Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszczenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2018

Coraz mniej dawnych Szmulek - Radzymińska 49

Przed kilkoma laty wołaliśmy na alarm w sprawie złego stanu najstarszego zachowanego budynku na Szmulkach - datowanego na lata 1850-1875 piętrowego domu przy 
Radzymińskiej 49. 




Zdjęcie budynku z lat 50. - archiwum MWKZ



Budynek, w którym od lat 30. ubiegłego wieku funkcjonował m.in. znany na prawym brzegu zakład fotograficzny został, jak wiele innych warszawskich nieruchomości, jakiś czas temu zwrócony. Mimo wpisania do rejestru zabytków, z każdym rokiem marniał, a właściciele nie bardzo chcieli inwestować w remont obiektu - podjęli wręcz działania, by "dworek" został z rejestru wykreślony.

W miniony czwartek zawalił się fragment frontowej ściany budynku. Byliśmy na miejscu i patrząc na to, co z "dworku" pozostało, prawdopodobnie zostanie wydany nakaz rozbiórki :(












Tak znika kolejny cenny zabytek, relikt dawnej Radzymińskiej - o jej charakterze świadczą już tylko zarysy budynków na istniejących kamienicach.



Po rozbiórce zapewne oczyszczoną działkę zakupi jakiś deweloper i wybuduje na niej kolejny kilkupiętrowy blok, jakich w okolicy nie brakuje... Szkoda, że w porę urzędy nie podjęły interwencji. Może była szansa na odkupienie nieruchomości i jej remont z przeznaczeniem np. na funkcje kulturalne (o co przed kilkoma laty postulowaliśmy)...

niedziela, 2 kwietnia 2017

Reprywatyzacyjne meandry - cz. 3

Po dłuższej przerwie wracamy do spraw związanych z reprywatyzacją na Pradze, a w tym konkretnym przypadku do pięknych, choć mocno zaniedbanych modernistycznych kamienic położonych przy ul. Siedleckiej.

O ich losie pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku - przypomnijmy pokrótce, że Siedlecka 39 i 41 to budynki z lat 30. XX w. objęte tzw. umowami indemnizacyjnymi (ich właścicielom w l. 50. i 60. Skarb Państwa miał wypłacić odszkodowania za znacjonalizowaną własność), obiema kamienicami administruje ZGN Praga Północ, a przy tym ze względu na nieuregulowaną od lat sytuację prawną (i brak odpowiednich wpisów w księgach wieczystych) nie można ich było objąć działaniami w ramach Zintegrowanego Programu Rewitalizacji. 




Co to oznacza? Ano gdy sąsiadów podłącza się do c.o. i przymierza do generalnych remontów, mieszkańcy S. 39 i 41 mogą co najwyżej na to patrzeć z zazdrością i... przeklinać pod nosem. 

Ale światełko w tunelu jest - po naszym społecznym "śledztwie" i korespondencji prowadzonej z Biurem Prawnym Urzędu Miasta rozpoczęła się procedura  administracyjna związana z dopisaniem do KW Skarbu Państwa, jako właściciela budynków. Poniżej zamieszczamy część korespondencji, jaką udało się pozyskać  w drodze dostępu do informacji publicznej.






Będziemy oczywiście dalej działać w tym temacie, informować o dalszych losach budynków (z BP wiemy, że mają jeszcze przyjść pisma dotyczące S. 41). Oczywiście po wyjaśnieniu sytuacji prawnej budynków chcielibyśmy zawnioskować o ich objęcie programem rewitalizacji (i przeprowadzenie generalnych remontów).

W międzyczasie wystąpiliśmy również do ZGN o informacje na temat wydatków remontowych i kwaterunku w obu budynkach w ostatnich 6 latach - okazuje się, że koszty remontów sięgnęły kwoty prawie 200 000 zł, z czego zdecydowana większość poszła na remonty pustostanów (6 lokali zostało zasiedlonych).



sobota, 19 listopada 2016

Reprywatyzacyjne meandry

Dziś o reprywatyzacji, a szerzej o innym aspekcie jednego z najważniejszych, nierozstrzygniętych problemów Warszawy po 1989 r. - budynkach objętych tzw. umowami indemnizacyjnymi.

