Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tramwaje warszawskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tramwaje warszawskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

Przecież tramwaje dbają o zieleń...

Tramwaje Warszawskie przysłały odpowiedź na nasze wystąpienie dotyczące udostępnienia ogółowi kierowców wydzielonych miejsc parkingowych przy pętli Kawęczyńska-Bazylika, a także wygrodzenia samej pętli, by nie rozjeżdżały jej samochody tramwajarzy i różnych podwykonawców. 



Dla pełnego naświetlenia sprawy publikujemy nasze postulaty...

Szanowni Państwo,

niniejszym zwracamy się z wnioskiem o zmiany na terenie pętli Bazylika-Kawęczyńska polegające na:

1. Likwidacji miejsc postojowych wyłącznie do dyspozycji Tramwajów Warszawskich i ich przeznaczenie dla ogółu kierowców - obecnie zablokowane słupkami nie są zupełnie wykorzystywane przez TW, a ślady rdzy na słupkach i kłódkach świadczą o ich nieużywaniu od dłuższego czasu, co więcej firmy świadczące usługi dla TW, jak i sami pracownicy regularnie wjeżdżają na trawnik rozjeżdżając go; uwolnienie tych miejsc przyczyniłoby się do częściowego odciążenia miejsc parkingowych w okolicy, szczególnie w okresie weekendowym gdy działa Wyższa Szkoła Menedżerska

2. Wygrodzenia płotkami/słupkami trawnika wokół pętli od strony ulicy Kawęczyńskiej (i wokół postulowanych do uwolnienia miejsc parkingowych) - na terenie pętli ZOM zasadził 8 tys. sadzonek kwiatów; obecne działania różnych podmiotów wjeżdżających na trawnik niweczą te nasadzenia.

Z poważaniem
Praskie Stowarzyszenie Mieszkańców "Michałów"


...oraz odpowiedź przedstawiciela miejskiej spółki:


Trudno komentować to pismo. Sądząc po odpowiedzi Tramwajów Warszawskich problemu tak naprawdę nie ma, miejsca parkingowe są niezbędne do bieżącej działalności, a zieleń na pętli traktowana jest ze szczególną troską... o czym świadczą obserwowane przez nas niemal każdego dnia kolejne koleiny pojawiające się w tym miejscu.

No i oczywiście pojazdy używane przez pracowników tramwajów potrafią latać, bo jak inaczej wytłumaczyć wjazd samochodu terenowego w minioną sobotę pomimo, że słupki nie zostały złożone...


Na pewno do tej sprawy będziemy wracać!

środa, 31 stycznia 2018

Dziwny przypadek tramwajowej pętli

Dzisiejszy wpis chcemy poświęcić pętli tramwajowej przy Bazylice, pętli która istnieje od 1925 r. i służy warszawskim tramwajom. Wpis nie będzie dotyczył jednak historii tego miejsca, a sytuacji własnościowej i potencjału tkwiącego w tramwajowej działce.



Zgodnie z informacjami podawanymi na miejskich mapach własności, pętla stanowi de facto część działki ze skwerem M. i M. Radziwiłłów. Wg dzielnicowej delegatury Biura Nieruchomości "na części działki ewidencyjnej nr 26/1 z obrębu 4-14-06, opisanej w ewidencji gruntów i budynków jako: <>, usytuowane są tory tramwajowe tworzące pętlę tramwajową przy ul. Kawęczyńskiej. Ww. część działki, której użytkownikiem są Tramwaje Warszawskie Sp. z o.o., stanowi de facto część ul. Kawęczyńskiej". Okazuje się przy tym, że Tramwaje Warszawskie nie ponoszą żadnych opłat za zajmowanie tego terenu.

Na działce oprócz torów znajduje się również barak służący jako miejsce wypoczynku dla motorniczych. Ponadto jesienią ubiegłego roku Zarząd Oczyszczania Miasta nasadził na pętli 8 tys. krokusów i narcyzów.




Zdjęcie: profil ZOM na Facebooku

Z nasadzeń nic nie robią sobie Tramwaje i współpracujące z nimi firmy, których pracownicy rozjeżdżają trawniki przy byle okazji...



