Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 marca 2018

W Warszawie nie da się, a w Łodzi da się - przejścia przez tory

Od wielu lat zwracamy uwagę władz miasta, dzielnicy oraz PKP na potrzebę rozwiązania jednego z największych problemów rozwojowych Pragi, tj. umożliwienie legalnego przekraczania linii kolejowej wołomińskiej. Zwracaliśmy przy tym zawsze uwagę na wdrożenie rozwiązań jak najtańszych we wdrożeniu i dalszej eksploatacji - przejść przez tory w poziomie terenu

Wielokrotnie słyszeliśmy jednak, że nie da się ze względu na obowiązujące przepisy, konieczność zapewnienia bezpieczeństwa na przejściu i wiele innych tego rodzaju argumentów. Czego nie można wdrożyć w Warszawie, udało się wdrożyć w Łodzi na wysokości ulicy Sobolowej (Widzew). Od 2015 r. funkcjonuje tam piesze przejście przez tory z kamerami i sygnalizacją. Mieszkańcy mogą dzięki temu rozwiązaniu w wygodny i bezpieczny sposób przejść na drugą stronę podwójnej linii torów (dokładnie taki sam przekrój ma linia wołomińska na większej części praskiego odcinka). Zobaczcie sami.




Skoro da się w Łodzi, to może w końcu uda się i w Warszawie, na Pradze? Przejścia zamiast kładek. Zróbmy to!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Śmieciowy szmaciany biznes - odcinek 2

W styczniu po raz pierwszy na naszym blogu poruszyliśmy temat metalowych pojemników na odpady Fundacji Eco-Textil (firma Wtórpol ze Skarżyska-Kamiennej), których kilkadziesiąt tysięcy zgodnie z medialnymi doniesieniami zaśmieca krajobraz polskich miast


Pojemnik na ulicy Polnej w pobliżu stacji metra Politechnika

Jak się okazało, temat zainteresował niektórych radnych na poziomie dzielnicy Praga Północ i na szczeblu Rady Miasta. Do władz naszej dzielnicy i miasta skierowane zostały konkretne pytania dotyczące m.in. tego, czy Fundacja Eco-Textil ma podpisaną z miastem umowę, ile koszy stoi w mieście, jakie środki z tytułu ich ustawienia i dzierżawy terenu wpływają do kasy miasta. 

Uzyskane przez radnych odpowiedzi nie mogą satysfakcjonować, co więcej pokazują swoistą bezradność miasta i brak odpowiednich narzędzi wobec zaśmiecania przestrzeni publicznej. Pewność wspomnianej fundacji/firmy jest tak duża, że na ulicach pojawiają się kolejne, zielone pojemniki.

ulica Siedlecka 60, Praga Północ

W odpowiedzi praskiej Delegatury Biura Gospodarowania Nieruchomościami możemy wyczytać m.in., że Firma Wtórpol nic sobie nie robi z wezwań do usunięcia nielegalnych pojemników stojących na gruntach należących do miasta (niektóre wezwania wysłano 2 lata temu (sic!), tutejsza delegatura nie ma środków, aby zlecić usunięcie pojemników oraz że kilka lat temu Zarząd Oczyszczania Miasta "podejmował próbę likwidacji pojemników"

Więcej informacji znajdziemy w odpowiedzi miasta, pod którą podpisany jest wiceprezydent Jarosław Dąbrowski, realizujący w imieniu Prezydenta m.in. zadania z zakresu ochrony i kształtowania środowiska oraz gospodarowania odpadami komunalnymi. 

