Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naczelnikowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naczelnikowska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 sierpnia 2017

Historyczna szansa na poprawę sytuacji pieszych na granicy Pragi i Targówka

Granica Pragi z Targówkiem. Dzień jak co dzień. Setki ludzi podążają po piachu o Kauflanda lub na przystanek wzniecając tumany kurzu. Inni narażają życie idąc obok samochodów przez przejazd na Naczelnikowskiej, bo nie są w stanie wspiąć się na niewygodną kładkę. Takie obrazki to codzienność.


Nawołujemy o zmianę tej sytuacji od lat. Apelujemy do ZDM i PKP. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy sygnał, że kołatanie ma sens. Okazuje się, że ZDM, pomimo niedopuszczenia do głosowania w ramach BP projektu Krzysztofa Michalskiego z naszego stowarzyszenia, który to projekt przewidywał budowę chodnika na przystanek Piotra Skargi przez przejazd na Naczelnikowskiej, podchwycił jednak ten pomysł i prowadzi działania na rzecz wybudowania tego wyczekiwanego przez mieszkańców chodnika. Drogowcy zabrali się na serio do pracy, czego efektem spotkanie z PKP - poniżej zamieszczamy notatkę z tego spotkania.

Jest szansa na powstanie chodnika. ZDM ma nawet poglądowy projekt. Przeszkodą jest niewielki budynek kolejowy ulokowany pod kładką. Mamy nadzieję, że kolejarze go przeniosą w inne miejsce.

Jak napisała nam przedstawicielka ZDM:

Następne spotkanie odbędzie się w siedzibie PKP w celu omówienia możliwości likwidacji strażnicy i zmechanizowania przejazdu, po to żeby mógł powstać postulowany przez mieszkańców chodnik. Chodnik może być prowadzony tylko przy istniejącej jezdni a nie po przedepcie, gdyż przepisy nie dopuszczają dwóch przejazdów (pieszy i samochodowy) w tak bliskiej odległości od siebie. Konieczny jest jeden wspólny przejazd.



To nie koniec dobrych wiadomości. Jest już niemal pewna budowa chodnika pod wiaduktem. ZDM ma już decyzję lokalizacyjną i wystąpił do wojewody o pozwolenia na budowę. Po jego otrzymaniu trzeba znaleźć wykonawcę i zacząć prace. Tym samym 4 lata naszych monitów mają szansę zakończyć się pozytywnie.


Oczywiście będziemy nadal monitorować działania drogowców i kolejarzy. Aż do pozytywnego efektu.

niedziela, 14 maja 2017

Paragraf się znajdzie, czyli jak długo mamy czekać na poprawę sytuacji pieszych, rowerzystów i kierowców na granicy Targówka i Pragi

Tematyka budżetu partycypacyjnego może się czytelnikom naszego bloga powoli nudzić, ale stoimy na stanowisku, że trzeba walczyć o rozwiązania poprawiające komfort życia mieszkańców. Tak nam się przynajmniej wydawało od kiedy BP został w Warszawie wprowadzony.

Tym razem piszemy o naszym projekcie (sygnował go swoim imieniem Krzysiek Michalski) dotyczącym poprawy sytuacji pieszych, osób niepełnosprawnych, rowerzystów, ale również i użytkowników samochodów na granicy Targówka i Pragi, tj. na skrzyżowaniu Naczelnikowskiej z Radzymińską. Od lat walczymy o poprawę losu najsłabszych mieszkańców, którzy codziennie w drodze na przystanek Piotra Skargi muszą się wspinać dwukrotnie po kładkach by pokonać odległość raptem 200 metrów w linii prostej. 

W tym roku postanowiliśmy skorzystać z mechanizmu BP oraz faktu, że za kilka miesięcy oddana zostanie Trasa Świętokrzyska, a tym samym znaczenie przejazdu kolejowego na Naczelnikowskiej spadnie. W projekcie "Chodnik na przystanek" założyliśmy przeznaczenie fragmentu jednego pasa jezdni właśnie na ciąg pieszo-rowerowy, a tym samym de facto zalegalizowanie sytuacji jaka ma miejsce na co dzień (co widać na załączonym obrazku).



