Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKP PLK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKP PLK. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lutego 2020

Z "Wilna" na "Mordor" - jak mógłby wyglądać nowy przystanek PKP?

W poprzednim wpisie na naszym blogu zaprezentowaliśmy koncepcję wybudowania nowej stacji PKP na linii wołomińskiej, w miejscu krzyżowania się linii kolejowych. Jej budowa nie tylko pozwoliłaby na stworzenie dogodnego węzła przesiadkowego, ułatwiając tym samym podróż z tytułowego osiedla "Wilno" na "Mordor", ale i ulżyłaby pieszym próbującym dziś przekraczać tory i al. Solidarności.

Dziś poglądowo chcemy pokazać wstępne wizualizacje stacji wraz ze wskazaniem połączeń z istniejącą lub projektowaną infrastrukturą drogową i kolejową. Autorką wizualizacji jest Agata Polkowska.







Pomysł spotkał się z pozytywnym odbiorem wśród potencjalnych użytkowników, ale kluczowe będzie zainteresowanie nim samych kolejarzy. Trzymajcie za to kciuki!

środa, 12 lutego 2020

Z "Wilna" na "Mordor"? Tylko pociągiem!

Z Wilna na Służewiec pociągiem w 35 minut? To możliwe, ale by tak się stało, potrzebujemy nowej stacji przesiadkowej przy ul. Radzymińskiej.

PKP PLK zaczęła budowę nowego przystanku kolejowego Warszawa Targówek. Będzie znajdował się w okolicy dawnego Tesco przy ul. Stalowej, w miejscu zaznaczonym na czerwono: 



Przystanek będzie oddalony od ul. Radzymińskiej o ok. 150 metrów. Zdaniem części komentatorów wyklucza to stworzenie dogodnego węzła przesiadkowego – do metra będzie wszak 380 metrów, a możliwość przesiadki na autobusy w tej okolicy wciąż jest ograniczona.

W obecnym kształcie projektu to prawda, ale gdyby PKP PLK zdecydowała się na budowę nowego przystanku przy ul. Radzymińskiej, na granicy Pragi-Północ i Targówka, mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej.
Warszawa Szmulowizna – propozycja rozwiązania

Opracowaliśmy wstępny szkic rozwiązania, zakładającego budowę:

- dwóch peronów o długości 200 metrów każdy na linii wołomińskiej

- pochylni na perony przystanku Warszawa Targówek

- łącznika podwieszonego pod wiaduktem 


Do połączenia dwóch przystanków kolejowych proponujemy wykorzystać (w celu obniżenia kosztów inwestycji) tzw. obiekt staroużyteczny, czyli wyremontować i przenieść kładkę pieszą z okolicy skrzyżowania z ul. Naczelnikowską, która w sytuacji budowy nowego przystanku (a w perspektywie też Obwodnicy Śródmieścia) stanie się zbędna.

Dodatkowo powinna powstać pochylnia po stronie tzw. „małej" Radzymińskiej oraz schody na perony i przejście dla pieszych przez tory i ul. Radzymińską. Alternatywą dla tych ostatnich byłoby dorobienie dodatkowej pochylni i trzech wind, co jednak podniosłoby koszty inwestycji.

Przybliżony schemat rozwiązania:


No dobrze, ale po co?

- Nowy przystanek oznacza wygodną przesiadkę na linię SKM S3 – odległość wyniosłaby maksymalnie 200 metrów, czyli mniej niż z Warszawa Targówek do Metra Szwedzka.

- Dzięki pochylniom, schodom i przejściu dla pieszych zyskają mieszkańcy, dla których zniknie bariera przejścia w postaci torów kolejowych.

- Na zmianie najbardziej skorzystają mieszkańcy osiedli i miejscowości na linii wołomińskiej, których cel podróży znajduje się na trasie SKM.

- Odciążenie linii metra M2 i tramwajów, szczególnie w relacjach w których wykorzystywane są jako dublujące się z siecią SKM.

- Stworzenie węzła przesiadkowego pozwalającego na łatwiejsze poruszanie się wewnątrz aglomeracji warszawskiej bez potrzeby jeżdżenia naokoło.

- Podniesienie jakości połączeń międzydzielnicowych, co od lat jest wskazywane jako pięta achillesowa warszawskiego transportu publicznego.

