Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2018

Coraz mniej dawnych Szmulek - Radzymińska 49

Przed kilkoma laty wołaliśmy na alarm w sprawie złego stanu najstarszego zachowanego budynku na Szmulkach - datowanego na lata 1850-1875 piętrowego domu przy 
Radzymińskiej 49. 




Zdjęcie budynku z lat 50. - archiwum MWKZ



Budynek, w którym od lat 30. ubiegłego wieku funkcjonował m.in. znany na prawym brzegu zakład fotograficzny został, jak wiele innych warszawskich nieruchomości, jakiś czas temu zwrócony. Mimo wpisania do rejestru zabytków, z każdym rokiem marniał, a właściciele nie bardzo chcieli inwestować w remont obiektu - podjęli wręcz działania, by "dworek" został z rejestru wykreślony.

W miniony czwartek zawalił się fragment frontowej ściany budynku. Byliśmy na miejscu i patrząc na to, co z "dworku" pozostało, prawdopodobnie zostanie wydany nakaz rozbiórki :(












Tak znika kolejny cenny zabytek, relikt dawnej Radzymińskiej - o jej charakterze świadczą już tylko zarysy budynków na istniejących kamienicach.



Po rozbiórce zapewne oczyszczoną działkę zakupi jakiś deweloper i wybuduje na niej kolejny kilkupiętrowy blok, jakich w okolicy nie brakuje... Szkoda, że w porę urzędy nie podjęły interwencji. Może była szansa na odkupienie nieruchomości i jej remont z przeznaczeniem np. na funkcje kulturalne (o co przed kilkoma laty postulowaliśmy)...

sobota, 21 listopada 2015

"Drucianka" - gorsza siostra "Konesera"

Gdy do loftów i poprzemysłowych budynków między Ząbkowską, Markowską, Białostocką i Nieporęcką wprowadzają się pierwsi lokatorzy, w tym globalny gigant informatyczny Google, inny nieczynny zakład przemysłowy Pragi, będący kolebką polskiego ruchu robotniczego, położony w odległości ok. 1 km w linii prostej od "Konesera" umiera. 



Agonia "Drucianki", bo o niej mowa, trwa od prawie 15 lat, tj. zakończenia produkcji dla Daewoo FSO i zmiany właścicieli. Nowi wietnamscy właściciele zrobili interes życia kupując olbrzymi poprzemysłowy kompleks liczący prawie 40 tys. m. kw. powierzchni za 7 mln 115 tys. zł. Za metr działki wyszło nieco ponad 180 zł - w tamtym czasie cena m. kw. nowego mieszkania na Pradze Północ zbliżała się do 4 tys. zł. O szczegółach transakcji można dowiedzieć się z lektury aktu notarialnego, do którego dotarliśmy. 

W zasadzie nie wiadomo, dlaczego Wietnamczycy kupili "Druciankę". Być może chcieli wykorzystać zachowane budynki jako zaplecze magazynowe dla kupców z pobliskiego Stadionu 10-lecia? A może chcieli historyczne budynki zamienić na nowoczesne biurowce? Faktem jest, że do dziś na terenie "Drucianki" działa szereg różnych firm i zakładów.

Wydawało się, że dalszy los "Drucianki" ulegnie zmianie, gdy w 2010 r., gdy Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków wpisał najstarsze, pochodzące z lat 1899-1939 zabudowania "Drucianki" do rejestru zabytków. Kopię decyzji, w której bardzo szczegółowo uzasadniono wpis zamieszczamy poniżej.







Niestety, od momentu wpisu do rejestru zabudowania "Drucianki", w tym te najcenniejsze, budynki biurowe położone przy Objazdowej, niszczeją w zastraszającym tempie. Poniżej kilka zdjęć z ubiegłego roku wykonanych przez TJ.






Z początkiem 2013 r. o złym stanie zabytku zawiadomiliśmy Stołecznego Konserwatora Zabytków. Przez kolejne 2 lata urzędnicy SKZ próbowali ustalić, gdzie są właściciele, żeby skutecznie zawiadomić ich o planowanej kontroli. Na pytania, dlaczego postępowanie ciągnie się tyle czasu, otrzymywaliśmy najprzeróżniejsze odpowiedzi z SKZ. Poniżej zamieszczamy kilka z nich.