Warto dodać, że poza problemami pieszych, jest to jedno z 3 najniebezpieczniejszych skrzyżowań na Targówku - tylko w ubiegłym roku 3 osoby zostały tam ranne w wypadkach drogowych, a na taki stan rzeczy wpływa nie tylko fakt przekraczania bariery kolejowej, ale i dość skomplikowany układ drogowy (częste wymuszanie przez kierowców pierwszeństwa przejazdu).



Celem projektu było też działanie już teraz, tj. w 2018 r., a nie czekanie aż zostanie wybudowana obwodnica Śródmieścia, czyli po 202.....
Początkowo projekt przewidywał zastosowanie mini ronda oraz wdrożenie organizacji ruchu jak na poniższej grafice.


Okazało się jednak, że wg opiniującego projekt Zarządu Transportu Miejskiego koszt takiego rozwiązania to 0,5 mln zł (zakładaliśmy, że całość będzie kosztować ok. 200 tys. zł). Po zasięgnięciu opinii zaprzyjaźnionych organizacji zajmujących się transportem doszliśmy jednak do przekonania, że mini rondo nie jest w tym miejscu potrzebne. Efektem zmiana w projekcie przedstawiona poniżej.


W międzyczasie do procesu opiniowania włączył się Zarząd Dróg Miejskich (korespondencję z autorem projektu prowadziła Katarzyna Górska-Maczenko, pracownica ZDM, a jednocześnie dzielnicowa radna z Targówka (gdzie projekt miał być realizowany), reprezentująca PO...).

Poniżej fragment pierwszego maila, w którym ZDM negatywnie zweryfikował projekt powołując się przy tym na opinię ZTM.

Proponowany chodnik nie mieści się w granicach pasa drogowego.

działki we władaniu ZDM:

- obręb 4-11-21 dz. nr 1, 5/1, 2, 4

działki Skarbu Państwa w użytkowaniu wieczystym PKP, na których zlokalizowane są elementy drogi (w tym planowane do przebudowy) - notabene ulicą zarządza jednak ZDM (przypomnienie PSM)

- obręb 4-11-21 dz. nr 3/10, 3/21

2. Zgodnie z opinią ZTM istnieje konieczność budowy ronda na skrzyżowaniu Radzymińska/Naczelnikowska

Przebudowa skrzyżowania zwykłego, czterowlotowego na małe rondo to koszt ok. 500 000, w zależności od zakresu prac. Wybudowanie ronda w roku kalendarzowym w tym miejscu jest niemożliwe.

Dalsza opinia ZTM:

- przedmiotowy odcinek ulicy jest użytkowany przez komunikację publiczną wyłącznie nocą, zatem jednokierunkowe zamknięcie dla ruchu przejazdu kolejowego nie będzie miało większego wpływu na układ komunikacyjny;

- budowa brakującego odcinka ciągu pieszego (m.in. do przystanku autobusowego) jest jak najbardziej wskazana;


Czyli projektu nie zrobimy, ale jest bardzo potrzebny...

Nie zrażając się powyższą opinią autor wybrał się do ZDM i zaproponował (zgodnie z regulaminem BP) zmienione rozwiązanie (niskosztowe, nie ingerujące w sposób trwały w działki kolejowe) - poniżej fragment korespondencji, która powstała po spotkaniu w pierwszej połowie kwietnia:

zgodnie z piątkową rozmową przesyłam schemat obrazujący zmiany w projekcie poprzez wprowadzenie tymczasowej organizacji ruchu:

a) zakaz skrętu w prawo z Naczelnikowskiej w Radzymińską (dotychczasowy pas do skrętu i włączający zostaną zamienione na pas dla pieszych - wymalowanie linii plus wygrodzenie separatorami betonowymi)

b) z Radzymińskiej (dużej) jedynie lewoskręt w tzw. małą Radzymińską (zgodnie ze schematem)

c) ruch Naczelnikowską na dotychczasowych zasadach (oprócz możliwości wjechania na przejazd kolejowy - zgodnie ze schematem).