... pomimo, że kilka metrów dalej są dedykowane miejsca postojowe.


W związku z tym, że pracownicy Tramwajów nie korzystają z tych miejsc (warto spojrzeć na korozję na słupkach blokujących wjazd) wystąpiliśmy jakiś czas temu na udostępnienie tych miejsc postojowych innym osobom oraz o ogrodzenie płotkami terenu pętli od strony Kawęczyńskiej (by nie rozjeżdżać trawników). Wciąż czekamy na odpowiedź...

Marzy nam się by zachować funkcje tramwajowe pętli przy jej równoczesnym wkomponowaniu wraz ze szkolnym ogrodem w teren skweru M. i M. Radziwiłłów. Czas pokaże czy ten pomysł uda się zrealizować.

piątek, 16 września 2016

Modernizacja skrzyżowania Jagiellońskiej i Solidarności - duże rozczarowanie :(

Przedstawiciele władz Warszawy od kilku lat publicznie deklarują, że będą realizować strategię zrównoważonego transportu - co ma oznaczać między innymi, że w centrum miasta promowany będzie ruch pieszy, rowerowy i komunikacja publiczna kosztem ograniczania przywilejów i ułatwień dla użytkowników samochodów osobowych.

Niestety - deklaracje te zwykle nie znajdują przełożenia w praktycznych rozwiązaniach, wdrażanych przy okazji remontów i modernizacji śródmiejskich ulic i przyległej do nich przestrzeni.

A wystarczyłoby przestrzeganie kilku podstawowych zasad:

1. Nowego podziału przestrzeni ulic, zwiększającego przestrzeń dla pieszych, rowerzystów i zieleni, a zmniejszającego dla użytkowników samochodów

2. Nie wprowadzania zbędnych kolizji ruchu rowerowego i pieszego

3. Podnoszenia jakości przestrzeni publicznej poprzez inwestowanie w zieleń, meble miejskie, wysoką jakość nawierzchni, przyuliczne nasadzenia drzew

4. Usuwania miejsc parkingowych z chodników i upowszechnianie parkowania równoległego wzdłuż jezdni

5. Nie wprowadzania rozwiązań zwiększających przepustowość dla użytkowników aut.  

Obserwując efekty modernizacji okolic skrzyżowania ulicy Jagiellońskiej i Alei Solidarności nietrudno zauważyć, że przy projektowaniu i realizacji tego remontu wszystkie powyższe zasady zrównoważonego transportu zostały złamane. Utarte nawyki projektantów, promujące głównie przepustowość dla ruchu samochodowego kosztem innych użytkowników, znów zwyciężyły.

W Alei Solidarności przed skrzyżowaniem z Jagiellońską zagarnięto część przestrzeni dotychczasowego chodnika na wydzielenie odrębnego pasa do skrętu w prawo w Jagiellońską. 



Co prawda pozostawiono pomnikowy, pamiętający Rzeź Pragi dąb, który pierwotnie planowano wyciąć...  



... jednak jego oblanie z trzech stron betonem i asfaltem spowodowało, że "wbija" się on teraz w przestrzeń ulicy. Zapewne tak umiejscowione stare drzewo uschnie od stosowania soli, którą obficie posypuje się ulice naszego miasta, albo stanie się miejscem ostatniego "parkowania" dla jakiegoś miejskiego rajdowca, co da pretekst do wycięcia go i dalszego poszerzenia jezdni. 
    


Nie zapomniano też o "wycięciu" zatoki autobusowej zaraz za skrzyżowaniem z ulicą Targową. 



Oba te rozwiązania zachęcają do wjazdu samochodem od strony Marek i Ząbek przez Trasę W-Z do centrum miasta. Przestrzeń odebrano pieszym i zieleni - a oddano autom.