Z pisma dowiadujemy się, że:
  1. Miasto nie ma podpisanej umowy z  fundacją "Eco-Textil", oraz nie prowadzi samodzielnie, ani wespół z innymi podmiotami zbiórki odpadów tekstylnych,
  2. Jeśli firma chce zbierać odpady tekstylne, to musi podpisać umowę z właścicielem terenu, na którym mają stać pojemniki (umowa jest wymagana niezależnie od tego, czy właścicielem terenu jest miasta, spółdzielnia mieszkaniowa, czy wspólnota),
  3. Miejskie Biuro Gospodarki Odpadami Komunalnymi nie ma wiedzy nt. liczby pojemników ustawionych w Warszawie, ani na temat wysokości opłat uiszczanych za ich ustawienie,
  4. Miasto jest świadome samowoli fundacji "Eco-Textil" przy ustawianiu pojemników,
  5. Dzielnice lub Zarząd Dróg Miejskich mogą nakazać usunięcie pojemników (na Pradze jak widać, to prawie nie działa),
  6. Biuro Gospodarki Odpadami Komunalnymi rozważa możliwość utworzenia jednolitego i zgodnego z prawem systemu zbiórki odpadów tekstylnych na terenie Warszawy,
  7. Fundacja "Eco-Textil" działa niezgodnie z ustawą z dn. 14 grudnia 2012 r. o odpadach, która wymaga posiadania przez firmę zezwolenia na zbiórkę i transport odpadów. 
Reasumując, miasto wie, że Fundacja "Eco-Textil" zbiera w Warszawie nielegalnie odpady tekstylne, a równocześnie, nic nie można zrobić i kolejne pojemniki pojawiają się na naszych ulicach. Cała nadzieja w determinacji, o czym przekonał się jeden z mieszkańców kilka razy zgłaszając na infolinię 19115 zniszczony kosz na Kawęczyńskiej. Poskutkowało.


KMI

wtorek, 14 stycznia 2014

Śmieciowy szmaciany biznes

Jakiś czas temu na naszym facebookowym profilu pisaliśmy o dzikich wysypiskach na Michałowie i Szmulkach, braku koszy na śmieci na wielu ulicach oraz braku zdecydowanych działań naszej Dzielnicy w tym zakresie. 
Dodatkowo zapowiedzieliśmy przybliżenie tematu wszędobylskich pojemników na odpady tekstylne, które "przyozdabiają" krajobraz nie tylko Warszawy, ale wielu innych polskich miast, co też niniejszym czynimy. 

Skąd się te pojemniki w ogóle wzięły na ulicach Warszawy? Na prawie każdym z nich przyklejona jest duża naklejka z nazwą Fundacji Eco Textil. Po wpisaniu tej nazwy w Google docieramy do strony internetowej rzeczonej fundacji. Fundacja powstała w 2012 r., zajmuje się głównie pomocą niepełnosprawnym dzieciom, a jej założycielem jest... właściciel firmy Wtórpol ze Skarżyska-Kamiennej, zajmującej się zbiórką odzieży używanej i innych tekstyliów gospodarczych. Z informacji na stronie dowiadujemy się również, że Wtórpol w ciągu 20 lat działalności przekazał ponad 20 mln zł na konta organizacji charytatywnych (nie wymienionych z nazwy). Co by o tym nie powiedzieć, działalność szczytna i godna naśladowania.

Na stronie fundacji znajduje się również dział z informacjami medialnymi o firmie. Są to jednak starannie wyselekcjonowane newsy na temat działalności charytatywnej Wtórpolu. Szukając dalszych informacji o działalności tej firmy wpisujemy w Google hasła "Wtórpol" & "kosze". Na pierwszym miejscu w wyszukiwarce pojawia się ciekawy materiał TVN Warszawa z czerwca ubiegłego roku zatytułowany "Nielegalne pojemniki Wtórpolu mają się dobrze". Czytamy w nim m.in.:

