystkie zdjęcia: Kasia Dargiel)

ZABYTEK 




Kawęczyńska 26. Drewniak. Zabytek. Atrakcja Pragi Północ. Atrakcja Szmulek i Michałowa, na stronie www.twoja-praga.pl czytamy:

Ulica Kawęczyńska 26 - drewniany budynek mieszkalny na Szmulowiźnie w dzielnicy Praga Północ w Warszawie. Jeden z nielicznych na terenie Warszawy zachowanych (i zamieszkanych - AD 2011) reliktów drewnianej zabudowy mieszkaniowej, charakterystycznej w okresie XIX/XX w. Ta jednopiętrowa czynszówka powstała dla Edmunda Burkego około 1890 r., kiedy na Pradze obowiązywał zakaz budowy murowanych domów. Należał do Budnych i Rumplów (do nazwisk tych przypisane były dwie kamienice przy Kawęczyńskiej o numerach 18 i 20), oraz Bolesława Borkowskiego, wielkiego przedsiębiorcy handlującego materiałami opałowymi. 19 lipca 2005 r. wszczęto do dziś nie zakończone postępowania ws. wpisania budynku do rejestru zabytków.

Dlaczego do dziś niezakończone? W 2012 r. nasze Stowarzyszenie przypomniało konserwatorowi Nadolnemu o tym obiekcie. O sprawie pisaliśmy też w lipcu 2013 r. na naszym blogu w związku z zawieszeniem na budynku tabliczki o zagrożeniu zawaleniem

Co weekend wycieczki odwiedzają tę część Pragi, fotografują zabytki, „urokliwe” zaniedbane podwórka, ale nikt nie interesuje się tym co wewnątrz. Zajrzałam do środka i spotkałam wspaniałych ludzi. Otwartych, ciepłych, rozmownych i towarzyskich.

MIESZKANIE







Piotr i Teresa Krzywosińscy mieszkają tu od pięciu lat. Wcześniej mieszkali na Jelonkach, we własnym domku, murowanym, zbudowanym jeszcze za czasów pierwszej wojny światowej. Domek rozpadał się i dostali nakaz eksmisji. Do „wyboru” mieli Szmulki albo nic. Nie można już było czekać. Wprowadzili się na Kawęczyńską 26 do pokoju z kuchnią. Mówią, że na początku, po remoncie wykonanym przez ZGN było w miarę ładnie.

Ale remont ZGN okazał się powierzchowny: kuchnia z małym zlewem 40x40 cm, zimna woda, zamiast łazienki tylko wc w kącie. Odkryli, że za tym kątem jest zamurowane pomieszczenie, gdzie „zaradni” robotnicy złożyli gruz, śmieci z remontu, a nawet starą przenośną kuchnię węglową. Z tego pomieszczenia pan Piotr sam zrobił łazienkę i kuchnię, sam położył kafle, wygospodarował też miejsce na spiżarkę pod schodami budynku.
W mieszkaniu podłoga położona byle jak zapada się, widać dziury. Dziury są też w ścianach. Płytki, które kładł ZGN, już poodpadały. Pękają, bo podłoga osiada. Ale lokatorzy przestali dokonywać napraw, bo wkrótce mają zostać wykwaterowani.
Do ogrzewania państwo Krzywosińscy dostali od ZGN piecyki elektryczne, a do gotowania kuchenkę elektryczną, wszystko nieefektywne i drogie w użytkowaniu. Dopiero kupiony z pomocą krewnych piec na pellet pozwolił tanio i porządnie ogrzać rodzinę.
 

W budynku są dwie klatki i mieszka tam w sumie pięć rodzin. Jest też jeden pustostan, którego ZGN nie chce udostępnić, nie remontuje ani nie pozwala go wyremontować mieszkańcom, choć pan Piotr złożył podanie o przydział tego lokalu dla córki z dziećmi. Odmówiono mu, a lokal stoi pusty, gnije i cuchnie.