O co chodzi? Otóż są w Warszawie budynki przejęte po 1945 r. przez Skarb Państwa, za które zostały już wypłacone odszkodowania na rzecz dawnych właścicieli (spłaciło je państwo polskie na mocy specjalnych umów zwanych indemnizacyjnymi), a mimo to ich status własnościowy nie jest do końca rozstrzygnięty (zgłoszone są roszczenia), co często wynika po prostu z bałaganu w papierach lub urzędniczych zaniedbań.

Na Michałowie też mamy przykłady takich budynków, np. dwie modernistyczne kamienice przy ul. Siedleckiej wybudowane w latach 30. ubiegłego stulecia. 




Budynki są prawdziwymi architektonicznymi perełkami, jednak ze względu na nierozstrzygniętą sytuację prawną administrujący nimi północno-praski ZGN realizuje jedynie podstawowe prace remontowe. Z tego samego powodu kamienice nie zostały włączone do Zintegrowanego Programu Rewitalizacji.

Zainteresowaliśmy się ich sytuacją prawną oraz losem mieszkańców budynków. Poniżej przedstawiamy dotychczasowe odpowiedzi z różnych urzędów - dzielnicowych i miejskich, a także wycinki z zapisów w układu indemnizacyjnego, jaki Polska zawarła z USA w 1960 r.




Kuriozalna odpowiedź z-cy dyrektora ZGN Praga Północ, w której myli nieruchomości przy Siedleckiej z budynkiem przy Kawęczyńskiej.



Kolejne pismo ZGN Praga Północ dotyczące powodów nieujęcia kamienic w ZPR.


Analogiczna w treści odpowiedź z połowy września. Administrujący budynkami ZGN nie ma pełnej informacji, więc pytamy bezpośrednio u źródła, czyli w Biurze Prawnym Urzędu Miasta, które od kilku miesięcy odpowiada za tematykę roszczeń (poniżej fragment odpowiedzi).


Wyjątki z układu indemnizacyjnego Polska-USA z 1960 r.



O dalszym rozwoju sprawy będziemy informować, zwłaszcza, że warto wreszcie wyremontować obydwa budynki.

środa, 6 maja 2015

Na Otwockiej 10 kolejny pożar i pokaz urzędniczej bezradności.


Dziś wieczorem w zdewastowanej, opuszczonej kamienicy przy Otwockiej 10, do której prawa wykupił kilka lat temu znany warszawski handlarz roszczeniami, wybuchł kolejny pożar. Paliło się opuszczone mieszkanie na trzecim piętrze.


Do akcji ratunkowej ściągnięto trzy jednostki Straży Pożarnej i karetkę pogotowia.



Jak mogło dojść do takiego zagrożenia dla okolicznych budynków i mieszkańców, skoro teoretycznie budynek przy Otwockiej 10 po wielu interwencjach ze strony m.in. naszego stowarzyszenia został zabezpieczony przed dostępem osób z zewnątrz?


Odpowiedź nie jest trudna. Zabezpieczenie zostało wykonane tylko od strony ulicy Otwockiej. 
Wystarczy sąsiednią bramą wejść w podwórko, aby zobaczyć taki widok. 


Nawet dziecko z łatwością pokona taką przeszkodę. Od strony podwórka wejście do budynku nie jest niczym zabezpieczone. Możemy obejrzeć "zabezpieczenie bramy" od środka.


Dostęp do opuszczonych lokali jest zupełnie swobodny. Na schodach świeża krew.


Na półpiętrze wyniesiony z któregoś lokalu fotel.


Wszędzie walają się łatwopalne materiały.


Taki stan kamienicy, zagrażający jej pożarem, który może przenieść się na sąsiednie, przylegające do niej budynki trwa od lat. W tym kontekście przepisy karne prawa budowlanego: "Kto nie spełnia, określonego w art. 61, obowiązku utrzymania obiektu budowlanego w należytym stanie technicznym, użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami lub nie zapewnia bezpieczeństwa użytkowania obiektu budowlanego, podlega grzywnie nie mniejszej niż 100 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku" brzmią jak kiepski żart. Wielokrotne monity i pisma kierowane w sprawie stanu nieruchomości Otwocka 10 do właściwych organów: Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Straży Miejskiej, Policji nie przyniosły prawie żadnych efektów poza fikcyjnym w istocie "zabezpieczeniem" budynku.