Na ulicach polskich miast stoi kilkadziesiąt tysięcy nielegalnie ustawionych pojemników Wtórpolu. Ustawiane na dziko pojemniki na odzież używaną z widocznym z daleka dużym, kolorowym logo - uśmiechniętą buźką pomimo zgłaszania problemu przez media nadal są ustawiane na osiedlach i ulicach miast. Firma Wtórpol - właściciel pojemników, za dzierżawy działek nie płaci mimo, że zarabia na obrocie odzieżą używaną. Wtórpol od dawna tłumaczy zainteresowanym tematem dziennikarzom, że jest w trakcie reorganizacji, że szuka nowych, legalnych lokalizacji i że stara się zalegalizować, czyli podpisać umowy na dzierżawę i opłacać nielegalnie ustawione pojemniki. Te tłumaczenia to jednak wyłącznie gra na zwłokę, bowiem pojemniki z logo należącej do Wtórpolu fundacji Eco - Textil są nadal ustawiane na dziko w całej Polsce. Zajmują się tym nocami, gdy nikt nie widzi, kierowcy, zatrudniani przez Wtórpol.

Z tłumaczeń Wtórpolu wynika, że część pojemników stawiają pracownicy firm zewnętrznych i to oni odpowiadają za ich niewłaściwą lokalizację. Podobno gdy tylko do firmy trafiają sygnały o źle ustawionych pojemnikach, natychmiast podejmowana jest interwencja.
Pojemniki pojawiają się w wielu miastach i wszędzie wzbudzają pytania po co, za ile, kto na tym zarabia? Przykładowo w Elblągu dziennikarze ustalili, że wiele zebranych ubrań wcale nie trafia do potrzebujących, lecz jest sprzedawanych w sklepach Wtórpolu.

A jak sytuacja wygląda na Pradze Północ? Pojemników jest naprawdę sporo, w niektórych miejscach ustawionych jest kilka obok siebie, ekip je wypróżniających nie widać, część z kontenerów jest zniszczona, a wokół zalegają sterty starych ubrań. Sytuacja zainteresowała jednego z praskich radnych, który kilka miesięcy temu złożył interpelację w Urzędzie Dzielnicy, pytając, czy Wtórpol uzyskał pozwolenie Urzędu Dzielnicy lub Urzędu Miasta na ustawianie pojemników w rejonach stanowiących miejską własność.
W odpowiedzi przedstawiciel Delegatury Biura Gospodarki Nieruchomościami na Pradze Północ odpowiedział, że takiej zgody nie było i że w 2011 r. (sic!) Wtórpol został wezwany do usunięcia pojemników i uprzątnięcia terenu. 
Jak widać po zwiększonej ilości pojemników na terenie Dzielnicy, pismo Urzędu musiało zrobić na Wtórpolu wrażenie ;). Ciekawi nas jak sprawa wygląda z perspektywy Urzędu Miasta i dlaczego nie można skutecznie wyegzekwować usunięcia pojemników, jeśli ustawione zostały nielegalnie?

Żeby było jasne - nie negujemy potrzeby organizowania zbiórek odzieży i prowadzenia z tego tytułu działalności charytatywnej. Negujemy jednak samowolę w ustawianiu tysięcy pojemników zaśmiecających krajobraz polskich miast, stawianych w ilościach wielokrotnie przekraczających potrzeby mieszkańców, w dodatku byle gdzie i pozostawianych bez "opieki".

Na zdjęciach galeria "najpiękniejszych" pojemników na tekstylia na terenie Michałowa. Gwarantujemy, że to tylko część "naszej dumnej kolekcji".


"Samotny" pojemnik "ozdabiający" posesję Siedlecka 58 (pod tym numerem mieści się dzikie wysypisko)


"Śliczne" pojemniki dumnie prezentujące się na tle zabytkowej Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego na Michałowie (widok od ul. Siedleckiej)


"Rozpruty" pojemnik przy kamienicy Kawęczyńska 68


Kolejny "samotnik" na tle kamienicy na Łomżyńskiej 31


"Ozdoba" Siedleckiej 25


Pojemnikowy "las" pomiędzy Siedlecką, Folwarczną i Kawęczyńską


Dla kontrastu równo stojące pojemniki innej firmy na Łochowskiej 17

KMI

środa, 27 listopada 2013

Jak ze Szmulek przesiąść się do autobusu na Targówek?