Notatka w sprawie postępowań  dotyczących nieruchomości przy ul. Objazdowej 1.

W celu prawidłowego przeprowadzenia ww. kontroli a także możliwych postępowań administracyjnych w trybie art. 49 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, konieczne jest ustalenie dokładnych danych adresowych współwłaścicieli ww. nieruchomości.

Na terenie nieruchomości przy Objazdowej 1 od 2013 r. nie udało się skutecznie przeprowadzić kontroli. Na pierwszej kontroli błędnie ustalono właściciela, na drugiej kontroli, kontrolowani - osoby prywatne - nie stawiły się.
Stołeczny Konserwator Zabytków dysponuje danymi adresowymi zawartymi w elektronicznym systemie dostępu do danych adresowych właścicieli gruntów. Natomiast zawiadomienia o kontroli kierowane na adres widoczny w ww. systemie były zwracane do nadawcy przez Pocztę Polską z powodu prawdopodobnego błędnego oznaczenia adresata.

Stołeczny Konserwator Zabytków próbował ustalić ww. dane adresowe w Biurze Geodezji i Katastru dla m. st. Warszawy i w  Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy, ale ww. organy nie udzieliły tych informacji ze względów proceduralnych.   

Obecnie, Stołeczny Konserwator Zabytków złożył wniosek o umożliwienie przejrzenia akt w Dziale Ksiąg Wieczystych.


Po ustaleniu danych właścicieli i ich adresów (uaktualnieniu KW) może być przeprowadzona kontrola.

Warto dodać, że aktualna treść księgi wieczystej (nr KW "Drucianki" to WA3M/00205563/9) dostępna jest on-line na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości. 



I tak czekamy na skuteczne wyegzekwowanie prawa w zakresie ochrony zabytków już kolejny rok, a "Drucianka" ginie... podobnie jak sąsiedni Młyn Michla.





Po wybudowaniu Trasy Świętokrzyskiej będzie to wyjątkowo cenny teren pod inwestycje. I łatwy do zabudowy, gdyby tylko nie było na nim zabytków...

czwartek, 20 lutego 2014

OTWOCKA 10 czyli "Koń jaki jest - każdy widzi"

W sprawie zrujnowanej kamienicy Otwocka 10 do właściwych organów - Policji, Straży Miejskiej i Nadzoru Budowlanego zwracali się już chyba wszyscy - nasze stowarzyszenie, radny Dzielnicy, wspólnota mieszkaniowa.

Skarżono się na zaśmiecenie i fatalny stan techniczny budynku zagrażający osobom trzecim, niezabezpieczone pustostany, w których koczowali bezdomni, doprowadzanie zabytkowej kamienicy do stanu ruiny przez swobodny dostęp złomiarzy, kradnących wszelkie metalowe elementy. Zwracano uwagę na łatwopalne i niebezpieczne śmieci zalegające na terenie budynku i wewnątrz budynku. Ze stuletniego budynku, w którym jeszcze kilkanaście miesięcy temu mieszkali ludzie, wyrwano okna, niektóre barierki balkonowe, poręcze schodów. Doszło też do pożaru i interwencji Straży Pożarnej.



Służby działały i przysyłały odpowiedzi.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Mieszkać w zabytku

(wszystkie zdjęcia: Kasia Dargiel)

ZABYTEK 




Kawęczyńska 26. Drewniak. Zabytek. Atrakcja Pragi Północ. Atrakcja Szmulek i Michałowa, na stronie www.twoja-praga.pl czytamy:

Ulica Kawęczyńska 26 - drewniany budynek mieszkalny na Szmulowiźnie w dzielnicy Praga Północ w Warszawie. Jeden z nielicznych na terenie Warszawy zachowanych (i zamieszkanych - AD 2011) reliktów drewnianej zabudowy mieszkaniowej, charakterystycznej w okresie XIX/XX w. Ta jednopiętrowa czynszówka powstała dla Edmunda Burkego około 1890 r., kiedy na Pradze obowiązywał zakaz budowy murowanych domów. Należał do Budnych i Rumplów (do nazwisk tych przypisane były dwie kamienice przy Kawęczyńskiej o numerach 18 i 20), oraz Bolesława Borkowskiego, wielkiego przedsiębiorcy handlującego materiałami opałowymi. 19 lipca 2005 r. wszczęto do dziś nie zakończone postępowania ws. wpisania budynku do rejestru zabytków.

