Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKP. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lutego 2020

Z "Wilna" na "Mordor" - jak mógłby wyglądać nowy przystanek PKP?

W poprzednim wpisie na naszym blogu zaprezentowaliśmy koncepcję wybudowania nowej stacji PKP na linii wołomińskiej, w miejscu krzyżowania się linii kolejowych. Jej budowa nie tylko pozwoliłaby na stworzenie dogodnego węzła przesiadkowego, ułatwiając tym samym podróż z tytułowego osiedla "Wilno" na "Mordor", ale i ulżyłaby pieszym próbującym dziś przekraczać tory i al. Solidarności.

Dziś poglądowo chcemy pokazać wstępne wizualizacje stacji wraz ze wskazaniem połączeń z istniejącą lub projektowaną infrastrukturą drogową i kolejową. Autorką wizualizacji jest Agata Polkowska.







Pomysł spotkał się z pozytywnym odbiorem wśród potencjalnych użytkowników, ale kluczowe będzie zainteresowanie nim samych kolejarzy. Trzymajcie za to kciuki!

poniedziałek, 12 listopada 2018

Chodnik do Kauflandu w budowie

Brakującym fragmentem chodnika wzdłuż "małej" Radzymińskiej interesujemy się od wielu lat. Interweniowaliśmy w tej sprawie u decydentów, pisaliśmy petycje, informowaliśmy radnych i mieszkańców. Po ponad 5 latach udało się. Chodnik powstaje. Tym bardziej więc wolimy dmuchać na zimne i monitorować inwestycję na etapie realizacji. Potem jak zawsze może być za późno na poprawki. 

Niemal codziennie przyglądamy się pracom. Nie będziemy tu już roztrząsać faktu niepoprowadzenia chodnika w ciągu przedeptu, taki układ działek i skomplikowana struktura własności gruntów (miejskie i PKP), niemniej kilka rzecz powinno zostać poprawionych.

W tej sprawie interweniował już Krzysztof Michalski z naszego stowarzyszenia, ale warto je usystematyzować we wpisie na blogu. Zaczynamy.

 
Połączenie z chodnikiem od strony Szmulek - obecnie NIE DA SIĘ:
- grunt PKP
- chodnik dzielnicowy

Będziemy interweniować w tej sprawie, by mieszkańcy nie musieli brnąć w błocie przez ten krótki odcinek. Ponadto chodnik od strony Szmulek wymaga odnowienia, wycinki zielsk i montażu oświetlenia. Powalczymy o to!


Prowizoryczny, niewygodny podjazd dla wózków - będziemy interweniować, by osoby na wózkach nie musiały mierzyć się z kolejną przeszkodą. A takich osób, dla których też walczyliśmy o tę inwestycję, nie brakuje.


Miejsca pamięci narodowej przy dawnej pętli. Projektanci nie połączyli fragmentu przedeptu z chodnikiem. Zainterweniowaliśmy. Połączenie ma zostać wykonane w ramach bieżącej inwestycji.



Niwelacja krawężnika przy salonie samochodowym. Zgłosiliśmy. Ma zostać obniżony w ramach obecnej inwestycji.


Dodatkowe zmiany:

1. Chcielibyśmy, aby został zrekultywowany teren dawnej pętli tramwajowej. To miejsce, na nową, niższą zieleń (krzewy, kwiaty), ale i na działania nietypowe. Może warto, pamiętając o tramwajowej przeszłości ul. Radzymińskiej ustawić w tym miejscu zabytkowy wagon tramwajowy, taki, jak np. przed Teatrem Kamienica?


Fot. M. Opasiński, wikipedia.org

2. Przejście na drugą stronę Al. Solidarności i Radzymińskiej. Obecnie wygląda tak:


Czas przyspieszyć prace związane z budową obwodnicy i ucywilizowaniem ruchu pieszego w tej części Pragi i Targówka!

