Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niszczenie zieleni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niszczenie zieleni. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2018

Tarchomińska i Nieporęcka - ulice w pół drogi

Zaniedbaną przestrzenią Tarchomińskiej i Nieporęckiej, czyli bliźniaczych ulic z wielkim potencjałem interesujemy się od dawna. Już pięć lat temu zachęcaliśmy mieszkańców, by podobnie jak udało się to na Grajewskiej, wzięli sprawy w swoje ręce i zaczęli walczyć o więcej zieleni



Podpowiadaliśmy, żeby zmienić na obu ulicach organizację ruchu, co pozwoliłoby rozwiązać problemy z parkowaniem i jednocześnie doprowadzić do rekultywacji zieleni. Ponadto nagłaśnialiśmy i oprotestowywaliśmy pomysły dotyczące całościowej eliminacji zieleni pod miejsca postojowe.






Świadomość mieszkańców rosła, czego efektem stał się zwycięski projekt z budżetu partycypacyjnego przewidujący nowe nasadzenia w miejsce rozjeżdżonych trawników. Ponadto miasto wyszło naprzeciw naszym i mieszkańców pomysłom i zorganizowało konsultacje dotyczące zmian na obu ulicach w ramach programu "Na_prawa ulic". Główną zmianą miało być wprowadzenie na obu ulicach ruchu jednokierunkowego, co widać na poniższej makiecie.



I tutaj sprawy się rozjeżdżają. Nie czekając na na finalną koncepcję miejską dzielnicowi urzędnicy zabrali się do realizacji projektu z budżetu partycypacyjnego. Obligował ich do tego oczywiście regulamin. Efekt widać na załączonych zdjęciach. 

Na Tarchomińskiej mamy chaos (część samochodów parkuje teraz na chodnikach), rozpadające się płotki (od dawna mówi się, że ten model nie jest najlepszy, dodatkowo w jednym miejscu przeoczono i ich nie zamontowano, w efekcie parkowanie tam trwa w najlepsze) i za małe do potrzeb śmietniki uliczne (w dodatku takiego wzorca na praskich ulicach do tej pory nie widzieliśmy...). Na Nieporęckiej z kolei mamy tymczasowość - słupki "patriotki" i sznur między nimi...










I kto wie, czy ta tymczasowość nie byłaby lepszym rozwiązaniem do czasu realizacji kompleksowej zmiany zgodnie z programem "Na_prawa ulic". Jednego jesteśmy pewni. Byłaby rozwiązaniem tańszym.

sobota, 31 marca 2018

Problemy Pragi w pigułce - Grodzieńska i okolice

Zdegradowana zieleń, dzikie wysypiska i walające się wszędzie śmieci, chodniki zastawione samochodami, rozjeżdżone trawniki, poniszczone elewacje, plaga szczurów, "reklamoza" to główne problemy w przestrzeni Pragi, z jakimi na co dzień muszą borykać się mieszkańcy. Opis pasuje do wielu obszarów na terenie naszej dzielnicy, ale swoistym "laboratorium" może być tutaj rejon ulic Grodzieńskiej, Śnieżnej i Białostockiej, gdzie wszystkie powyższe problemy występują w mikroskali. Ich zdiagnozowanie zajęło nam już dawno temu ok. 10 min. Niestety, ich rozwiązanie zajmuje urzędnikom i mieszkańcom miesiące, a nawet lata...

Zapraszamy do podróży pod hasłem "Problemy Pragi w pigułce". Tłem wycieczki jest dom nad Rozchodnikiem, czyli oddany do użytku w 2012 r. nowy budynek komunalny oraz jego otoczenie. O problemach mieszkańców tego miejsca pisaliśmy wielokrotnie, ale wciąż wiele spraw czeka na pozytywne rozwiązanie.



Wędrówkę zaczynamy od ulicy I. Kosmowskiej. W oczy rzuca się chaos reklamowy, który symbolizują banery zwisające z ogrodzenia terenu, przy którym działa wyższa uczelnia.



Kawałek dalej, na objętej roszczeniami działce przy Białostockiej 49 od lat funkcjonuje dzikie wysypisko...



... i kącik pijackich spotkań, o czym świadczą pozostawione szklane "artefakty".