Władze Warszawy w oficjalnych dokumentach - np. w Strategii Transportowej deklarują priorytetowe traktowanie komunikacji miejskiej, szczególnie w obszarze funkcjonalnego centrum miasta. 

Prześledźmy więc los pasażera komunikacji miejskiej, który chce z przystanku "Grodzieńska" przy ul. Radzymińskiej na Szmulkach przesiąść się w autobus jadący na Targówek Mieszkaniowy. Najbliższy przystanek to "Piotra Skargi" przy "dużej" ulicy Radzymińskiej. Aby się tam legalnie dostać pasażer musi przejść około 1 kilometra.



W tym kolejno:

- przejść przez "małą" ul. Radzymińską przez pasy dla pieszych (po południowo-wschodniej stronie ulicy nie ma chodnika),



- ponownie przejść przez pasy dla pieszych przez ul. Radzymińską,

- wspiąć się i przejść kładką dla pieszych nad dużą ulicą Radzymińską (nie ma żadnych ułatwień dla niepełnosprawnych i rodziców z wózkami).



- po południowo-wschodniej stronie "dużej" ulicy Radzymińskiej także nie ma chodnika, brakuje również legalnego przejścia przez tory kolejowe na poziomie "0",

niedziela, 24 listopada 2013

Statystyczny obraz Pragi 2013

Przez cały ubiegły tydzień różne warszawskie media zajmowały się analizą najnowszego raportu Mazowieckiego Ośrodka Badań Regionalnych, dotyczącego atrakcyjności warunków życia w poszczególnych dzielnicach Warszawy.

Metodologia

Autorzy raportu wspominane w tytule warunki życia zdefiniowali jako „stopień wyposażenia w infrastrukturę oraz czynniki wpływające na poziom zaspokojenia potrzeb” (Ranking dzielnic Warszawy pod względem atrakcyjności warunków życia, Warszawa 2013, s. 1). Ranking i charakterystyki poszczególnych dzielnic powstały w oparciu o dostępne i kompletne zmienne o charakterze mierzalnym. Cześć wykorzystanych przez autorów raportu wskaźników uwzględnia czynniki istotne z punktu widzenia wszystkich mieszkańców, a część preferencje określonych grup (rodzin z dziećmi, osób w wieku produkcyjnym prowadzących jednoosobowe gospodarstwa domowe, czyli tzw. singli oraz osób starszych).

O miejscu, które poszczególne dzielnice zajęły w rankingach atrakcyjności (ogólnym i dla określonych grup) decydował specjalny wskaźnik syntetyczny uwzględniający takie zmienne jak m.in. infrastrukturę i sieć komunikacyjną, dostęp do infrastruktury zdrowotnej, usługowej, kultury, edukacji, czy miejsc wypoczynkowych. Im wyższy wskaźnik syntetyczny, tym dana dzielnica jest atrakcyjniejsza pod względem warunków życia.

Gdzie żyje się najlepiej i jak na tym tle wypada Praga Północ?

a) Wszyscy

W głównym rankingu dzielnic dotyczącym atrakcyjności warunków do życia miejsce pierwsze z najwyższym wskaźnikiem syntetycznym zajęło Śródmieście ze względu na dobre połączenia komunikacyjne z pozostałymi dzielnicami, wysoki wskaźnik dostępności infrastruktury zdrowotnej (ośrodki zdrowia, apteki), usługowej (liczba mieszkańców przypadająca na jeden sklep), kulturalnej (liczba ośrodków kultury, muzeów, galerii na 1 tys. mieszkańców), edukacyjnej (największy % przedszkolaków wśród dzieci w wieku przedszkolnym i największy % digitalizacji w szkołach podstawowych), czy wypoczynkowej (ośrodki sportowe, tereny zielone etc.).




Rys. za: Ranking dzielnic Warszawy..., Warszawa 2013, s. 4.