środa, 14 marca 2018

W Warszawie nie da się, a w Łodzi da się - przejścia przez tory

Od wielu lat zwracamy uwagę władz miasta, dzielnicy oraz PKP na potrzebę rozwiązania jednego z największych problemów rozwojowych Pragi, tj. umożliwienie legalnego przekraczania linii kolejowej wołomińskiej. Zwracaliśmy przy tym zawsze uwagę na wdrożenie rozwiązań jak najtańszych we wdrożeniu i dalszej eksploatacji - przejść przez tory w poziomie terenu

Wielokrotnie słyszeliśmy jednak, że nie da się ze względu na obowiązujące przepisy, konieczność zapewnienia bezpieczeństwa na przejściu i wiele innych tego rodzaju argumentów. Czego nie można wdrożyć w Warszawie, udało się wdrożyć w Łodzi na wysokości ulicy Sobolowej (Widzew). Od 2015 r. funkcjonuje tam piesze przejście przez tory z kamerami i sygnalizacją. Mieszkańcy mogą dzięki temu rozwiązaniu w wygodny i bezpieczny sposób przejść na drugą stronę podwójnej linii torów (dokładnie taki sam przekrój ma linia wołomińska na większej części praskiego odcinka). Zobaczcie sami.




Skoro da się w Łodzi, to może w końcu uda się i w Warszawie, na Pradze? Przejścia zamiast kładek. Zróbmy to!

czwartek, 5 października 2017

Tajemnicza kamienica między torami

Dziś o obiekcie, który przez ostatnich kilkadziesiąt lat pozostawał oddalony od głównego nurtu wydarzeń na Pradze, będą oddzielonym od reszty jej obszaru torami kolejowymi. Chodzi oczywiście o kamienicę pod adresem Kawęczyńska 64, która znajduje się między torami kolejowymi linii legionowskiej i gdańskiej.

Budynek dobrze widać na zdjęciach z drona pokazujących przebieg Trasy Świętokrzyskiej (kamienica z prawej strony od pierwszego wiaduktu). 


Zdjęcie Agencja Gazeta/Dariusz Borowicz

Jak dostać się na miejsce? Najprościej można powiedzieć, że trzeba iść przez tory. Jednak odkąd wybudowano Trasę Świętokrzyską, dostępność obiektu uległa poprawie.





Trzeba przeprawić się na drugą stronę Trasy Świętokrzyskiej, a później pójść ulicą Boruty i odchodzącą od niej z lewej strony asfaltową uliczką.

Historia budynku jest słabo znana - nie wiadomo, kto był projektantem i kiedy budynek powstał. Faktem jest, że widać go już na mapach lotniczych z lat 30., więc można przyjąć, że powstał właśnie na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego stulecia. 


Budynek powstał najprawdopodobniej na zlecenie PKP. W sieci można trafić na informacje, że mieszkali w nim kolejarze i ich rodziny. Zresztą jeszcze do niedawna stanowił on własność PKP (obecnie działa w nim Wspólnota Mieszkaniowa, a także jedna z firm).

Kolej od zawsze stanowiła barierę w dostępności do tego obiektu. Również dziś nie jest do końca pewne, że ułatwienia wynikające z budowy TŚ nie zostaną zniwelowane działaniami kolejarzy.




Patrząc z zewnątrz, można powiedzieć, że budynek jest zadbany. Mieszkańcy starają się dbać również o jego otoczenie, o czym świadczą sad i ogrody. Poniżej kilka fotek.








Budynek jest dwupiętrowy, ma jedną klatkę schodową (z wejściem od frontu i podwórza),  a na każdym piętrze mieszczą się prawdopodobnie 4 mieszkania. Mieszkania ogrzewane są piecami kaflowymi.


Dzięki budowie Trasy mieszkańcy budynku zyskali dogodne połączenie z resztą świata. Ciekawi jednak jesteśmy, czy ta arteria, podobnie jak bliskość torów kolejowych, nie wpłynie negatywnie na życie mieszkańców.