Jakby tego było mało, przesunięto biegnącą dotąd przy parkanie cerkwi ścieżkę rowerową prawie na środek chodnika, przy czym ta ścieżka ukośnie przecina chodnik tuż przed przejściem dla pieszych przez ulicę Jagiellońską. Rozwiązanie separujące ruch rowerów i pieszych zastąpiono rozwiązaniem bardzo kolizyjnym. Użytkownicy chodnika i ścieżki rowerowej nie będą widzieć się wzajemnie - pierwsze potrącenie pieszego przez rowerzystę w tym miejscu jest więc tylko kwestią czasu. 



Miejsc na drzewa przyuliczne, izolujące chodnik od jezdni w ogóle nie zapewniono. Powstała wielka betonowo-asfaltowa, nieprzyjazna przestrzeń. 




Jakość używanych przy remoncie materiałów może zadziwiać - widocznie na Pradze obowiązują inne standardy, skoro nawet na lokalnych ulicach Śródmieścia układa się obecnie krawężniki z naturalnego granitu, a tu przy dwóch zabytkowych budynkach - Cerkwi i Liceum im. Władysława IV położono krawężniki ze zwykłego betonu.



Piesi potraktowani zostali jak bezmyślne stado owiec. Trzeba było zbudować im zagrody z płotków, żeby nie wleźli w szkodę. 





Dla porównania: w Amsterdamie płotki dla pieszych jakoś nie okazują się konieczne. Rozumni bardziej od pieszych Polaków ci piesi Holendrzy, czy co? 



I oczywiście znów trzeba się będzie, przy pomocy żółtego "upraszacza" dopraszać prawa do zielonego światła na przejściach dla pieszych i przejazdach dla rowerzystów.



Ulica Jagiellońska, zgodnie z obowiązującym planem miejscowym powinna mieć w tym miejscu po jednym pasie ruchu w każdą stronę oraz szpalery drzew ciągnące się do samej Alei Solidarności.



Nic z tego - uznano, że ważniejsze jest wydzielenie przed skrzyżowaniem odrębnego pasa do skrętu w prawo...



... a po południowej stronie Jagiellońskiej, prostopadłych miejsc parkingowych, wyznaczonych na  chodniku (po którym jak sama nazwa wskazuje, "się chodzi"), zgodnie z proporcją 4 metry dla samochodów, 2-2,5 metra dla pieszych. 





Pieszym zostawiono minimalną szerokość chodnika. Przy warszawskim zwyczaju parkowania prostopadłego z dodatkowym zagarnianiem chodnika - miejsca dla pieszych nie będzie prawie wcale. 



Niedawno położone płyty chodnikowe są tu już połamane i "sklawiszowane" przez parkujące samochody, ale to przecież mało ważny szczegół. 




Już słyszymy argument: "przecież gdzieś muszą być miejsca do parkowania".

No właśnie -  przecież to "gdzieś" znajduje się  tuż obok. Cała uliczka równoległa do Alei Solidarności pomiędzy Jagiellońską a Floriańską i duża część Floriańskiej służą jako wielki teren parkingowy. No, ale wtedy, aby dojść do Jagiellońskiej na wysokości Alei Solidarności trzeba kawałek się przespacerować. 

Dla twórców tej modernizacji to rzecz niewyobrażalna. Podobnie jak zwężenie ulicy Jagiellońskiej do dwóch 3-metrowych pasów ruchu bez wydzielania odrębnych pasów do skrętu, co zapewniłoby wyznaczenie miejsc parkingowych, równoległych na jezdni i miejsce na nasadzenie drzew. A tak drzew nie będzie, piesi będą przemykać szeregiem pod ścianami budynków, za to kilka samochodów wygodnie zaparkuje na chodniku.

Nie ma to jak zrównoważony rozwój w praktyce...

Na koniec pytanie, w czym jest Praga gorsza od Śródmieścia... 

piątek, 2 września 2016

Izydor Koszykowski - zapomniany tramwajarz z praskiej zajezdni

Dziś o postaci zapomnianej przez ludzi i historię. Izydor Koszykowski, bo o nim mowa, był jednym z organizatorów ruchu związkowego na terenie praskiej zajezdni tramwajowej w 20-leciu międzywojennym.