Wraz z Wolą, Ochota i Mokotowem Śródmieście tworzy jądro miasta, w którym statystycznie żyje się najlepiej i gdzie mieszkania osiągają najwyższe ceny.

Drugą grupę dzielnic stanowią rejony przylegające do jądra (Praga Płd., Włochy, Żoliborz, Ursynów oraz jako wyjątek, Targówek). Również te dzielnice mogą poszczycić się wysokim poziomem atrakcyjności życia.

Wyjątek pod względem niewielkiej odległości od rdzenia miasta i jej wpływu na wyższy poziom atrakcyjności życia w mieście stanowi Praga Północ, znajdująca się na 11 miejscu w rankingu dzielnic. Nasza dzielnica zaraz za Wesołą lideruje grupie trzeciej, obejmującej dzielnice oddalone od centrum (Bielany (nie licząc terenów położonych przy linii metra), Wawer, Rembertów, Wilanów).

Ranking zamykają trzy dzielnice: Bemowo, Ursus i Białołęka. Na ich pozycję w rankingu wpływ miały takie czynniki jak: słaba komunikacja z resztą Warszawy (Białołęka), mało aptek i placówek zdrowotnych (Bemowo), słaba infrastruktura zdrowotna, wskaźnik digitalizacji w szkołach, czy liczba bibliotek (Ursus).

czwartek, 7 listopada 2013

Spotkanie z Janem Gehlem - film "Ludzki wymiar"

Za nami projekcja filmu "Ludzki wymiar" oraz debata z udziałem duńskiego urbanisty Jana Gehla, czyli 3 godziny interesującej dyskusji na temat jakości życia w mieście. Był też czas na chwilę refleksji nad tym, w jakim kierunku zmierza Warszawa.


Wszystkie miasta, w których Jan Gehl pracował, podjęły odważną i zdecydowaną decyzję. Przyznały priorytet komunikacji zbiorowej, rozwinęły infrastrukturę rowerową, przeznaczyły więcej przestrzeni dla pieszych.

Przykłady przekształceń Nowego Jorku, Melbourne czy Kopenhagi stanowią tu cenną analizę, a właściwie zbiór gotowych rozwiązań przy tworzeniu miasta przyjaznego człowiekowi. Oby nasi rządzący zechcieli czerpać inspiracje z doświadczeń profesora, bo to od ich zaangażowania i chęci współpracy zależy jakość naszej wspólnej przestrzeni.
Jak powiedział Grzegorz Piątek, naczelnik Wydziału Estetyki - "Kiedy w miastach problemem były choroby zakaźne - władze miasta podejmowały decyzję o budowie kanalizacji. Dziś problemem miasta są choroby cywilizacyjne - i to właśnie władze miasta poprzez swoją politykę powinny im przeciwdziałać".

Architekt Krzysztof Domaradzki zwrócił uwagę, iż wiele rzeczy zostało już w Warszawie opracowanych, natomiast brakuje dobrej wymiany informacji na ten temat. Naszym zdaniem ogromne pole do popisu jest po stronie Centrum Komunikacji Społecznej i jej nowego dyrektora Jarosława Jóźwiaka. Ciekawe jest, że wiele dokumentów w Warszawie jest zgodnych z zaleceniami profesora Gehla - np. Strategia Komunikacji. Zakłada ona uprzywilejowanie komunikacji publicznej, natomiast należy ją tylko realizować i tego oczekujemy od rządzących miastem.

Miejska aktywistka Joanna Erbel zadała bardzo trafne pytanie duńskiemu gościowi – „jak dotrzeć do rządzących z postulatami tworzenia miast dla ludzi, uspokojenia ruchu samochodowego”. Profesor Gehl zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz. „Należy mieć dane i ekspertów. Tak, aby móc dyskutować na konkretne argumenty ze zwolennikami samochodów”. Naszym zdaniem jest to bardzo cenny pomysł i ruchy społecznikowskie w mieście powinny mieć oparcie wśród kadry Profesorskiej. Ciekawe, która uczelnia w Warszawie stanie się taką kuźnią ekspertów dla idei „miast dla ludzi”? Może znacie jakichś kandydatów?

