Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadki drogowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadki drogowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 maja 2017

Paragraf się znajdzie, czyli jak długo mamy czekać na poprawę sytuacji pieszych, rowerzystów i kierowców na granicy Targówka i Pragi

Tematyka budżetu partycypacyjnego może się czytelnikom naszego bloga powoli nudzić, ale stoimy na stanowisku, że trzeba walczyć o rozwiązania poprawiające komfort życia mieszkańców. Tak nam się przynajmniej wydawało od kiedy BP został w Warszawie wprowadzony.

Tym razem piszemy o naszym projekcie (sygnował go swoim imieniem Krzysiek Michalski) dotyczącym poprawy sytuacji pieszych, osób niepełnosprawnych, rowerzystów, ale również i użytkowników samochodów na granicy Targówka i Pragi, tj. na skrzyżowaniu Naczelnikowskiej z Radzymińską. Od lat walczymy o poprawę losu najsłabszych mieszkańców, którzy codziennie w drodze na przystanek Piotra Skargi muszą się wspinać dwukrotnie po kładkach by pokonać odległość raptem 200 metrów w linii prostej. 

W tym roku postanowiliśmy skorzystać z mechanizmu BP oraz faktu, że za kilka miesięcy oddana zostanie Trasa Świętokrzyska, a tym samym znaczenie przejazdu kolejowego na Naczelnikowskiej spadnie. W projekcie "Chodnik na przystanek" założyliśmy przeznaczenie fragmentu jednego pasa jezdni właśnie na ciąg pieszo-rowerowy, a tym samym de facto zalegalizowanie sytuacji jaka ma miejsce na co dzień (co widać na załączonym obrazku).



Warto dodać, że poza problemami pieszych, jest to jedno z 3 najniebezpieczniejszych skrzyżowań na Targówku - tylko w ubiegłym roku 3 osoby zostały tam ranne w wypadkach drogowych, a na taki stan rzeczy wpływa nie tylko fakt przekraczania bariery kolejowej, ale i dość skomplikowany układ drogowy (częste wymuszanie przez kierowców pierwszeństwa przejazdu).



Celem projektu było też działanie już teraz, tj. w 2018 r., a nie czekanie aż zostanie wybudowana obwodnica Śródmieścia, czyli po 202.....
Początkowo projekt przewidywał zastosowanie mini ronda oraz wdrożenie organizacji ruchu jak na poniższej grafice.


Okazało się jednak, że wg opiniującego projekt Zarządu Transportu Miejskiego koszt takiego rozwiązania to 0,5 mln zł (zakładaliśmy, że całość będzie kosztować ok. 200 tys. zł). Po zasięgnięciu opinii zaprzyjaźnionych organizacji zajmujących się transportem doszliśmy jednak do przekonania, że mini rondo nie jest w tym miejscu potrzebne. Efektem zmiana w projekcie przedstawiona poniżej.


W międzyczasie do procesu opiniowania włączył się Zarząd Dróg Miejskich (korespondencję z autorem projektu prowadziła Katarzyna Górska-Maczenko, pracownica ZDM, a jednocześnie dzielnicowa radna z Targówka (gdzie projekt miał być realizowany), reprezentująca PO...).

Poniżej fragment pierwszego maila, w którym ZDM negatywnie zweryfikował projekt powołując się przy tym na opinię ZTM.

Proponowany chodnik nie mieści się w granicach pasa drogowego.

działki we władaniu ZDM:

- obręb 4-11-21 dz. nr 1, 5/1, 2, 4

działki Skarbu Państwa w użytkowaniu wieczystym PKP, na których zlokalizowane są elementy drogi (w tym planowane do przebudowy) - notabene ulicą zarządza jednak ZDM (przypomnienie PSM)

- obręb 4-11-21 dz. nr 3/10, 3/21

2. Zgodnie z opinią ZTM istnieje konieczność budowy ronda na skrzyżowaniu Radzymińska/Naczelnikowska

Przebudowa skrzyżowania zwykłego, czterowlotowego na małe rondo to koszt ok. 500 000, w zależności od zakresu prac. Wybudowanie ronda w roku kalendarzowym w tym miejscu jest niemożliwe.

Dalsza opinia ZTM:

- przedmiotowy odcinek ulicy jest użytkowany przez komunikację publiczną wyłącznie nocą, zatem jednokierunkowe zamknięcie dla ruchu przejazdu kolejowego nie będzie miało większego wpływu na układ komunikacyjny;

- budowa brakującego odcinka ciągu pieszego (m.in. do przystanku autobusowego) jest jak najbardziej wskazana;


Czyli projektu nie zrobimy, ale jest bardzo potrzebny...