19 kwietnia ZDM odpowiedział (pani Manczenko):

Przedstawiona propozycja wpływa na układ komunikacyjny w tym rejonie. To jest bardzo ważne skrzyżowanie w układzie drogowym. Podjęcie decyzji o likwidacji relacji skrętnych na skrzyżowaniu Radzymińska – Naczelnikowska powinno być podjęte po przeprowadzeniu obszarowej analizy komunikacyjnej. Proponujemy więc najpierw zrobić analizę ruchu.

Autor jednak nie złożył broni pisząc 20 kwietnia do ZDM:

rzeczone skrzyżowanie przoduje również w statystykach wypadków na Targówku (tylko w ubiegłym roku 3 osoby ranne w wypadkach), więc zaproponowane rozwiązanie ma szanse te statystyki znacząco zmienić. To powinno być brane pod uwagę w pierwszej kolejności przy weryfikacji.

http://www.targowek.info/2017/01/najniebezpieczniejsze-ulice-targowka-dluga-lista-stolecznej-drogowki/

W kontekście analiz ruchu, takowe zostały przygotowane na okoliczność budowy Trasy Świętokrzyskiej (z pewnością dostęp do tych danych ma ZDM i Biuro ds. Polityki Mobilności; dodatkowe analizy można wykonać na etapie wdrażania projektu tymczasowej organizacji ruchu), która przejmie większość ruchu tranzytowego. Zwracam również uwagę, że zaproponowane rozwiązanie tylko w minimalnym stopniu ogranicza ruch kołowy (zachowany zostanie wjazd z dużej Radzymińskiej na małą Radzymińską). Skrzyżowanie będzie ponadto przebudowywane podczas budowy odcinka obwodnicy śródmiejskiej, więc rozwiązanie, które zaproponowałem ze względu na jego relatywnie niski koszt może już teraz poprawić sytuację tysięcy uczestników ruchu, którzy w tym miejscu przekraczają linię kolejową.

Odpowiedź ZDM z 21 kwietnia:

W wariatach dla Trasy Świętokrzyskiej skrzyżowanie Radzymińska – Naczelnikowska jest zlikwidowane. Obsługa odbywa się poprzez inne rozwiązania komunikacyjne.

Dodatkowo warunki przejazdu i przejścia dla pieszych będą wymagały uzgodnień z PKP. Co wiąże się z długim okresem oczekiwania.

Proponuje, żeby temat został zrealizowany w ramach prac przy obwodnicy Śródmiejskiej.

I kolejny mail autora z 23 kwietnia:

projekt, który zaproponowałem, stanowi relatywnie nisko kosztowe, tymczasowe (do momentu budowy obwodnicy) rozwiązanie ułatwiające codzienne życie tysiącom mieszkańców Targówka i Pragi.

Założenia projektu są zgodne z regulaminem BP, co więcej, nawet jeśli wymagane są dodatkowe prace przygotowawcze związane z projektowaniem rozwiązania, zgodnie z par. 4 ust. 3 Regulaminu, można je rozpocząć jeszcze w 2017 r., tym samym argument o długotrwałych uzgodnieniach wydaje się nie do końca zasadny.

Przypomnę również, że pozytywnie w kontekście tego rozwiązania wypowiadał się ZTM.

Na którego następnego dnia odpowiedziała p. Manczenko:

projekt został przez Pana zmieniony po terminie. Przypominam, że termin zmiany treści projektu minął 21 marca 2017.

Kluczowym argumentem przemawiającym za negatywną weryfikacją jest fakt, że warunki przejazdu i przejścia dla pieszych będą wymagały uzgodnień z PKP. Co wiąże się z długim okresem oczekiwania.

Poza tym tak jak pisaliśmy nie wszystkie działki na tym terenie są miejskie.

Prace związane z uzgodnieniami z PKP to nie są miesiące ale lata, w związku z tym podtrzymujemy weryfikację negatywną, ponieważ nie zmieścimy się w roku z realizacją.

Dodatkowo zasadność takiego rozwiązania powinna zostać poprzedzona analizą ruchu.