Dodatkowo naszym zdaniem należy pokazywać spójny front w rozmowach z władzami. Tak, aby włodarze, którzy w większości sami jeżdżą niestety wyłącznie samochodami rozumieli, że wolą mieszkańców Warszawy – czyli ich wyborców, jest stworzenie tutaj miasta przyjaznego dla ludzi. Użytkownicy samochodów są bardzo „głośni” i ich głos dociera do ratusza – dlatego Warszawa wydaje tyle pieniędzy na rozbudowę dróg – a jak widać efekty są żadne, korki są coraz większe (link). Zwolennicy „miast przyjaznych dla ludzi” i zrównoważonego rozwoju środków transportu, powinni się jednoczyć, aby pokazywać rządzącym, że również w ich interesie jest dbanie o komfort mieszkańców.

Dziękujemy serdecznie profesorowi za przybycie do nas. Mamy nadzieję, że temat "miasta dla ludzi" wpisze się na stałe w program pracy naszego ratusza. Na osłodę dla tych, którzy nie mieli czasu zobaczyć filmu, zdradzimy małą tajemnicę - 11 grudnia w kinie "Praha" będzie można zobaczyć
"Ludzki wymiar"Poniżej dwa krótkie filmy dotyczące uspokojenia ruchu. Co się dzieje gdy rozbudowuje się drogi w centrach miast – nam sytuacja przypomina wąskie uliczki na Starej Pradze, które są zapchane samochodami do granic możliwości.



Przykład ulicy przyjaznej ludziom w Kopenhadze – mieście profesora Gehla.



Trailer filmu "Ludzki wymiar"


wtorek, 10 września 2013

Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata z Michałowa

Dziś kolejna sylwetka wybitnego mieszkańca praskiego Michałowa i Szmulek. Tym razem chcemy przybliżyć postać księdza Michała Kubackiego, salezjanina z michałowskiej Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego. Ksiądz Kubacki jest prawdopodobnie jedyną osobą związaną z praskim Michałowem, która została odznaczona przez izraelski Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem medalem i tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.



Ksiądz Michał Kubacki (1898-1978), fot. adonai.pl


Kim był ksiądz Kubacki i czym zasłużył sobie, aby znaleźć się w gronie ponad 6 tysięcy Polaków – Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata?

piątek, 23 sierpnia 2013

Przywracanie pamięci o ofierze Zbrodni Katyńskiej z Michałowa

Odrywając się na chwilę od przedstawiania różnych teraźniejszych absurdów, jakie występują w Warszawie, na warszawskiej Pradze, czy na Michałowie rozpoczęliśmy cykl wpisów poświęconych wybitnym mieszkańcom oraz osobom związanym ze Szmulowizną i Michałowem.

Niedawno mogliście na naszym blogu przeczytać o książęcym małżeńskie filantropów Michale i Marii Radziwiłłach, dziś kolej na postać kapitana Leona Hofmana, osobę, która zawodowo i rodzinnie związana była z Michałowem i której tragiczny los chcemy przypomnieć.

Kim był Leon Hofman? Nauczycielem, oficerem Wojska Polskiego, ofiarą Zbrodni Katyńskiej. Urodził się 29 marca 1904 r. w Kraszewicach (powiat wieluński), w rodzinie Ludwika i Marianny z Jaszczyńskich. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., później pracował w Kaliszu jako nauczyciel w kilku szkołach publicznych. W 1936 r. ukończył Państwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej i wkrótce przeprowadził się z całą rodziną (żoną Zofią  i dwójką dzieci) do Warszawy, na Michałów – mieszkali na ul. Siedleckiej pod numerem 37. W stolicy Leon Hofman pracował w Szkole Specjalnej nr 6. W stopniu porucznika piechoty walczył z 29 pułkiem piechoty w obronie Lwowa.