Nie zrażając się powyższą opinią autor wybrał się do ZDM i zaproponował (zgodnie z regulaminem BP) zmienione rozwiązanie (niskosztowe, nie ingerujące w sposób trwały w działki kolejowe) - poniżej fragment korespondencji, która powstała po spotkaniu w pierwszej połowie kwietnia:

zgodnie z piątkową rozmową przesyłam schemat obrazujący zmiany w projekcie poprzez wprowadzenie tymczasowej organizacji ruchu:

a) zakaz skrętu w prawo z Naczelnikowskiej w Radzymińską (dotychczasowy pas do skrętu i włączający zostaną zamienione na pas dla pieszych - wymalowanie linii plus wygrodzenie separatorami betonowymi)

b) z Radzymińskiej (dużej) jedynie lewoskręt w tzw. małą Radzymińską (zgodnie ze schematem)

c) ruch Naczelnikowską na dotychczasowych zasadach (oprócz możliwości wjechania na przejazd kolejowy - zgodnie ze schematem).



19 kwietnia ZDM odpowiedział (pani Manczenko):

Przedstawiona propozycja wpływa na układ komunikacyjny w tym rejonie. To jest bardzo ważne skrzyżowanie w układzie drogowym. Podjęcie decyzji o likwidacji relacji skrętnych na skrzyżowaniu Radzymińska – Naczelnikowska powinno być podjęte po przeprowadzeniu obszarowej analizy komunikacyjnej. Proponujemy więc najpierw zrobić analizę ruchu.

Autor jednak nie złożył broni pisząc 20 kwietnia do ZDM:

rzeczone skrzyżowanie przoduje również w statystykach wypadków na Targówku (tylko w ubiegłym roku 3 osoby ranne w wypadkach), więc zaproponowane rozwiązanie ma szanse te statystyki znacząco zmienić. To powinno być brane pod uwagę w pierwszej kolejności przy weryfikacji.

http://www.targowek.info/2017/01/najniebezpieczniejsze-ulice-targowka-dluga-lista-stolecznej-drogowki/

W kontekście analiz ruchu, takowe zostały przygotowane na okoliczność budowy Trasy Świętokrzyskiej (z pewnością dostęp do tych danych ma ZDM i Biuro ds. Polityki Mobilności; dodatkowe analizy można wykonać na etapie wdrażania projektu tymczasowej organizacji ruchu), która przejmie większość ruchu tranzytowego. Zwracam również uwagę, że zaproponowane rozwiązanie tylko w minimalnym stopniu ogranicza ruch kołowy (zachowany zostanie wjazd z dużej Radzymińskiej na małą Radzymińską). Skrzyżowanie będzie ponadto przebudowywane podczas budowy odcinka obwodnicy śródmiejskiej, więc rozwiązanie, które zaproponowałem ze względu na jego relatywnie niski koszt może już teraz poprawić sytuację tysięcy uczestników ruchu, którzy w tym miejscu przekraczają linię kolejową.

Odpowiedź ZDM z 21 kwietnia:

W wariatach dla Trasy Świętokrzyskiej skrzyżowanie Radzymińska – Naczelnikowska jest zlikwidowane. Obsługa odbywa się poprzez inne rozwiązania komunikacyjne.

Dodatkowo warunki przejazdu i przejścia dla pieszych będą wymagały uzgodnień z PKP. Co wiąże się z długim okresem oczekiwania.

Proponuje, żeby temat został zrealizowany w ramach prac przy obwodnicy Śródmiejskiej.

I kolejny mail autora z 23 kwietnia:

projekt, który zaproponowałem, stanowi relatywnie nisko kosztowe, tymczasowe (do momentu budowy obwodnicy) rozwiązanie ułatwiające codzienne życie tysiącom mieszkańców Targówka i Pragi.

Założenia projektu są zgodne z regulaminem BP, co więcej, nawet jeśli wymagane są dodatkowe prace przygotowawcze związane z projektowaniem rozwiązania, zgodnie z par. 4 ust. 3 Regulaminu, można je rozpocząć jeszcze w 2017 r., tym samym argument o długotrwałych uzgodnieniach wydaje się nie do końca zasadny.

Przypomnę również, że pozytywnie w kontekście tego rozwiązania wypowiadał się ZTM.

Na którego następnego dnia odpowiedziała p. Manczenko:

projekt został przez Pana zmieniony po terminie. Przypominam, że termin zmiany treści projektu minął 21 marca 2017.