Przygotowaliśmy ankietę internetową dla podróżnych, w której niemal połowa wyraziła zainteresowanie przesiadką z linii wołomińskiej na S3:



Ankieta nadal jest aktywna i można się w niej wypowiedzieć tutaj: https://forms.gle/wkrrXAFW8bnvVQCh9

Czasy przejazdu

Jako przykład stacji początkowej postanowiliśmy wykorzystać warszawskie osiedle Wilno, znajdujące się na Targówku Fabrycznym. Stacje końcowe wybraliśmy spośród popularnych celów podróży do pracy oraz miejsc rekreacji.


Cel podróży
Przesiadki i czas przejazdu (obecnie)
Przesiadki i czas przejazdu (nasze rozwiązanie)
Zysk czasowy
Warszawa Służewiec
2 przesiadki,
ok. 49 min
1 przesiadka,
ok. 35 min
14 minut
Warszawa Al. Jerozolimskie
2 przesiadki,
ok. 39 min
1 przesiadka,
ok. 29 min
10 minut
Warszawa Lotnisko Chopina
2 przesiadki,
ok. 60 min
1 przesiadka,
ok. 43 min
17 minut
Modlin Lotnisko
3 przesiadki,
ok. 1h 43 min
2 przesiadki,
ok. 1h 3 min
40 minut
Warszawa Śródmieście
2 przesiadki,
ok. 25 min
2 przesiadki,
ok. 16 min
9 minut


Źródło: jakdojade.pl (oraz obliczenia własne zakładające ok. 5 min. na przesiadki)


Co dalej?

Przygotowujemy dokładną propozycję rozwiązania, którym chcemy zainteresować  spółkę PKP PLK oraz władze miasta. Rozwiązanie opłaca się wszystkim – zyskują:

- mieszkańcy mieszkający przy linii wołomińskiej (jadąc szybciej),

- PKP PLK (odciążając częściowo linię wołomińską),

- miasto (odciążając częściowo metro M2),

- mieszkańcy Szmulowizny i Michałowa (zyskując nowe, wygodne przejście przez tory oraz dwa przystanki kolejowe do dyspozycji).

Mamy nadzieję, że spotkamy się z poparciem dla naszej inicjatywy!

niedziela, 4 grudnia 2016

Antypiesza ofensywa kolejowa?

Mieszkanie w dzielnicy "kolejowej", poprzecinanej torami, powoduje, że relacje z różnymi podmiotami kolejowymi są jednym z naszych najważniejszych obszarów obywatelskiego zainteresowania.

Minął rok od serii trzech wypadków śmiertelnych na linii wołomińskiej, więc postanowiliśmy sprawdzić, jak dziś wygląda sytuacja pieszych, chcących pokonać tę barierę. 

Naszą wędrówkę zaczynamy od granicy Pragi i Targówka, gdzie brakuje fragmentu chodnika do Kauflandu. Z przebogatej korespondencji, jaką w tej sprawie toczymy z Zarządem Dróg Miejskich wynika, że:

a) pieniądze są,

b) zgody budowlane są,

c) nie ma porozumienia z PKP PLK odnośnie opłat za zajęcie terenu na brakujący fragment chodnika - innymi słowy, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, podobno niemałe od miasta dla kolei. Swoją drogą ciekawe ile wynosi dług kolejowy wobec Warszawy?

Czekając na finalne porozumienie, przypatrujemy się tysiącom pieszych, którzy codziennie muszą brnąć w błocie z powodu biurokratycznych opóźnień.





Ruszamy dalej. Kładka przez Radzymińską na wysokości ul. Naczelnikowskiej. Nic się nie zmieniło - ZDM ją  nieco podrasował, jest jedna rynienka do wprowadzania wózków i rowerów... bo inaczej NIE DA SIĘ, przepisy, spadki etc. A na windę nie ma pieniędzy.



Jednak są inne zmiany. PKP PLK postanowiło znów pokazać kto tu rządzi i całkowicie wygrodziło swój teren zmuszając tym samym pieszych do:

a) korzystania z kładki (co jest niemal wykluczone w przypadku osób niepełnosprawnych),
b) nielegalnego marszu ulicą, obok przejeżdżających samochodów...





Jak widać, brakuje pomysłów na rozwiązanie tej absurdalnej sytuacji. Podpowiadamy - wystarczy wraz z oddaniem Trasy Świętokrzyskiej zlikwidować jeden pas ruchu dla samochodów (np. tych wjeżdżających z Radzymińskiej) i wybudować w jego miejsce kawałek chodnika... Proste prawda?