Jeszcze tego samego dnia autor udzielił odpowiedzi:

argument o zmianie projektu po terminie nie jest w moim przekonaniu zasadny. Zmiany wynikające z wcześniejszych uwag ZTM (związanych m.in. z wcześniejszym pomysłem dot. budowy minironda) zostały wprowadzone w terminie regulaminowym, co zostało odnotowane w systemie.

Pozostałe zaproponowane zmiany wynikały z prowadzonej z Państwem korespondencji/spotkań już po 21.03 - propozycji tych nie mogłem zgłosić wcześniej, gdyż nie poinformowaliście mnie Państwo o tym fakcie przed 21.03.

Jeśli chodzi o kwestie własności poszczególnych działek - zaproponowane rozwiązanie nie ingeruje w teren zarządzany przez PKP w sposób wymuszający jakiekolwiek fizyczne przekształcenia na tym terenie poza odmalowaniem oznakowania poziomego. Dodam, że to ZDM jest zgodnie z publicznie dostępnymi informacjami zarządcą pasa drogowego, a tym samym odpowiada m.in. za właściwe oznakowanie poziome jezdni. Nie wyobrażam sobie, żeby kwestia wymalowania linii wiązała się z wieloletnimi uzgodnieniami. Wszystkie pozostałe rozwiązania mogą być wdrożone w ramach tymczasowej organizacji ruchu i w tym przypadku czas na przygotowanie i zaopiniowanie dokumentacji jest znacznie krótszy, niż terminy o których Pani wspomina.

No i finalny argument ZDM, że "nie da się" przekazany przez p. Manczenko 25 kwietnia:

W związku z planowaną Obwodnicą Śródmiejską, jak również z powodów które niżej wymieniłam, podtrzymujemy weryfikację.

Rozwiązanie o którym Pan wspomina to nie tylko wymalowanie linii. Należy przeprowadzić analizę czy proponowane przez Pana rozwiązanie jest możliwe do realizacji.

Poza tym budżet partycypacyjny to nie rozwiązania czasowe, ale stałe.

8 maja br. autor dostał informację o weryfikacji negatywnej, w której Urząd Dzielnicy Targówek powtórzył argumenty ZTM (vide pierwszy mail), w żaden sposób nie odnosząc się do dalszych ustaleń/zmian prowadzonych z ZDM. Od wyniku oczywiście zostało złożone odwołanie. Czekamy na rozstrzygnięcie.

Niezależnie od zakończenia tej sprawy warto już dziś pomyśleć o działaniach ułatwiających życie najsłabszym uczestnikom ruchu drogowego. Windy nie ma, pochylni nie ma, dodatkowego przejścia przez tory nie da się wytyczyć (przecież z PKP uzgodnienia trwają latami), więc najprostszym rozwiązaniem jest właśnie przeznaczenie części ulicy zarządzanej przez miasto na tymczasowy (do momentu oddania do użytku obwodnicy) chodnik. Zarówno prażanie, jak i mieszkańcy Targówka na takie rozwiązanie zasługują.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Bariera, która nadal dzieli Pragę (i Targówek)

Śmierć mężczyzny na dzikim przejściu przez tory kolejowe”, „Śmiertelne potrącenie na Pradze”, „Pociąg śmiertelnie potrącił mężczyznę przy Radzymińskiej” – to przykładowe nagłówki artykułów, które ukazały się w mediach w ostatnich trzech miesiącach. 


Wszystkie poświęcone były śmiertelnym wypadkom z udziałem pieszych podczas przekraczania przez nich torów linii kolejowej wołomińskiej oraz Alei Solidarności/ulicy Radzymińskiej, które solidarnie stanowią barierę dzielącą Pragę (i fragment Targówka) na dwie części. Z prostego równania matematycznego wynika, że statystycznie co miesiąc ginie człowiek próbując przedostać się z jednej części Pragi (np. ze Szmulek) na drugą (na Nową Pragę) i odwrotnie. 


Czarny punkt na wysokości Tesco. Miejsce codziennych wędrówek setek prażan. Dawno temu obiecywano w tym miejscu kładkę...