Jeśli wśród naszych czytelników znajdują się osoby, które mieszkały/mieszkają w tym budynku (K. 64), prosimy o kontakt na: stowarzyszenie.michalow@gmail.com

poniedziałek, 18 września 2017

Kolejowa bariera rozwojowa

Zorganizowany pod koniec lipca br. przez Muzeum Pragi w ramach wydarzeń towarzyszących wystawie „Projekt: Praga” spacer śladami Kolei Petersburskiej po raz kolejny skłonił do refleksji nad współczesną rolą linii kolejowych, znajdujących się na terenie naszej dzielnicy. O ile w 2. poł. XIX w. kolej była motorem napędowym rozwoju Pragi (wraz z oddaniem infrastruktury kolejowej zaczęły na Pradze powstawać liczne zakłady przemysłowe, nowoczesne domy mieszkalne, reprezentacyjne gmachy, a pracujący na kolei stanowili ówczesną elitę), dziś brakuje na nią pomysłu. Co więcej. Kolej to dziś podstawowa bariera dla dalszego rozwoju Pragi. Przykładów nie trzeba daleko szukać. 


Tunele pod linią gdańską (Trasa Świętokrzyska)

Blisko dwukilometrowy, praski odcinek linii wołomińskiej, legalnie można przekroczyć jedynie przy Dworcu Wileńskim i w połowie, na wysokości ul. Szwedzkiej. Linia gdańska dopiero niedawno zyskała drugie przebicie na wysokości ulicy Kawęczyńskiej (wraz z budową Trasy Świętokrzyskiej), natomiast linię średnicową można przekroczyć jedynie na wysokości Dworca Wschodniego, ulicy Targowej i przy Metrze Stadion. Do tego należy dodać słabą dostępność peronów przy ZOO, czy na wysokości Śliwic. 


Wejście na przystanek Warszawa-Praga na wysokości Golędzinowa

Pal licho kierowców i pieszych. Najgorzej z dostępnością mają osoby niepełnosprawne i rodzice z małymi dziećmi. Symbolem ich gehenny jest pozbawiony wind prowadzących na perony Dworzec Wschodni, który kilka lat temu, na Euro 2012, przeszedł przecież gruntowny remont.

Dostępność to jedno. Odrębną kwestią jest troska o kolejowe dziedzictwo. Ostatnia pozostałość Dworca Terespolskiego przy Kijowskiej od lat wynajęta jest na skup złomu, niszczeje dworek Szuszkiewicza na tyłach PKP, a zabytkowa parowozownia przy Al. Solidarności została kilka lat temu, mimo protestów społeczników i mieszkańców Pragi, rozebrana, by zrobić miejsce pod supermarket...



Relikt dawnego Dworca Terespolskiego

Próby zmiany tej sytuacji raczej nie są przyjmowane z entuzjazmem przez kolejową brać. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Od kilku lat mieszkańcy Szmulowizny i Michałowa walczą o budowę fragmentu chodnika pod wiaduktem kolei gdańskiej. Uzyskanie przez drogowców stosownych zgód poszczególnych spółek kolejowych trwało prawie cztery lata. Zapewne podobnie będzie w przypadku budowy innego, bardzo potrzebnego chodnika już po stronie Targówka. Antypiesza ofensywa w postaci stawiania barierek i wysypywania przedeptów kamieniami trwa. A wszystko pod hasłem zapewnienia bezpieczeństwa, trzymania się przepisów, a w rzeczywistości odkładania w czasie, na święty nigdy.

Zmienić ten stan rzeczy mogą tylko duże inwestycje - biurowe i mieszkaniowe - na terenach kolejowych. Jaskółką zmian mogą być zapowiedzi przekazania gruntów PKP wzdłuż Solidarności na potrzeby programu rządowego „Mieszkanie Plus”. W końcu przyszli mieszkańcy nowych bloków będą musieli jakoś do nich dotrzeć. I niekoniecznie będzie to kolej.

KMI

Artykuł ukazał się pierwotnie w Nowej Gazecie Praskiej

sobota, 5 sierpnia 2017

Historyczna szansa na poprawę sytuacji pieszych na granicy Pragi i Targówka

Granica Pragi z Targówkiem. Dzień jak co dzień. Setki ludzi podążają po piachu o Kauflanda lub na przystanek wzniecając tumany kurzu. Inni narażają życie idąc obok samochodów przez przejazd na Naczelnikowskiej, bo nie są w stanie wspiąć się na niewygodną kładkę. Takie obrazki to codzienność.