Dlaczego do dziś niezakończone? W 2012 r. nasze Stowarzyszenie przypomniało konserwatorowi Nadolnemu o tym obiekcie. O sprawie pisaliśmy też w lipcu 2013 r. na naszym blogu w związku z zawieszeniem na budynku tabliczki o zagrożeniu zawaleniem

Co weekend wycieczki odwiedzają tę część Pragi, fotografują zabytki, „urokliwe” zaniedbane podwórka, ale nikt nie interesuje się tym co wewnątrz. Zajrzałam do środka i spotkałam wspaniałych ludzi. Otwartych, ciepłych, rozmownych i towarzyskich.

MIESZKANIE







Piotr i Teresa Krzywosińscy mieszkają tu od pięciu lat. Wcześniej mieszkali na Jelonkach, we własnym domku, murowanym, zbudowanym jeszcze za czasów pierwszej wojny światowej. Domek rozpadał się i dostali nakaz eksmisji. Do „wyboru” mieli Szmulki albo nic. Nie można już było czekać. Wprowadzili się na Kawęczyńską 26 do pokoju z kuchnią. Mówią, że na początku, po remoncie wykonanym przez ZGN było w miarę ładnie.

Ale remont ZGN okazał się powierzchowny: kuchnia z małym zlewem 40x40 cm, zimna woda, zamiast łazienki tylko wc w kącie. Odkryli, że za tym kątem jest zamurowane pomieszczenie, gdzie „zaradni” robotnicy złożyli gruz, śmieci z remontu, a nawet starą przenośną kuchnię węglową. Z tego pomieszczenia pan Piotr sam zrobił łazienkę i kuchnię, sam położył kafle, wygospodarował też miejsce na spiżarkę pod schodami budynku.
W mieszkaniu podłoga położona byle jak zapada się, widać dziury. Dziury są też w ścianach. Płytki, które kładł ZGN, już poodpadały. Pękają, bo podłoga osiada. Ale lokatorzy przestali dokonywać napraw, bo wkrótce mają zostać wykwaterowani.
Do ogrzewania państwo Krzywosińscy dostali od ZGN piecyki elektryczne, a do gotowania kuchenkę elektryczną, wszystko nieefektywne i drogie w użytkowaniu. Dopiero kupiony z pomocą krewnych piec na pellet pozwolił tanio i porządnie ogrzać rodzinę.
 

W budynku są dwie klatki i mieszka tam w sumie pięć rodzin. Jest też jeden pustostan, którego ZGN nie chce udostępnić, nie remontuje ani nie pozwala go wyremontować mieszkańcom, choć pan Piotr złożył podanie o przydział tego lokalu dla córki z dziećmi. Odmówiono mu, a lokal stoi pusty, gnije i cuchnie.

LUDZIE







Pani Teresa wychowała cztery córki, była sprzątaczką w gimnazjum, teraz ma niewielką rentę, czeka na przeszczep wątroby i zajmuje się młodszym wnukiem (starszy chodzi już do przedszkola). W zaświadczeniu od lekarza napisano, że po operacji przeszczepu konieczne będą specjalne sterylne warunki, osobny pokój. Gmina dostała to zaświadczenie. Pani Teresa w wolnych chwilach robi serwetki, obrusy na szydełku. Jej mama robiła takie i sprzedawała na Różycu.
Pan Piotr to złota rączka: sam zrobił kuchnię i łazienkę w domu, sam wszystko naprawia, robi zakupy, gotuje, robi przetwory. Zajmował się robotami gazowymi, hydraulicznymi, teraz jest na zasiłku stałym ze względu na niepełnosprawność z Ośrodka Pomocy Społecznej. Czasem udaje mu się dorobić, bo z renty i zasiłku ciężko wyżyć. A leki kosztują, do tego trzeba płacić czynsz.


Mieszka tu też ich córka z dwoma synami: 2- i 4-letnim, córka wystąpiła już o rozkwaterowanie i osobne mieszkanie.

CO W ZABYTKU PISZCZY?