Temat wypadków wzdłuż tej bariery jest tak stary, jak stara jest sama bariera. Już analiza dawnych map Warszawy pokazuje, że tory stanowiły barierę w rozwoju Pragi. I tak jest do dziś. „Ziemia niczyja”, dzikie wysypiska, spalone budynki, to codzienny widok dla osób podróżujących koleją lub autobusami. Kolejne inwestycje mieszkaniowe (osiedle „Białostocka”, Koneser) i handlowe (Hit/Tesco, Lidl) po obu stronach bariery nie skłoniły żadnego z inwestorów do podjęcia starań o jej pokonanie. 

Zarządcy terenu, czyli PKP oraz Miasto Stołeczne Warszawa, również takich działań nie podejmują lub też składają mgliste obietnice zajęcia się sprawą, gdy tematem zaczynają interesować się dziennikarze w obliczu kolejnej bezimiennej śmierci na torach lub pod kołami pędzących samochodów. Codzienna rzeczywistość jest porażająca. Fragment bariery długości prawie 2 kilometrów leżący w śródmiejskiej części Pragi piesi faktycznie mogą pokonać tylko w jednym miejscu, na wysokości ulicy Szwedzkiej (jest też bardzo niewygodne dawne przejście służbowe na tyłach CH Wileńska). 

Jednak każdego dnia setki osób próbuje przejść przez tory i Aleję Solidarności na wysokości Tesco, Lidla (ulica H. Rzeszotarskiej), czy ulicy Naczelnikowskiej (by dojść do przystanku w stronę Marek). Ten ostatni przypadek jest szczególny. Drogowcy byli tak pomysłowi, że legalną drogę ze Szmulek na przystanek poprowadzili przez dwie kładki (na jednej z nich oczywiście zabrakło wind i innych ułatwień dla pieszych i niepełnosprawnych). 


Najlepiej widać to w materiale filmowym oraz na poniższych zdjęciach.




Pieszym nie straszne chaotycznie stawiane płoty (rozkradane przez złomiarzy), czy znaki informujące o śmiertelnych wypadkach i zakazujące wstępu. Chcą w poziomie torów i jezdni (pod tak najwygodniej) dostać się na drugą stronę. Ile czasu zajmie miastu i kolejarzom zrozumienie tej prostej zależności? Ile jeszcze razy radni Pragi będą musieli przyjąć stanowisko dotyczące budowy przejść przez tory i Aleję Solidarności, żeby te przejścia wreszcie powstały? Ile jeszcze razy mieszkańcy będą musieli protestować? Wreszcie, ile jeszcze osób zginie, nim decydenci rozwiążą problem praskiej bariery rozwojowej? Bez połączenia podzielonej torami i szerokimi arteriami Pragi nie można mówić o prawdziwej rewitalizacji naszej dzielnicy.

KMI

czwartek, 5 listopada 2015

Najbardziej wyczekiwany chodnik na Pradze i Targówku!

Granica pomiędzy Pragą i Targówkiem na skrzyżowaniu ulic Radzymińskiej i Naczelnikowskiej. Właśnie tędy przebiega jeden z bardziej uczęszczanych szlaków komunikacyjnych, którym oprócz autobusów i samochodów (przeznaczono dla nich w sumie cztery pasy) przemieszczają się każdego dnia setki, a może i tysiące pieszych podążając do położonych po obu stronach „granicy” sklepów, na przystanki autobusowe, do szkół i przedszkoli. Kilka razy w roku podążają tamtędy delegacje oficjeli, by złożyć kwiaty i zapalić znicze pod miejscem pamięci narodowej.