Nawołujemy o zmianę tej sytuacji od lat. Apelujemy do ZDM i PKP. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy sygnał, że kołatanie ma sens. Okazuje się, że ZDM, pomimo niedopuszczenia do głosowania w ramach BP projektu Krzysztofa Michalskiego z naszego stowarzyszenia, który to projekt przewidywał budowę chodnika na przystanek Piotra Skargi przez przejazd na Naczelnikowskiej, podchwycił jednak ten pomysł i prowadzi działania na rzecz wybudowania tego wyczekiwanego przez mieszkańców chodnika. Drogowcy zabrali się na serio do pracy, czego efektem spotkanie z PKP - poniżej zamieszczamy notatkę z tego spotkania.

Jest szansa na powstanie chodnika. ZDM ma nawet poglądowy projekt. Przeszkodą jest niewielki budynek kolejowy ulokowany pod kładką. Mamy nadzieję, że kolejarze go przeniosą w inne miejsce.

Jak napisała nam przedstawicielka ZDM:

Następne spotkanie odbędzie się w siedzibie PKP w celu omówienia możliwości likwidacji strażnicy i zmechanizowania przejazdu, po to żeby mógł powstać postulowany przez mieszkańców chodnik. Chodnik może być prowadzony tylko przy istniejącej jezdni a nie po przedepcie, gdyż przepisy nie dopuszczają dwóch przejazdów (pieszy i samochodowy) w tak bliskiej odległości od siebie. Konieczny jest jeden wspólny przejazd.



To nie koniec dobrych wiadomości. Jest już niemal pewna budowa chodnika pod wiaduktem. ZDM ma już decyzję lokalizacyjną i wystąpił do wojewody o pozwolenia na budowę. Po jego otrzymaniu trzeba znaleźć wykonawcę i zacząć prace. Tym samym 4 lata naszych monitów mają szansę zakończyć się pozytywnie.


Oczywiście będziemy nadal monitorować działania drogowców i kolejarzy. Aż do pozytywnego efektu.

wtorek, 1 listopada 2016

Jak PKP dba o swoich pasażerów? Czyli jak połączyć Starą i Nową Pragę? Vol. 3

Prawie dwa lata temu pisaliśmy o tym jak poprawić komunikację między Nową, a Starą Pragą i Szmulowizną. Od tego czasu odbyły się liczne spotkania z Radnymi Dzielnicowymi, spotkania na szczeblu miejskim z prezydentem odpowiedzialnym za Infrastrukturę, przedstawicielami PKP.


Ścieżka od strony al. Solidarności - wysypana kamieniami, została dodana tabliczka


Co się zmieniło od tego czasu?


W wyniku m.in. naszej inicjatywy ZDM wykonał przejście dla pieszych przez Al. Solidarności na wysokości ul. H. Rzeszotarskiej, a ZTM przywrócił przystanki autobusowe (w kierunku Targówka) - jest to bardzo pozytywna inicjatywa. 


Niestety, jako mieszkańców i pasażerów kolei, oburza nas działanie PKP.

Na tyłach Dworca Wileńskiego istniało przejście służbowe udostępnione dla podróżnych. Przejście to pozwalało dojść od strony ulicy Białostockiej do peronów dworca kolejowego. Dojście jest szczególnie potrzebne w taki dzień jak dziś (1 listopada) - gdy Centrum Handlowe jest zamknięte. Inaczej trzeba przejść dookoła zamkniętego centrum handlowego, nadrabiając dystans trzykrotnie (ponad 600 metrów).

Co się stało z tym połączeniem? 

Mimo deklaracji przedstawiciela PKP (z kwietnia 2015 roku), że przejście zostanie usprawnione i dostosowane do poruszania się osób z utrudnioną mobilnością, zostało ono zamknięte.

Nastąpiło to stopniowo najpierw w tym roku wysypano tłuczeń - to utrudniło przejście od strony ulicy Rzeszotarskiej.

Dojście do peronów przez przejście służbowe (200 m) - obecnie nielegalne 

 
Dojście do peronów dookoła Centrum Handlowego (ponad 600 m) 


Ostatnio nastąpiło kolejne "usprawnienie": PKP wystawiło tabliczki "TEREN KOLEJOWY. Nieupoważnionym wstęp wzbroniony".



Czy tak ma wyglądać rewitalizacja na Pradze? Kiedy PKP przestanie być Państwem w Państwie i zacznie myśleć o dobru mieszkańców i pasażerów kolei? Tory cały czas stanowią barierę, która uniemożliwia komunikację pieszą w obszarze śródmiejskim.