Kluczowym argumentem przemawiającym za negatywną weryfikacją jest fakt, że warunki przejazdu i przejścia dla pieszych będą wymagały uzgodnień z PKP. Co wiąże się z długim okresem oczekiwania.

Poza tym tak jak pisaliśmy nie wszystkie działki na tym terenie są miejskie.

Prace związane z uzgodnieniami z PKP to nie są miesiące ale lata, w związku z tym podtrzymujemy weryfikację negatywną, ponieważ nie zmieścimy się w roku z realizacją.

Dodatkowo zasadność takiego rozwiązania powinna zostać poprzedzona analizą ruchu.

Jeszcze tego samego dnia autor udzielił odpowiedzi:

argument o zmianie projektu po terminie nie jest w moim przekonaniu zasadny. Zmiany wynikające z wcześniejszych uwag ZTM (związanych m.in. z wcześniejszym pomysłem dot. budowy minironda) zostały wprowadzone w terminie regulaminowym, co zostało odnotowane w systemie.

Pozostałe zaproponowane zmiany wynikały z prowadzonej z Państwem korespondencji/spotkań już po 21.03 - propozycji tych nie mogłem zgłosić wcześniej, gdyż nie poinformowaliście mnie Państwo o tym fakcie przed 21.03.

Jeśli chodzi o kwestie własności poszczególnych działek - zaproponowane rozwiązanie nie ingeruje w teren zarządzany przez PKP w sposób wymuszający jakiekolwiek fizyczne przekształcenia na tym terenie poza odmalowaniem oznakowania poziomego. Dodam, że to ZDM jest zgodnie z publicznie dostępnymi informacjami zarządcą pasa drogowego, a tym samym odpowiada m.in. za właściwe oznakowanie poziome jezdni. Nie wyobrażam sobie, żeby kwestia wymalowania linii wiązała się z wieloletnimi uzgodnieniami. Wszystkie pozostałe rozwiązania mogą być wdrożone w ramach tymczasowej organizacji ruchu i w tym przypadku czas na przygotowanie i zaopiniowanie dokumentacji jest znacznie krótszy, niż terminy o których Pani wspomina.

No i finalny argument ZDM, że "nie da się" przekazany przez p. Manczenko 25 kwietnia:

W związku z planowaną Obwodnicą Śródmiejską, jak również z powodów które niżej wymieniłam, podtrzymujemy weryfikację.

Rozwiązanie o którym Pan wspomina to nie tylko wymalowanie linii. Należy przeprowadzić analizę czy proponowane przez Pana rozwiązanie jest możliwe do realizacji.

Poza tym budżet partycypacyjny to nie rozwiązania czasowe, ale stałe.

8 maja br. autor dostał informację o weryfikacji negatywnej, w której Urząd Dzielnicy Targówek powtórzył argumenty ZTM (vide pierwszy mail), w żaden sposób nie odnosząc się do dalszych ustaleń/zmian prowadzonych z ZDM. Od wyniku oczywiście zostało złożone odwołanie. Czekamy na rozstrzygnięcie.

Niezależnie od zakończenia tej sprawy warto już dziś pomyśleć o działaniach ułatwiających życie najsłabszym uczestnikom ruchu drogowego. Windy nie ma, pochylni nie ma, dodatkowego przejścia przez tory nie da się wytyczyć (przecież z PKP uzgodnienia trwają latami), więc najprostszym rozwiązaniem jest właśnie przeznaczenie części ulicy zarządzanej przez miasto na tymczasowy (do momentu oddania do użytku obwodnicy) chodnik. Zarówno prażanie, jak i mieszkańcy Targówka na takie rozwiązanie zasługują.

środa, 6 lipca 2016

Krwawe ofiary na drogach składane w imię samozadowolenia polskiej klasy średniej

Głośnym echem odbiło się brutalne morderstwo drogowe na ulicy Targowej, dokonane w miniony piątek na nastoletniej dziewczynie, zwane w naszych mediach eufemistycznie "śmiertelnym potrąceniem":   

"Potrącenie" polegało na uderzeniu dziewczyny rozpędzonym samochodem z taką siłą, że ciało przeleciało około 30 metrów w powietrzu. 


Dziennikarze i komentujący sprawę internauci jak zwykle koncentrują się na osobie sprawcy - czyli młodym człowieku w sportowym samochodzie, pędzącym z nadmierną prędkością ulicami warszawskiej Pragi.
Niektórzy doszukują się winy także w ofierze - powinna bardziej uważać. 
Mało kto próbuje dostrzec systemowe i tkwiące w naszej mentalności przyczyny tej i innych podobnych tragedii. 