LUDZIE







Pani Teresa wychowała cztery córki, była sprzątaczką w gimnazjum, teraz ma niewielką rentę, czeka na przeszczep wątroby i zajmuje się młodszym wnukiem (starszy chodzi już do przedszkola). W zaświadczeniu od lekarza napisano, że po operacji przeszczepu konieczne będą specjalne sterylne warunki, osobny pokój. Gmina dostała to zaświadczenie. Pani Teresa w wolnych chwilach robi serwetki, obrusy na szydełku. Jej mama robiła takie i sprzedawała na Różycu.
Pan Piotr to złota rączka: sam zrobił kuchnię i łazienkę w domu, sam wszystko naprawia, robi zakupy, gotuje, robi przetwory. Zajmował się robotami gazowymi, hydraulicznymi, teraz jest na zasiłku stałym ze względu na niepełnosprawność z Ośrodka Pomocy Społecznej. Czasem udaje mu się dorobić, bo z renty i zasiłku ciężko wyżyć. A leki kosztują, do tego trzeba płacić czynsz.


Mieszka tu też ich córka z dwoma synami: 2- i 4-letnim, córka wystąpiła już o rozkwaterowanie i osobne mieszkanie.

CO W ZABYTKU PISZCZY?



Śmietnik! Najpierw była długa walka o jego zabudowę i zamknięcie. Wrzucali tam śmieci obcy ludzie, podjeżdżali ciężarówkami i wyrzucali zgniłe warzywa, owoce. Teraz jest zabudowany, ale podrzucanie śmieci trwa dalej. Nawet sami lokatorzy zamiast otworzyć śmietnik, rzucają siatki jak popadnie, bo nie chce im się klucza wyjmować. 

Szczury karmiące się na śmietniku! 

Robactwo! Tylko dwie rodziny z całego budynku tępią karaluchy. Pozostali nie chcą się złożyć na dezynsekcję twierdząc, że nie ma tego problemu.
 

Budynek się nie nadaje do zamieszkania! Inspektor PINB orzekł w październiku 2013 r., że budynek zagraża ludziom i mieniu z uwagi na wyraźne uszkodzenia elementów konstrukcyjnych budynku. Wydał decyzję o wykwaterowaniu w trybie natychmiastowym, którą dostał urząd gminy Praga Północ. Urząd gminy odpisuje, że sprawa w toku.

Poniżej co ciekawsze fragmenty z decyzji PINB:

kominy przechylone, nieszczelność ścian, podłóg; ściany zewnętrzne z wyraźnymi odspojeniami elementów, wyraźne wybrzuszenia, ściany wyraźnie odchylone od pionów; wybrzuszenia przewodów kominowych; uszkodzenia wewnętrzne budynku, szczeliny; osiadanie ścian szczytowych budynku; kominy z pęknięciami i ubytkami; kominy przymocowane do ściany klamrami stalowymi; wewnątrz widoczne zmurszałe, zawilgotniałe elementy więźby dachowej; nalot grzyba; zużyte stopnie schodowe z oznakami wilgoci; w pomieszczeniach nierówności drewnianych podłóg, zapadnięcia, zacieki; odchylenie ścian wewnętrznych budynku.

Gdzie się mogą przenieść? Nie wiadomo na razie, ale podobno mogą być i gorsze warunki (np. wspólne z sąsiadami wc). A są jeszcze takie mieszkania w Warszawie.

Sytuacją mieszkańców interesuje się prasa. Pod koniec grudnia 2013 r. 

pojawił się krótki artykuł w Fakcie.

PRZYSZŁOŚĆ?

W przewodniku na stronie www.warszawskapraga.pl czytamy, że dom z ok. 1900 r. jest ostatnim reliktem drewnianej zabudowy tej części Pragi. Niegdyś na krajobraz dzielnicy składały się w dużej mierze takie właśnie drewniaki, ale do dziś przetrwał praktycznie tylko ten świadek dawnej zabudowy. Ozdobne obramienia okien, drewniane gzymsy i daszki są świadectwem kunsztu lokalnych rzemieślników. Państwo Krzywosińscy i pozostali mieszkańcy zapewne wkrótce dostaną nowy kwaterunek. A co się stanie z zabytkiem? Nikt nie ma złudzeń, ZGN go nie wyremontuje, drewniak zostanie na pewno zamknięty i zabezpieczony, ale nie takie zabezpieczenia zdejmowano, do budynku wprowadzą się bezdomni, wkroczą zbieracze złomu. Potem pewnie jakiś pożar. I koniec. Życie pokazuje, że takich budynków nie ratuje nawet wpis do rejestru zabytków.