Dlaczego to przejście nie może wyglądać jak na poniższym zdjęciu?


Więcej do przeczytania tutaj

poniedziałek, 22 lutego 2016

Bariera, która nadal dzieli Pragę (i Targówek)

Śmierć mężczyzny na dzikim przejściu przez tory kolejowe”, „Śmiertelne potrącenie na Pradze”, „Pociąg śmiertelnie potrącił mężczyznę przy Radzymińskiej” – to przykładowe nagłówki artykułów, które ukazały się w mediach w ostatnich trzech miesiącach. 


Wszystkie poświęcone były śmiertelnym wypadkom z udziałem pieszych podczas przekraczania przez nich torów linii kolejowej wołomińskiej oraz Alei Solidarności/ulicy Radzymińskiej, które solidarnie stanowią barierę dzielącą Pragę (i fragment Targówka) na dwie części. Z prostego równania matematycznego wynika, że statystycznie co miesiąc ginie człowiek próbując przedostać się z jednej części Pragi (np. ze Szmulek) na drugą (na Nową Pragę) i odwrotnie. 


Czarny punkt na wysokości Tesco. Miejsce codziennych wędrówek setek prażan. Dawno temu obiecywano w tym miejscu kładkę...





Temat wypadków wzdłuż tej bariery jest tak stary, jak stara jest sama bariera. Już analiza dawnych map Warszawy pokazuje, że tory stanowiły barierę w rozwoju Pragi. I tak jest do dziś. „Ziemia niczyja”, dzikie wysypiska, spalone budynki, to codzienny widok dla osób podróżujących koleją lub autobusami. Kolejne inwestycje mieszkaniowe (osiedle „Białostocka”, Koneser) i handlowe (Hit/Tesco, Lidl) po obu stronach bariery nie skłoniły żadnego z inwestorów do podjęcia starań o jej pokonanie. 

Zarządcy terenu, czyli PKP oraz Miasto Stołeczne Warszawa, również takich działań nie podejmują lub też składają mgliste obietnice zajęcia się sprawą, gdy tematem zaczynają interesować się dziennikarze w obliczu kolejnej bezimiennej śmierci na torach lub pod kołami pędzących samochodów. Codzienna rzeczywistość jest porażająca. Fragment bariery długości prawie 2 kilometrów leżący w śródmiejskiej części Pragi piesi faktycznie mogą pokonać tylko w jednym miejscu, na wysokości ulicy Szwedzkiej (jest też bardzo niewygodne dawne przejście służbowe na tyłach CH Wileńska). 

Jednak każdego dnia setki osób próbuje przejść przez tory i Aleję Solidarności na wysokości Tesco, Lidla (ulica H. Rzeszotarskiej), czy ulicy Naczelnikowskiej (by dojść do przystanku w stronę Marek). Ten ostatni przypadek jest szczególny. Drogowcy byli tak pomysłowi, że legalną drogę ze Szmulek na przystanek poprowadzili przez dwie kładki (na jednej z nich oczywiście zabrakło wind i innych ułatwień dla pieszych i niepełnosprawnych). 


Najlepiej widać to w materiale filmowym oraz na poniższych zdjęciach.




Pieszym nie straszne chaotycznie stawiane płoty (rozkradane przez złomiarzy), czy znaki informujące o śmiertelnych wypadkach i zakazujące wstępu. Chcą w poziomie torów i jezdni (pod tak najwygodniej) dostać się na drugą stronę. Ile czasu zajmie miastu i kolejarzom zrozumienie tej prostej zależności? Ile jeszcze razy radni Pragi będą musieli przyjąć stanowisko dotyczące budowy przejść przez tory i Aleję Solidarności, żeby te przejścia wreszcie powstały? Ile jeszcze razy mieszkańcy będą musieli protestować? Wreszcie, ile jeszcze osób zginie, nim decydenci rozwiążą problem praskiej bariery rozwojowej? Bez połączenia podzielonej torami i szerokimi arteriami Pragi nie można mówić o prawdziwej rewitalizacji naszej dzielnicy.

KMI