Przeszliśmy na drugą stronę ulicy i idziemy w kierunku Tesco. Na Targówku jak widać nawet przyroda nie lubi pieszych...



Przy Tesco sytuacja bez zmian. Piesi jak przechodzili przez tory i ulicę,  tak przechodzą nadal. Nie straszne im rozpędzone samochody, ani... ostrzegawcze tabliczki umieszczone przy torach przez kolejarską brać. Nasze małe rozumki nie są wciąż w stanie pojąć, dlaczego nie można wytyczyć tutaj legalnego przejścia naziemnego przez tory i ulicę. Jest układ świateł (auta i tak stają), można wytyczyć przejście naziemne przez tory (znacznie tańsze od kładki, czy tuneli). Ale po co? Skoro jest dobrze... Czekamy na kolejną ofiarę złożoną przez pieszych na ołtarzu Św. Przepustowości...







Dochodzimy do Szwedzkiej. Tutaj oczywiście również NIE DA SIĘ wytyczyć jednego przejścia dla pieszych na wprost. Po co. Piesi mają zdrowie, mogą zrobić koło przez Wileńską przy okazji dwa razy czekając na światłach i przechodząc przez podwójną zebrę. Ważne żeby więcej samochodów opuściło skrzyżowanie...




Idziemy dalej. Przy Rzeszotarskiej duma rozpiera. Wywalczone z trudem przejście dla pieszych funkcjonuje i ma się dobrze. W ciągu 30 sekund przechodzi kilkanaście osób w każdym kierunku. 



Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie kolejarze - tym razem nie z PLK, a z PKP S.A., czyli kolejnej spółki kolejowej, zarządzającej dworcami. Najpierw w ramach prac estetyzujących wysypali prowadzącą na perony ścieżkę tłuczniem, po którym ciężko przejść, nie wspominając o przejechaniu wózkiem czy rowerem. Następnie domontowali tabliczki zakazujące przebywania na terenie PKP osobom postronnym...








Czy wkrótce pojawią się tam SOK-iści? 

Tak czy inaczej, żyjemy w swoistym matriksie. Przedstawiciele Miasta st. Warszawa powtarzają zdania o zrównoważonym transporcie, zrównoważonej mobilności, promowaniu ruchu pieszego i komunikacji publicznej w śródmieściu funkcjonalnym (to prawie cały obszar Pragi Północ, poza Pelcowizną), a z drugiej strony inne podmioty (miejskie, kolejowe) robią wszystko, by... pieszych zniechęcać do chodzenia...

Brakuje koordynacji, brakuje jasnego postawienia sobie celów i brakuje myślenia, również o charakterze gospodarskim - jak za pomocą jak najniższych środków (nie sztuką jest przecież wybudowanie estakad za miliony złotych) ulżyć jak największej grupie osób. Dopóki to się nie zmieni, nadal będziemy chodzić opłotkami... :(

czwartek, 5 listopada 2015

Najbardziej wyczekiwany chodnik na Pradze i Targówku!

Granica pomiędzy Pragą i Targówkiem na skrzyżowaniu ulic Radzymińskiej i Naczelnikowskiej. Właśnie tędy przebiega jeden z bardziej uczęszczanych szlaków komunikacyjnych, którym oprócz autobusów i samochodów (przeznaczono dla nich w sumie cztery pasy) przemieszczają się każdego dnia setki, a może i tysiące pieszych podążając do położonych po obu stronach „granicy” sklepów, na przystanki autobusowe, do szkół i przedszkoli. Kilka razy w roku podążają tamtędy delegacje oficjeli, by złożyć kwiaty i zapalić znicze pod miejscem pamięci narodowej.