Przypomnijmy odpowiedź PINB z 2014 roku, na jedno z takich wystąpień. 


Tej kpiny z prawa i narażania okolicznych mieszkańców na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także marnowania publicznych środków na kolejne interwencje Straży Pożarnej, Pogotowia Ratunkowego i Policji mamy już serdecznie dość. Czy powołane do tego organy skutecznie podejmą interwencję dopiero wtedy, gdy dojdzie do prawdziwej tragedii? Gdy spłoną domy i zginą ludzie?

TP

piątek, 29 sierpnia 2014

"Elastyczne"? "Nowatorskie"? - Interpretacje prawa w wykonaniu władz dzielnicy Praga Północ, czyli zastanówmy się na kogo głosować w listopadzie br.!

Zgłoszone roszczenia właścicieli lub ich spadkobierców do nieruchomości na terenie Pragi Północ, a działania Urzędu Dzielnicy Pragi Północ w sprawie nieruchomości objętymi postępowaniem w tej sprawie, czyli jeden z tematów LVII Sesji Rady Dzielnicy Pragi Północ w dniu 26.08.2014 r.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, wniesienie roszczeń do nieruchomości przez właścicieli lub ich spadkobierców, które zostały odebrane im na mocy tzw. Dekretu Bieruta w roku 1945, wstrzymuje realizację wszelkich projektowanych inwestycji przez miasto lub inne osoby zarówno fizyczne i prawne na terenach objętych roszczeniami i objętych postępowaniem o ich odzyskanie przez właścicieli.

Wydawałoby się, że ustanowione prawo obowiązuje wszystkich na terenie miasta Warszawy, jednak okazuje się, że pracownicy Urzędu Dzielnicy Pragi Północ stanowią prawo, w tym zakresie zależnie od potrzeb i powodów im tylko znanych.

I tak, Wspólnota Mieszkaniowa (WM) przy ul. Siedleckiej 56 wystąpiła w kwietniu 2014 r. do Urzędu m.st. Warszawy z pismem o przekazanie w użytkowanie wieczyste lub na własność dwóch działek: nr 55 i 57 oraz część działki nr 60 z obrębu 4-14-02 znajdujących się w ogrodzeniu nieruchomości Siedlecka 56 i użytkowanych od chwili wybudowania budynku, tj. 1956 r., jako niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania budynku. 

W odpowiedzi WM otrzymała informację, że wniosek nie może zostać pozytywnie rozpatrzony z uwagi na zgłoszone roszczenia do tych nieruchomości, a do czasu wyjaśnienia sprawy, Urząd nie może podjąć żadnych działań w sprawie tych działek.


Działka nr 55 objęta roszczeniami z projektem budowy sieci ciepłowniczej. 

Jednocześnie w marcu 2014 r., WM przy ul. Kawęczyńskiej 63, jako inwestor przekazała do Wydziału Architektury i Budownictwa Urzędu Dzielnicy Praga Północ zgłoszenie zamiaru budowy sieci ciepłowniczej od przyłącza Wspólnoty Mieszkaniowej Siedlecka 56 w przebiegu przez działkę nr 55 będącą w użytkowaniu i zagospodarowaną zielenią przydomową przez WM Siedlecka 56. Urząd nie wyraził sprzeciwu do zgłoszenia zamiaru budowy, pomimo, że do ww. działki zostały zgłoszone roszczenia, wyrażając w ten sposób zgodę na inwestycję na terenie, którego zwrotu domagają się właściciele.

WM Siedlecka 56 w czerwcu br. złożyła więc skargę w tej sprawie do Burmistrza z uwagi na małą odległość (1,5 m) projektowanej sieci od budynku przy Siedleckiej 56, jak również poprosiła o wyjaśnienie dlaczego miasto nie wyraziło sprzeciwu na budowę sieci na działce objętej roszczeniami oraz o podanie przepisów prawnych, na podstawie których Urząd może dysponować działką nr 55 objętą roszczeniami oraz wydać pozwolenie (w formie milczącej zgody) na poprowadzenie sieci przez ww. działkę, skoro toczy się postępowanie administracyjne dotyczące prawidłowości nabycia nieruchomości przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego przedmiotowych nieruchomości, jednocześnie odmawiając przeniesienia prawa własności czy użytkowania wieczystego Wspólnocie.