Co łączy tych wszystkich ludzi? Piach i błoto przez które muszą brnąć, bo zapomniano o ok. 200 metrach chodnika wzdłuż Radzymińskiej między ul. Otwocką, a Naczelnikowską. Chodnika nie wykonano ani w 2009 roku, gdy PKP PLK remontowały wiadukt kolejowy nad Radzymińską i Al. Solidarności (przy okazji tego remontu oczywiście nikt nie pomyślał o budowie równoległej kładki dla pieszych łączącej Szmulki i Michałów z Nową Pragą), ani w 2011 roku gdy Zarząd Dróg Miejskich remontował ul. Naczelnikowską. O budowę tego kawałka chodnika upominali się warszawscy radni. Jednemu z nich pani prezydent odpisała, że piesi mogą wygodnie korzystać z chodnika po drugiej stronie ul. Radzymińskiej (zapominając dodać, że to „wygodne” legalne przejście ze Szmulek na Targówek wymaga trzykrotnego (sic!) przekraczania jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Warszawie). Za chodnikiem lobowali mieszkańcy (prawie 400 głosów w pierwszej edycji budżetu partycypacyjnego), prascy społecznicy (w tym członkowie naszego stowarzyszenia), media, władze Pragi. I nic. Za każdym razem budowa rozbija się o uzgodnienia między Zarządem Dróg Miejskich i PKP PLK dotyczące ułożenia chodnika pod wiaduktem. Pierwsi twierdzą, że czekają na zgodę PKP, drudzy, że ich zgoda nie jest wcale potrzeba, aby budować tam chodnik. I tak od kilku lat.

Tymczasem piesi nadal zmuszani są do brnięcia po deszczu, czy roztopach przez błoto i kałuże. Pisząc o chodniku pod wiaduktem nie można nie wspomnieć o ograniczeniach dla pieszych na dalszym odcinku. Aby legalnie dojść do przystanku Piotra Skargi (w kierunku Marek) piesi muszą pokonać 2 kładki nad Radzymińską (na pierwszej, tej przy Naczelnikowskiej jest tylko jedna szyna, więc trzeba być kreatywnym by wtoczyć na górę np. wózek dziecięcy). To dla sprawnych. 




Jeśli ktoś z Państwa porusza się na wózku i chce ze Szmulek dostać się na Targówek Mieszkaniowy lub w odwrotnym kierunku, o własnych siłach może tego dokonać przekraczając Al. Solidarności na wysokości… ul. Szwedzkiej. A tyle słyszymy o tym, jak Warszawa staje się przyjazna pieszym, niepełnosprawnym i rowerzystom…

KMI

niedziela, 7 grudnia 2014

Chodnik potrzebny od zaraz

Sprawa brakującego chodnika po południowo-wschodniej stronie "Małej" Radzymińskiej opisywana była na naszym blogu wielokrotnie, m.in. w lipcu ubiegłego roku. O ułatwienia dla setek pieszych, którzy pod wiaduktem chodzą do supermarketu Kaufland na Birżańskiej lub na przystanki autobusowe w kierunku Marek, Utraty i Centrum walczyliśmy również w ubiegłorocznym budżecie partycypacyjnym. Walka o chodnik niestety trwa nadal. 



W ubiegłym tygodniu wystąpiliśmy do Zarządu Dróg Miejskich z oficjalnym wnioskiem o budowę brakującego chodnika, jednak z pominięciem budynków salonu samochodowego na Radzymińskiej 80, których lokalizacja stanowiła wcześniej jeden z argumentów władz miasta przeciw budowie chodnika (ze względu na rzekomo wysoki koszt poszerzania pasa drogowego). Pieszym zalecano chodzenie dookoła, czyli drugą stroną Radzymińskiej i przekraczanie kilkukrotnie tej ruchliwej ulicy, jak na załączonym obrazku...



Tymczasem wbrew wytycznym większość pieszych wybiera południowo-wschodnią stronę i budowa brakującego chodnika byłaby dla nich sporym ułatwieniem.




Chodnik byłby również ułatwieniem dla osób odwiedzających miejsce pamięci znajdujące się na terenie dawnej pętli tramwajowej.



Przed jesienną akcją ułożenia kilku starych płyt chodnikowych przez mieszkańców, zniecierpliwionych brakiem działań władz w sprawie chodnika, piesi podczas roztopów czy deszczu musieli brnąć przez błoto i kałuże.





A jest gdzie budować chodnik zważywszy na olbrzymią dysproporcję pomiędzy przestrzenią dla pieszych (oficjalnie tylko druga strona ulicy), a pasami jezdni.



Będziemy informować na naszym blogu o postępach w sprawie budowy chodnika.

KMI