Leon Hofman, żołnierz i nauczyciel (1904-1940)


Leon Hofman w mundurze oficera Wojska Polskiego

środa, 21 sierpnia 2013

Michał Radziwiłł i Maria z Zawiszów Radziwiłłowa - dwoje ludzi, którym zależało na Pradze

Maria z Zawiszów Radziwiłłowa (1860-1930)
Michał Radziwiłł (1853-1903)
Michał Radziwiłł i Maria z Zawiszów Radziwiłłowa - dwoje ludzi, o których Warszawa i warszawska Praga zdaje się już nie pamiętać.
Ich ciekawe, krótkie biografie zamieszcza portal www.twoja-praga.pl:
http://www.twoja-praga.pl/praga/ludzie/1363.html/
http://www.twoja-praga.pl/praga/ludzie/1358.html
Arystokraci, którzy większość swego ogromnego majątku przeznaczyli na działania charytatywne. Społecznicy, których głównym celem życiowym stała się pomoc najbiedniejszym mieszkańcom Pragi. Pomoc mądra - nastawiona na kształcenie ubogiej młodzieży, zdobywanie przez nią wykształcenia i pracy.
Brakuje dziś na Pradze takich ludzi.  
Szkoda, że ich pamięci nie poświęcono żadnej praskiej ulicy ani placu.
Może nazwać ich imieniem plac przed Bazyliką NSJ albo zielony skwer u zbiegu ulic Otwockiej i Kawęczyńskiej?
Czekamy na Wasze opinie, które możecie przesyłać na skrzynkę: stowarzyszenie.michalow@gmail.com

piątek, 2 sierpnia 2013

Jak długo będziemy jeszcze czekać i patrzeć na walące się komunalne rudery ???????

Miasto Stołeczne Warszawa nie wyremontowało od czasów II Wojny Światowej przez ponad 70 lat ani jednej kamienicy w naszej części Pragi - na Michałowie. Dlaczego wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie potrafią sprawnie remontować budynki, a bogata Stolica utrzymuje swój komunalny majątek w stanie rozpadu i katastrofy budowlanej?
Jak długo będziemy jeszcze czekać i patrzeć na walące się komunalne rudery???????  

Z radością witamy kolejny wyremontowany budynek - Otwocka 5 - to budynek zarządzany przez wspólnotę mieszkaniową.

  

Dla kontrastu sąsiedni fragment elewacji komunalnego budynku Otwocka 7.


środa, 24 lipca 2013

KAWĘCZYŃSKA - SPACER Z BURMISTRZEM PO BUDOWIE

Długooczekiwany przez mieszkańców remont ulicy Kawęczyńskiej trwa. Jednak nie wszystko jest OK!

Nasze monity do Władz dzielnicy w sprawie fuszerek na budowie ul. Kawęczyńskiej przyniosły pewien efekt. Wczoraj, wspólnie z Burmistrzem odpowiedzialnym za przebieg inwestycji, oglądaliśmy plac budowy.

Zwróciliśmy uwagę m.in. na:
  • ukruszone i popękane nowo położone płyty chodnikowe,

  • byle jakie ułożenie chodnika,


  • fatalnie zaprojektowany przystanek tramwajowy przy ul. Wojnickiej

środa, 17 lipca 2013

PANI PREZYDENT - JAK JECHAĆ?

Ostatnio Pani Prezydent chwali się swoimi osiągnięciami - w tym budową ścieżki rowerowej wzdłuż ulicy Radzymińskiej i Alei Solidarności.

Popatrzmy więc, co dzieje się ze ścieżką rowerową na wysokości ulicy Szwedzkiej.


Rozpędzony rowerzysta jadący od Placu Wileńskiego w stronę Szwedzkiej ma do wyboru:
a) wbić się w drzewo,
b) zawisnąć na biało-czerwonym słupku,
c) skosić znak drogowy.

Ścieżka znika aby...