Spróbujmy więc połączyć ze sobą kilka faktów.
  
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drogach, tradycyjnie jesteśmy w ogonie Europy i zamiast ją gonić, ciągle tracimy dystans:  

Według tych danych w 2015 roku na polskich drogach zabito "tylko" 1104 niewinnych pieszych. 
Jak zwykle sejmowa Komisja Infrastruktury przeszła do porządku nad tymi danymi. Cóż to są 1104 niewinne ofiary drogowych piratów? Tym, którzy nie mają przestrzennej wyobraźni warto uzmysłowić, że trumny tych ofiar, ustawione na ulicy jedna za drugą, ciagnęłyby się przez dwa kilometry - czyli można je ustawić jednym ciągiem od Pałacu Prezydenckiego do gmachu Sejmu.    
   
Nowelizacja prawa, dokonana w zeszłym roku, polegająca na odebraniu strażom gminnym prawa do kontrolowania prędkości na drogach raczej nie przyczyni się do polepszenia statystyk ofiar wypadków. Mimo to MSWiA twierdzi, że to "dobra decyzja": http://auto.dziennik.pl/drogi/artykuly/509492,od-dzis-straze-gminne-i-miejskie-nie-maja-juz-mozliwosci-kontroli-fotoradarowej-kierowcow.html

Od lat nie wprowadza się w Polsce przepisów zwiększających bezpieczeństwo pieszych. Sławne było niedawne zablokowanie nowelizacji ustawy o ruchu drogowym dającej pieszym pierwszeństwo przy zamiarze przejścia przez pasy, dokonane przez senatora Pocieja i innych członków Senatu w imię niepogarszania przepustowości ulic: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/ekspert-piesi-powinni-miec-pierwszenstwo-na-pasach/nj8yzq, co spotkało się zresztą z aplauzem wielu internautów. 

Mamy anachroniczne przepisy o ruchu drogowym, przepisy wykroczeniowe i karne, umożliwiające, np. osobom bez prawa jazdy prawie bezkarne siadanie za kierownicą, przepisy o technicznych wymogach budowy dróg nastawione głównie na promowanie przepustowości i wygody kierowców, przepisy ubezpieczeniowe, przerzucające koszty leczenia ofiar wypadków drogowych na budżet państwa, czyli na nas wszystkich.

Dlaczego nic się z tym nie robi i zapewne nie będzie robić? 
Ponieważ elektorat głównych partii tego nie chce, a świadomość wielu naszych politycznych reprezentantów jest taka sama jak świadomość dużej części elektoratu. Można ją tak ująć: Osiągnąłem sukces - mam prawo, tak szybko jak chcę, śmigać moją wypasioną bryką i nikt mi tego prawa nie odbierze, po moim trupie!!!! (Jeśli akurat niefartownie będę pieszym na pasach). Kto zwykle ginie na drogach - jakieś pijaczki, staruszki, ślepcy, cykliści, głupie dzieciaki i inne niemrawe gówniarstwo. Kto ma prawo pędzić i zabijać? - My - zdobywcy świata, posłowie, sędziowie, biznesmeni, aktorzy, celebryci - zadowolona z siebie klasa średnia w swoich lśniących furach. Najwyżej jakiś wyrok w zawiaskach się dostanie.

Nie miejmy złudzeń - to się jeszcze przez lata nie zmieni. Tym bardziej za rządów PiS, którego wielu członków hołduje wizji rozwoju rodem z PRL: jasna, długa prosta, szeroka jak morze, Trasa Łazienkowska.


Wszyscy znamy wypowiedź ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego o wegetarianach i cyklistach, która jest świetnym przykładem tej mentalności. 

Podobną świadomość prezentują internauci hejtujący pod listem dziewczyny z Pragi, opublikowanej przez Gazetę Stołeczną:

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34887,20350778,list-czytelniczki-po-wypadku-na-pradze-jestem-wsciekla-na-ratusz.html

W jednym z komentarzy pośrednią winą za wypadek na Targowej obciążono także nasze stowarzyszenie, gdyż blokowaliśmy "szczytną" inwestycję autostrady miejskiej, tzw. Trasy Tysiąclecia, która na pewno "poprawiłaby" bezpieczeństwo ruchu drogowego na Pradze. I w dodatku niepostrzeżenie sączymy jad zrównoważonego rozwoju miasta w niewinne serca miejskich urzędników drogowych, którzy coraz bardziej nam i podobnym organizacjom pozarządowym ulegają. Za to przyznano nam w necie miano "INSEKTOSZCZURÓW", które uważamy za słuszne i zaszczytne :).     

(tp)