Co można zrobić? Technologie renowacji starych drewnianych domów istnieją. Szukamy pomysłów na przyszłość dla tego budynku, na nadanie sensu jego istnieniu. Filia Muzeum Warszawskiej Pragi? Świetlica? Ośrodek kultury? Centrum społeczne? Siedziba organizacji pozarządowej, a może jakiś lokal usługowy, np. kawiarnia? To wszystko miejsca, których na Szmulkach i Michałowie nie ma i których brakuje.

Nie zostało wiele czasu... 



KD

sobota, 14 września 2013

Kolejny zabytek Pragi ginie na naszych oczach!!!

PAŁACYK ŚWIĘTOCHOWSKIEGO SPISANY NA STRATY PRZEZ URZĘDNIKÓW

W Telewizyjnym Kurierze Warszawskim ukazał się ciekawy materiał poświęcony pałacykowi Świętochowskiego, położonemu w podwórzu przy ul. Kawęczyńskiej 39 (prosimy oglądać materiał od 5-tej minuty) http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/12092013/12379814
Pałacyk będący obecnie we władaniu Miasta Stołecznego Warszawy niszczeje, a urzędnicy jak zwykle rozkładają ręce. Teraz mają nowy pretekst do zaniechania jakichkolwiek działań, ponieważ do Pałacyku zgłoszono roszczenia.
Pani reprezentująca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków podkreślała zły stan techniczny budynku. Nie zająknęła się jednak ani słowem w sprawie leżącego u Wojewódzkiego Konserwatora już od roku, nadal nierozpatrzonego, wniosku naszego Stowarzyszenia o wpis Pałacyku do rejestru zabytków.
Nadal ma się w najlepsze metoda pozbycia się kłopotu w postaci zabytku stosowana przez urzędników. Najpierw budynku nie remontuje się przez lata i nie konserwuje. Potem doprowadza się do opuszczenia budynku i przekształcenia go w pustostan. Następnie się go nie pilnuje - budynek wpada w łapy złomiarzy i bezdomnych. Rabowane i niszczone są rynny, elementy metalowe, elementy wystroju, okna itp. Wtedy ogłasza się, że budynek jest w fatalnym stanie technicznym i nie ma sensu go chronić jako zabytku. Następnie, jeśli nie zostanie spalony (jak budynek młyna Michla), wydaje się pozwolenie na rozbiórkę. I wszyscy są zadowoleni, a kłopotliwy obowiązek dbałości o dziedzictwo kultury spada z urzędniczych głów. A zabytku już nie ma.

wtorek, 30 lipca 2013

Zabytek czeka... Konserwator pilnie poszukiwany

Oficyna Burkego, czyli dziesięcioosiowa, jednopiętrowa drewniana "kamienica" na ulicy Kawęczyńskiej 26 jest jednym z najciekawszych obiektów Szmulowizny i Michałowa.
Pochodzący z ok. 1900 r. budynek jest ostatnim w tej części Pragi reliktem dawnej zabudowy, dominującej na tym obszarze w pierwszych dekadach minionego stulecia.

Dom przy Kawęczyńskiej to również jeden z dwóch zachowanych do naszych czasów drewnianych budynków na Pradze Północ (drugim jest dom "Dziadka" Lisieckiego na Nowej Pradze na ul. Środkowej 9). Piękno drewnianej "kamienicy" Burkego zachwyciło niejednego przechodnia. "Ozdobne obramienia okien, drewniane gzymsy i daszki [domu] są świadectwem dawnego kunsztu lokalnych cieśli" pisze Michał Pilich w swoim przewodniku po Pradze (Pilich 2005: 120).


Dlaczego właśnie dziś piszemy o budynku przy Kawęczyńskiej 26? Ponieważ minęło ponad 10 miesięcy od wysłania przez nasze Stowarzyszenie pisma do Mazowieckiego Konserwatora Zabytków, Pana Rafała Nadolnego z prośbą o wszczęcie z urzędu postępowania o wpis oficyny Burkego do wojewódzkiego rejestru zabytków (budynek od 2007 r. znajduje się w ewidencji zabytków).