Koszykowski urodził się w kwietniu 1901 r. - jego pochodzenie jest nieznane - od nazwy ulicy Koszykowej, gdzie znaleziono porzucone niemowlę, nadano mu nazwisko. Swoje wczesne lata opisał w autobiografii "Dziecko ulicy". Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, później pracował w różnych zakładach przemysłowych na terenie Warszawy. W 1927 r. rozpoczął pracę konduktora w warszawskim MZK.


Był jednym z liderów ruchu związkowego, działał w zdelegalizowanej przez władze Komunistycznej Partii Polski, był m.in. jednym ze współorganizatorów strajku tramwajarzy w 1931 r. Wraz z żoną Janiną mieszkał na Pradze, przy ul. Tarchomińskiej 1, w mieszkaniu pod nr 56.


Strajk tramwajarzy praskich w 1937 r. Zdjęcie NAC

W okresie niemieckiej okupacji Koszykowski był związany z Rewolucyjnymi Radami Robotniczo-Chłopskimi "Młot i Sierp", a później z Polską Partią Robotniczą. Zajmował się m.in. kolportażem materiałów propagandowych. 

W czerwcu 1942 r. aresztowany przez gestapo i przewieziony na Pawiak. Został zamordowany 15 października 1942 r. w masowej egzekucji na Wydmach Łuże w Kampinosie. Pochowany na cmentarzu w Palmirach.

W 1947 r. został oficjalnym patronem praskiej zajezdni tramwajowej. Formalnie nigdy tego nie zmieniono.

Na ścianie kamienicy przy Kawęczyńskiej 16 znajdowała się tablica pamiątkowa poświęcona Koszykowskiemu. Po 1989 r. i upadku komunizmu tablica zniknęła. 




Krzyśkowi udało się również ustalić miejsce przechowywania zdemontowanej tablicy poświęconej Koszykowskiemu - otóż znajduje się ona na terenie praskiej zajezdni. Zamieszczamy poniżej jej zdjęcie, przekazane przez Tramwaje Warszawskie - chyba jedyne dostępne publicznie.


Co ciekawe, na tablicy znajduje się błędna informacja, jakoby Koszykowski został powieszony przez Niemców 16 października 1942 r. W rzeczywistości, tak jak pisaliśmy, został dzień wcześniej rozstrzelany w masowej egzekucji.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Walczymy o porządne tramwaje dla Szmulek i Michałowa

Po wielu miesiącach obserwacji i nadziei na poprawę sytuacji panującej na Pradze w związku ze zmianami kursowania tramwajów po zakończeniu budowy II linii metra, na początku sierpnia postanowiliśmy dać wyraz naszemu niezadowoleniu i napisaliśmy petycję do Zarządu Transportu Miejskiego oraz zarządu spółki Tramwaje Warszawskie.




Pojedynczy wagon Konstal 105Na na pętli przy Bazylice

Poniżej zamieszczamy kopię petycji do ZTM oraz Tramwajów Warszawskich, w której prosimy o:
  1. Unowocześnienie taboru dla linii nr 13 (obecnie wykorzystywane tramwaje to w większości przestarzałe modele Konstal 105Na, bez klimatyzacji oraz obniżonych wagonów, co szczególnie doskwiera ludziom starszym, podróżującym "13" do Bazyliki NSJ),
  2. Wydłużenia godzin kursowania - obecnie ok godz. 22:00 mieszkańcy chcący wydostać się z tego obszaru, rozpoczynają, parafrazując Bareję, "wieczór pieszego pasażera",
  3. Dostawienia dodatkowych wagonów dla "13" na kursy weekendowe - pojedynczy wagon Konstal 105Na, startujący spod Bazyliki, często w całości zapełnia się już na tym przystanku, a jazda nadmiernym w tłoku negatywnie wpływa na jakość podróży komunikacją publiczną.

Mamy nadzieję, że nasza petycja zostanie potraktowana poważnie i jej skutkiem będzie poprawa jakości połączeń tramwajowych kursujących do i spod Bazyliki. 
O dalszych działaniach w tej sprawie będziemy informowali na bieżąco.

KMI