Najgorzej wygląda sytuacja z ruiną po środku działki. O jej wyburzenie i uporządkowanie terenu walczymy od dawna, ale urzędnicy niestety nie kwapią się z konkretnymi działaniami. A mieszkańcy muszą na to wszystko patrzeć.




Nie trzeba dodawać, że zalegające śmieci są znakomitym środowiskiem do rozwoju plagi szczurów...




Problemem wielu praskich podwórek jest brak wiat na śmietniki, co często skutkuje niszczeniem kontenerów. Nie inaczej jest w tym miejscu.




Paradoks całej tej sytuacji polega na braku konsekwencji, stale niestety obecnym przy zarządzaniu zasobem komunalnym. W tle widać zabudowania Białostockiej 47 odnowione w ubiegłym roku. Niestety, poza remontem budynków, nic nie zrobiono z podwórkiem między kamienicami (a tkwi w nim duży potencjał), nie wybudowano wiaty na śmietniki, nie zainwestowano w zieleń. Brak tych działań skutkować będzie za moment degradacją tej przestrzeni.



Problemem Pragi (i nie tylko) są wszędobylskie samochody parkujące na trawnikach, czy chodnikach. Przy odrobinie dobrej woli i np. zmianie organizacji ruchu (ulica jednokierunkowa) parkowanie można byłoby przenieść na jezdnię, a uwolnione chodniki, czy trawniki przeznaczyć dla mieszkańców.




Również piesi mają w tej okolicy problemy. Na problem parkujących na chodnikach samochodów zwracaliśmy uwagę. Czas na kwestię braku chodników na przedeptach zamienianych w grzęzawiska lub psie toalety :(





O niszczących elewacje budynków wandalach pisaliśmy wielokrotnie. Na Grodzieńskiej też to zjawisko kwitnie, o czym świadczą bohomazy na elewacji domu nad Rozchodnikiem.




Sam budynek jest przykładem braku poszanowania wielu mieszkańców do przestrzeni w której funkcjonują, ale i braku woli walki o dobrą przestrzeń po stronie urzędników. 



Gdyby tak było, choćby wyrwane lampy ogrodowe zostałyby naprawione bez potrzeby proszenia się o realizację tego typu prac... (ZGN obiecał nam, że lampy zostaną naprawione).





Kilkadziesiąt metrów dalej znajdują się zabytkowe zabudowania dawnej fabryki cukierków "Franboli". Cieszy fakt ich zaadaptowania na różne przedsięwzięcia biznesowe, niemniej smuci fakt braku należytej troski o dziedzictwo tego miejsca o czym świadczy choćby sposób eksponowania reklam :(



A tak swoją drogą, aż serce pęka, gdy patrzy się w jaki sposób powyznaczane zostały miejsca parkingowe na ślepej uliczce jaką jest Śnieżna. Parafrazując pewną reklamę, powinni tego zabronić!



O mniejszych problemach typu zasypywanie mis na zieleń cementem, czy zalegających na sąsiednich działkach śmieciach, szkoda wspominać.




Paradoks tej smutnej sytuacji polega na tym, że naprawdę niewiele trzeba, by to wszystko zmienić. Wystarczy pewne rzeczy tylko zaplanować i później stale o tą przestrzeń dbać... Czy stać na takie działania wszystkich interesariuszy na tym terenie?

czwartek, 8 lutego 2018

Przecież tramwaje dbają o zieleń...

Tramwaje Warszawskie przysłały odpowiedź na nasze wystąpienie dotyczące udostępnienia ogółowi kierowców wydzielonych miejsc parkingowych przy pętli Kawęczyńska-Bazylika, a także wygrodzenia samej pętli, by nie rozjeżdżały jej samochody tramwajarzy i różnych podwykonawców. 



Dla pełnego naświetlenia sprawy publikujemy nasze postulaty...