W komentarzu do wniesionej Interpelacji w sprawie interpretacji prawnej związanej z roszczeniami do gruntów na podstawie opisanej wcześniej sprawy WM Siedlecka 56, obecny na sesji zastępca burmistrza odpowiedział, że Wspólnota nie jest stroną w sprawie. Był to jedyny jego argument w ww. temacie.

Jednak, jak wynika z przepisów prawa, każdy właściciel nieruchomości sąsiadującej z działką, na której ma być dokonana inwestycja jest stroną w postępowaniu, co reguluje zarówno prawo administracyjne, prawo budowlane jak i kodeks cywilny.

W związku z wypowiedzią zastępcy burmistrza, nasuwa się kolejne pytanie, czy właściciele działek żądający ich zwrotu, zgodnie z jego wykładnią prawa - też nie są stroną w tej sprawie?

Natomiast, na tej samej Sesji Rady, ww. zastępca burmistrza zapytany dlaczego nie rozpoczyna inwestycji związanej z budową boiska szkolnego przy ul. Białostockiej, odpowiedział, że nie można rozpocząć inwestycji, bo do terenu (pod budowę boiska) zgłoszone są roszczenia powodujące skutki prawne jak na wstępie.


Boisko Szkoły Podst. przy ul. Białostockiej 10/18 (zdjęcie z portalu www.twoja-praga.pl) 

Pozostawiamy opisaną sytuację bez dalszego komentarza….
Zbliża się czas wyborów do rad samorządowych, dlatego opisana sprawa ma na celu wywołanie głębszego zastanowienia się w kwestii wyboru kandydatów na radnych, czyli osób, które w przyszłości będą posiadać określony wpływ na dobór i jakość Zarządu Dzielnicy. Rekomendowani przez przyszłych radnych, kandydaci do władz dzielnicy - powinny to być osoby posiadające właściwą wiedzę merytoryczną, które osobiście będą związane z miejscem ich pracy, czyli będące mieszkańcami danej (naszej) dzielnicy, a przede wszystkim charakteryzujący się sprawdzoną chęcią niesienia pomocy mieszkańcom dzielnicy w rozwiązywaniu ich codziennych problemów, a nie potęgowania ich - czego aktualnie doświadczamy w spotkaniu z pracownikami Urzędu Dzielnicy.

JN

sobota, 14 września 2013

Kolejny zabytek Pragi ginie na naszych oczach!!!

PAŁACYK ŚWIĘTOCHOWSKIEGO SPISANY NA STRATY PRZEZ URZĘDNIKÓW

W Telewizyjnym Kurierze Warszawskim ukazał się ciekawy materiał poświęcony pałacykowi Świętochowskiego, położonemu w podwórzu przy ul. Kawęczyńskiej 39 (prosimy oglądać materiał od 5-tej minuty) http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/12092013/12379814
Pałacyk będący obecnie we władaniu Miasta Stołecznego Warszawy niszczeje, a urzędnicy jak zwykle rozkładają ręce. Teraz mają nowy pretekst do zaniechania jakichkolwiek działań, ponieważ do Pałacyku zgłoszono roszczenia.
Pani reprezentująca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków podkreślała zły stan techniczny budynku. Nie zająknęła się jednak ani słowem w sprawie leżącego u Wojewódzkiego Konserwatora już od roku, nadal nierozpatrzonego, wniosku naszego Stowarzyszenia o wpis Pałacyku do rejestru zabytków.
Nadal ma się w najlepsze metoda pozbycia się kłopotu w postaci zabytku stosowana przez urzędników. Najpierw budynku nie remontuje się przez lata i nie konserwuje. Potem doprowadza się do opuszczenia budynku i przekształcenia go w pustostan. Następnie się go nie pilnuje - budynek wpada w łapy złomiarzy i bezdomnych. Rabowane i niszczone są rynny, elementy metalowe, elementy wystroju, okna itp. Wtedy ogłasza się, że budynek jest w fatalnym stanie technicznym i nie ma sensu go chronić jako zabytku. Następnie, jeśli nie zostanie spalony (jak budynek młyna Michla), wydaje się pozwolenie na rozbiórkę. I wszyscy są zadowoleni, a kłopotliwy obowiązek dbałości o dziedzictwo kultury spada z urzędniczych głów. A zabytku już nie ma.