Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park na Kawęczyńskiej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park na Kawęczyńskiej. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 maja 2016

Zazieleniamy Pragę

Rok 2016 może okazać się przełomowym pod względem rozwoju zieleni w naszej dzielnicy. Dzięki wysiłkom wielu mieszkańców, w tym członków naszego stowarzyszenia, zrewitalizowanych lub stworzonych zostanie 7 skwerów i tzw. parków kieszonkowych, wzdłuż kilkunastu praskich ulic zostanie nasadzonych 300 drzew, a kilka ulic Nowej Pragi pokryje nowa zieleń przyuliczna.


Nowe nasadzenia drzew wzdłuż ul. Siedleckiej

Zauważalny wzrost zieleni na Pradze nie byłby możliwy bez budżetu partycypacyjnego, którego dwie edycje już za nami, a trzecia w trakcie. W ubiegłorocznym głosowaniu mieszkańcy naszej dzielnicy bezdyskusyjnie opowiedzieli się za rozwojem zieleni – dwa z trzech najwyżej ocenionych projektów dotyczyły właśnie nasadzeń nowych drzew i tworzenia nowych lub rekultywacji dotychczas istniejących skwerów. Jeśli do tego dodamy fakt przejęcia przez miasto, dzięki m.in. naszym staraniom dawnego salezjańskiego ogrodu jordanowskiego przy ul. Otwockiej, nie bez kozery można napisać, że to my, mieszkańcy dbamy na Pradze o rozwój terenów zielonych. 


Dawny salezjański Jordanek na ul. Otwockiej

Dlaczego takie inicjatywy są ważne? Lata zaniedbań, rozproszenie kompetencji (na Pradze za zieleń odpowiadają m.in. Zarząd Praskich Terenów Publicznych, Zarząd Oczyszczania Miasta, Tramwaje Warszawskie oraz Wydział Ochrony Środowiska), a także kolejne inwestycje drastycznie ingerujące w zieleń (ostatnim przykładem jest budowa Trasy Świętokrzyskiej, z powodu której drogowcy wycięli znaczną część jednego z dwóch oficjalnych praskich parków przy ul. Kawęczyńskiej) spowodowały znaczące zmniejszenie powierzchni terenów zielonych. 


Kilkaset zdrowych drzew wycięto w Parku Michałowskim w związku z budową Trasy Świętokrzyskiej

Naukowcy i planiści od lat biją na alarm. Przykładowo główne ulice Starej Pragi są zadrzewione jedynie w ok. 40% w stosunku do liczby drzew postulowanej w planie miejscowym. Daleko też Pradze do 10 metrów kwadratowych ogólnodostępnej zieleni urządzonej przypadającej na każdego mieszkańca, dostępnej w zasięgu pieszym, wyliczonej w warszawskim Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego.

Co zrobić, aby tę sytuację poprawić? Na pewno warto skorzystać z miejskich narzędzi takich jak budżet partycypacyjny (w tym roku też zgłoszony został projekt przewidujący utworzenie kilku skwerów), czy inicjatywa lokalna. W tym ostatnim przypadku można przykładowo wspólnie z sąsiadami uprzątnąć i zazielenić podwórko kamienicy, czy stworzyć ogród społecznościowy, w którym mieszkańcy będą mogli posadzić kwiaty, czy warzywa. Warto też lobować za zielenią – w Zarządzie Dzielnicy, wśród radnych, czy w Zarządzie Oczyszczania Miasta. Razem jeszcze bardziej zazielenimy Pragę.

KMI

wtorek, 26 stycznia 2016

122 drzewa poszły pod topór w Parku Michałowskim

Mimo naszych wieloletnich starań o ocalenie drzewostanu Parku Michałowskiego przy ul. Kawęczyńskiej, ponad sto drzew: dębów, lip, topól padło wczoraj, tj. 25 stycznia 2016 r. pod piłami drwali. 




Stąd wiemy, że wycinka objęła tyle drzew.


Pewnie nasi oponenci, którzy walczyli o jak najszybszą budowę Trasy Świętokrzyskiej bez oglądania się na zapyziały zieleniec na Szmulkach, wzruszą tylko ramionami. A nam jest żal. 

  
Dobrze, że w tej czarze goryczy jest odrobina miodu. Udało się przekonać władze Warszawy, w tym Wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza, aby Trasę Świętokrzyską jak najbardziej zwęzić na wysokości jej przebiegu przez park. Mimo oporów inwestora - Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych - ten plan się powiódł. W ten sposób ocalono kilkadziesiąt starych drzew, w tym dorodne, wysokie drzewa o ponad metrowej średnicy pnia. 


       
Nasze społeczne zmagania o ocalenie parku wiele nas nauczyły i wiele kosztowały. Przedstawiano nas, także w poważnych mediach, jako grupkę oszołomów, szkodników hamujących potrzebne inwestycje, egoistyczne stowarzyszenie NIMBY: "tylko nie przez mój ogródek". Internetowi hejterzy wylewali i leją na nas kubły pomyj. 

Z drugiej strony nasze działania integrowały lokalną społeczność. Poznaliśmy wielu wspaniałych, mądrych ludzi, którzy wsparli nas swoją wiedzą i zaangażowaniem. Nastawienie urzędników miejskich też ulegało zmianie - od lekceważenia czy wręcz "obrażania się" na nas, do merytorycznych dyskusji i wspólnych prób racjonalnego rozwiązania problemu. 

Ścięte drzewa w parku nie odrosną. Wszyscy straciliśmy nieodwracalnie coś cennego. Mamy nadzieję, że nasze wieloletnie starania nie poszły na marne. Wśród wielu mieszkańców, urzędników i polityków samorządowych rodzi się świadomość, że tereny zielone w mieście są dobrem tak rzadkim i trudnym do odtworzenia, iż trzeba je chronić prawie za wszelką cenę.