Szanowni Państwo,

niniejszym zwracamy się z wnioskiem o zmiany na terenie pętli Bazylika-Kawęczyńska polegające na:

1. Likwidacji miejsc postojowych wyłącznie do dyspozycji Tramwajów Warszawskich i ich przeznaczenie dla ogółu kierowców - obecnie zablokowane słupkami nie są zupełnie wykorzystywane przez TW, a ślady rdzy na słupkach i kłódkach świadczą o ich nieużywaniu od dłuższego czasu, co więcej firmy świadczące usługi dla TW, jak i sami pracownicy regularnie wjeżdżają na trawnik rozjeżdżając go; uwolnienie tych miejsc przyczyniłoby się do częściowego odciążenia miejsc parkingowych w okolicy, szczególnie w okresie weekendowym gdy działa Wyższa Szkoła Menedżerska

2. Wygrodzenia płotkami/słupkami trawnika wokół pętli od strony ulicy Kawęczyńskiej (i wokół postulowanych do uwolnienia miejsc parkingowych) - na terenie pętli ZOM zasadził 8 tys. sadzonek kwiatów; obecne działania różnych podmiotów wjeżdżających na trawnik niweczą te nasadzenia.

Z poważaniem
Praskie Stowarzyszenie Mieszkańców "Michałów"


...oraz odpowiedź przedstawiciela miejskiej spółki:


Trudno komentować to pismo. Sądząc po odpowiedzi Tramwajów Warszawskich problemu tak naprawdę nie ma, miejsca parkingowe są niezbędne do bieżącej działalności, a zieleń na pętli traktowana jest ze szczególną troską... o czym świadczą obserwowane przez nas niemal każdego dnia kolejne koleiny pojawiające się w tym miejscu.

No i oczywiście pojazdy używane przez pracowników tramwajów potrafią latać, bo jak inaczej wytłumaczyć wjazd samochodu terenowego w minioną sobotę pomimo, że słupki nie zostały złożone...


Na pewno do tej sprawy będziemy wracać!

niedziela, 23 lipca 2017

Kiedy Jordanek zostanie otwarty dla mieszkańców?

Za kilka tygodni zostanie oddana do użytku Trasa Świętokrzyska na odcinku Zabraniecka-Kijowska. Tymczasem ślimaczą, by nie powiedzieć, stoją w miejscu prace związane z realizacją kompensacji przyrodniczych, do których zobowiązany jest inwestor na podstawie decyzji środowiskowej. Temu tematowi poświęcimy kilka najbliższych wpisów interwencyjnych na naszym blogu.

Na pierwszy ogień idzie dawnych Jordanek przy Siedleckiej/Otwockiej. Przypomnijmy, planowana zabudowa tego terenu wywołała protesty mieszkańców. Udało się doprowadzić do odkupienia przez Miasto st. Warszawa w lutym 2016 r. działki od Towarzystwa Salezjańskiego. Teren został przeznaczony na publiczny skwer w ramach kompensacji środowiskowych. Wizja architektów nie zachwycała, ale w sytuacji deficytu terenów zielonych należało wykonać ją jak najszybciej.


W kwietniu br. prace wystartowały. Niestety, zaczęto od wycinek, w tym usunięcia pnia po wielkiej topoli, który można było zaadaptować np. na element naturalnego placu zabaw.


Dalsze prace realizowane były dość niechlujnie. Teren Jordanka rozkopano w związku z planowanym wykonaniem alejek, ziemią z wykopów zasypano trawniki, połamano mniejsze drzewka...



Usuwając chore drzewa wykonawca zapomniał jednak o demontażu zbędnych elementach technicznych, takich jak nieużywany słup energetyczny...


W maju prace stanęły na dobre. Oczom wykonawców ukazały się relikty przedwojennego zagospodarowania Jordanka, w tym elementy sadzawki. Aż dziw bierze, że wykonawca nie posiłkował się ortofotomapami, na których te elementy są widoczne - zwrócił na to uwagę Stołeczny Konserwator Zabytków w swojej opinii z 19 maja br. przesłanej do ZMID.




Z przekazanych po naszej interwencji w ZMID informacji wynika, że prowadzone są odkrywki celem udokumentowania ww. reliktów. 



Dobrze byłoby skorygować projekt i zachować przynajmniej układ oryginalnego Jordanka. A w przyszłości odtworzyć sadzawkę. Ale czas ucieka. Pojawia się też pytanie, czy wykonawca zdąży z realizacją kompensacji do otwarcia ulicy? Zwłaszcza, że w lipcu miał wejść również na skwer Radziwiłłów, a nie widać by coś się na tym terenie działo.

O tym i kolejnych działaniach kompensacyjnych napiszemy wkrótce.