Co łączy tych wszystkich ludzi? Piach i błoto przez które muszą brnąć, bo zapomniano o ok. 200 metrach chodnika wzdłuż Radzymińskiej między ul. Otwocką, a Naczelnikowską. Chodnika nie wykonano ani w 2009 roku, gdy PKP PLK remontowały wiadukt kolejowy nad Radzymińską i Al. Solidarności (przy okazji tego remontu oczywiście nikt nie pomyślał o budowie równoległej kładki dla pieszych łączącej Szmulki i Michałów z Nową Pragą), ani w 2011 roku gdy Zarząd Dróg Miejskich remontował ul. Naczelnikowską. O budowę tego kawałka chodnika upominali się warszawscy radni. Jednemu z nich pani prezydent odpisała, że piesi mogą wygodnie korzystać z chodnika po drugiej stronie ul. Radzymińskiej (zapominając dodać, że to „wygodne” legalne przejście ze Szmulek na Targówek wymaga trzykrotnego (sic!) przekraczania jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Warszawie). Za chodnikiem lobowali mieszkańcy (prawie 400 głosów w pierwszej edycji budżetu partycypacyjnego), prascy społecznicy (w tym członkowie naszego stowarzyszenia), media, władze Pragi. I nic. Za każdym razem budowa rozbija się o uzgodnienia między Zarządem Dróg Miejskich i PKP PLK dotyczące ułożenia chodnika pod wiaduktem. Pierwsi twierdzą, że czekają na zgodę PKP, drudzy, że ich zgoda nie jest wcale potrzeba, aby budować tam chodnik. I tak od kilku lat.

Tymczasem piesi nadal zmuszani są do brnięcia po deszczu, czy roztopach przez błoto i kałuże. Pisząc o chodniku pod wiaduktem nie można nie wspomnieć o ograniczeniach dla pieszych na dalszym odcinku. Aby legalnie dojść do przystanku Piotra Skargi (w kierunku Marek) piesi muszą pokonać 2 kładki nad Radzymińską (na pierwszej, tej przy Naczelnikowskiej jest tylko jedna szyna, więc trzeba być kreatywnym by wtoczyć na górę np. wózek dziecięcy). To dla sprawnych. 




Jeśli ktoś z Państwa porusza się na wózku i chce ze Szmulek dostać się na Targówek Mieszkaniowy lub w odwrotnym kierunku, o własnych siłach może tego dokonać przekraczając Al. Solidarności na wysokości… ul. Szwedzkiej. A tyle słyszymy o tym, jak Warszawa staje się przyjazna pieszym, niepełnosprawnym i rowerzystom…

KMI

piątek, 17 kwietnia 2015

Jak połączyć ze sobą Starą i Nową Pragę? Vol. 2

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Stare porzekadło sprawdziło się kolejny raz. W lutym pisaliśmy o kolejowej barierze, która dzieli Pragę. Proponowaliśmy też konkretne rozwiązania w postaci naziemnych przejść przez tory. Nie minęły 2 miesiące, a z naszej inspiracji sprawą bariery kolejowej zajęli się prascy radni. 

W ubiegły czwartek, 9 kwietnia, trochę w cieniu pierwszego ze spotkań poświęconych rewitalizacji Pragi, zebrała się Komisji Infrastruktury Rady Dzielnicy, aby podjąć uchwałę dotyczącą przejść przez tory linii wołomińskiej, oddzielającej Starą Pragę, Szmulki i Michałów od Nowej Pragi.

Na posiedzeniu Komisji członkowie naszego stowarzyszenia zaprezentowali materiał, który był wprowadzeniem do dalszej dyskusji m.in. z udziałem przedstawicieli PKP PLK. Poniżej zamieszczamy link do naszej prezentacji.




Przedstawiciele PLK (Polskich Linii Kolejowych) nie byli przeciwni budowie przejść w poziomie zero, choć wskazywali ryzyka takiego rozwiązania i koszty związane z przebudową różnych instalacji przy torach, które rzekomo mają podrożyć inwestycję. Optowali za to za innym rozwiązaniem, tj. budową kładki nad torami. Jednak ciężar sfinansowania jej budowy musiałoby wziąć na siebie miasto. Obydwa rozwiązania wymagają uzyskania odpowiednich odstępstw od obowiązujących przepisów dotyczących budowy przejść przez tory.

Kwestia finansowania budowy przejść wzbudziła sporo kontrowersji. Wśród części radnych pojawiły się rozsądne głosy, aby budowę przejść współfinansowały sklepy wielkopowierzchniowe zlokalizowane przy linii wołomińskiej. 

Korzystając z okazji zadaliśmy kilka pytań przedstawicielom PKP. Pytaliśmy m.in. o możliwość zagłębienia linii wołomińskiej i zagospodarowania odzyskanych terenów (może po 2040 roku) oraz projekt stacji kolejowej Stalowa, która ma powstać przy Tesco (przedstawicieli PKP PLK nie byli w stanie na to pytanie odpowiedzieć podczas posiedzenia komisji).

Podczas posiedzenia radni poruszyli też temat istniejącego przejścia przez ulicę Ireny Kosmowskiej. Pisaliśmy o tym miejscu w ubiegłym roku, a członek naszego stowarzyszenia, Krzysztof Michalski, doprowadził do obniżenia na przejściach wielu krawężników utrudniających poruszanie się pieszym, zwłaszcza osobom starszym i niepełnosprawnym. 
Radni zwrócili uwagę na szereg niebezpiecznych sytuacji, do których dochodzi, gdy na jednym z pasów tworzy się korek. Apelowano również o poprawę oświetlenia wzdłuż tej ulicy. My proponujemy, aby dodatkowo wybudować tam przejścia wyniesione. Autobusy tamtędy praktycznie nie jeżdżą (poza zjazdami do zajezdni na Stalowej), więc nie ma przeszkód, aby takie przejście tam powstało.

Dodatkowo powinno też powstać brakujące trzecie przejście na wlocie skrzyżowania, przy prywatnej uczelni. Poniżej kilka zdjęć dotyczących tego obszaru. 



Mapa obszaru



Brakujące przejście na trzecim wlocie skrzyżowania (powinno zostać zrobione jako przejście wyniesione)



Zmiana przejścia na wyniesione



Przykład przejścia wyniesionego

KMA/KMI

niedziela, 29 marca 2015

Praska ziemia niczyja cz. 4, czyli śmietnisko wzdłuż wału kolejowego na Michałowie

Wracamy do tematu "bezpańskich" terenów kolejowych, których w Warszawie, a szczególnie na Pradze, nie brakuje. Po ubiegłorocznej serii wpisów poświęconych terenom kolejowym wzdłuż Alei Solidarności, czas na bliższą ciału koszulę, czyli tereny wzdłuż wału kolejowego linii legionowskiej i gdańskiej.

Przez ostatnie tygodnie kilka razy przeszliśmy się wzdłuż wału kolejowego, szlakiem, który oznaczyliśmy białą linią. Poniższa mapa dodatkowo pokazuje strukturę własności. Zdecydowana większość terenów na naszej trasie należy do skarbu państwa, a ich użytkownikiem jest PKP. Część terenów między ul. Radzymińską, a Łomżyńską należy do miasta.


Naszą wędrówkę zaczynamy przy wiadukcie na Radzymińskiej. Startujemy w miejscu budowy obiecanego przez ZDM chodnika łączącego Targówek Fabryczny z Pragą. Tym co od razu rzuca się w oczy, jest ogromna ilość śmieci znajdujących się na tym terenie, począwszy od różnego rodzaju opakowań...


...poprzez potłuczone butelki...


...skończywszy na rozbitych sanitariatach.


Każdego dnia śmieci przybywa. Pojawiają się m.in. kineskopy telewizorów, części samochodowe, gruz... 

Idziemy dalej oglądając się za siebie i rozmyślając, co można byłoby na tym rozległym terenie zrobić. Dobrym pomysłem byłoby stworzenie tam skateparku. Teren jest duży, z daleka od budynków mieszkalnych, więc hałas młodzieńców skaczących na rampach nikomu by nie przeszkadzał. Przydałaby się też naprawa chodnika oraz ustawienie latarń.


Dalsza trasa wiedzie wzdłuż płotu Avii. Czego tam nie znaleźliśmy...





Niektórzy przeznaczyliby ten teren na drogę. Nam też marzy się droga, tyle, że dla... rowerów. Naturalny ciąg pieszo-rowerowy łączący "Małą" Radzymińską z ul. Kawęczyńską.

Idziemy dalej. Mijamy po prawej stronie Park Michałowski, przez który przebiegać będzie Trasa Świętokrzyska. Ta arteria komunikacyjna niestety ominie cel naszej wędrówki, tj. zdewastowane zabudowania magazynowe pod adresem Objazdowa 2a. To jest dopiero wysypisko.







Wędrówkę kończymy pod bramą tej posesji. Ktoś podrzucił tam wór butelek po znakomitej gruzińskiej wodzie mineralnej Borjomi.


Kończymy naszą wędrówkę. Wnioski są proste. Tereny wzdłuż torów kolejowych na Michałowie, to ziemia niczyja, wykorzystywana jako dzikie, gigantyczne wysypisko śmieci. 

Pozostaje pytanie, jak długo jeszcze?

KMI