Śmietnik! Najpierw była długa walka o jego zabudowę i zamknięcie. Wrzucali tam śmieci obcy ludzie, podjeżdżali ciężarówkami i wyrzucali zgniłe warzywa, owoce. Teraz jest zabudowany, ale podrzucanie śmieci trwa dalej. Nawet sami lokatorzy zamiast otworzyć śmietnik, rzucają siatki jak popadnie, bo nie chce im się klucza wyjmować. 

Szczury karmiące się na śmietniku! 

Robactwo! Tylko dwie rodziny z całego budynku tępią karaluchy. Pozostali nie chcą się złożyć na dezynsekcję twierdząc, że nie ma tego problemu.
 

Budynek się nie nadaje do zamieszkania! Inspektor PINB orzekł w październiku 2013 r., że budynek zagraża ludziom i mieniu z uwagi na wyraźne uszkodzenia elementów konstrukcyjnych budynku. Wydał decyzję o wykwaterowaniu w trybie natychmiastowym, którą dostał urząd gminy Praga Północ. Urząd gminy odpisuje, że sprawa w toku.

Poniżej co ciekawsze fragmenty z decyzji PINB:

kominy przechylone, nieszczelność ścian, podłóg; ściany zewnętrzne z wyraźnymi odspojeniami elementów, wyraźne wybrzuszenia, ściany wyraźnie odchylone od pionów; wybrzuszenia przewodów kominowych; uszkodzenia wewnętrzne budynku, szczeliny; osiadanie ścian szczytowych budynku; kominy z pęknięciami i ubytkami; kominy przymocowane do ściany klamrami stalowymi; wewnątrz widoczne zmurszałe, zawilgotniałe elementy więźby dachowej; nalot grzyba; zużyte stopnie schodowe z oznakami wilgoci; w pomieszczeniach nierówności drewnianych podłóg, zapadnięcia, zacieki; odchylenie ścian wewnętrznych budynku.

Gdzie się mogą przenieść? Nie wiadomo na razie, ale podobno mogą być i gorsze warunki (np. wspólne z sąsiadami wc). A są jeszcze takie mieszkania w Warszawie.

Sytuacją mieszkańców interesuje się prasa. Pod koniec grudnia 2013 r. 

pojawił się krótki artykuł w Fakcie.

PRZYSZŁOŚĆ?

W przewodniku na stronie www.warszawskapraga.pl czytamy, że dom z ok. 1900 r. jest ostatnim reliktem drewnianej zabudowy tej części Pragi. Niegdyś na krajobraz dzielnicy składały się w dużej mierze takie właśnie drewniaki, ale do dziś przetrwał praktycznie tylko ten świadek dawnej zabudowy. Ozdobne obramienia okien, drewniane gzymsy i daszki są świadectwem kunsztu lokalnych rzemieślników. Państwo Krzywosińscy i pozostali mieszkańcy zapewne wkrótce dostaną nowy kwaterunek. A co się stanie z zabytkiem? Nikt nie ma złudzeń, ZGN go nie wyremontuje, drewniak zostanie na pewno zamknięty i zabezpieczony, ale nie takie zabezpieczenia zdejmowano, do budynku wprowadzą się bezdomni, wkroczą zbieracze złomu. Potem pewnie jakiś pożar. I koniec. Życie pokazuje, że takich budynków nie ratuje nawet wpis do rejestru zabytków.

Co można zrobić? Technologie renowacji starych drewnianych domów istnieją. Szukamy pomysłów na przyszłość dla tego budynku, na nadanie sensu jego istnieniu. Filia Muzeum Warszawskiej Pragi? Świetlica? Ośrodek kultury? Centrum społeczne? Siedziba organizacji pozarządowej, a może jakiś lokal usługowy, np. kawiarnia? To wszystko miejsca, których na Szmulkach i Michałowie nie ma i których brakuje.

Nie zostało wiele czasu... 



KD

sobota, 14 września 2013

Kolejny zabytek Pragi ginie na naszych oczach!!!

PAŁACYK ŚWIĘTOCHOWSKIEGO SPISANY NA STRATY PRZEZ URZĘDNIKÓW

W Telewizyjnym Kurierze Warszawskim ukazał się ciekawy materiał poświęcony pałacykowi Świętochowskiego, położonemu w podwórzu przy ul. Kawęczyńskiej 39 (prosimy oglądać materiał od 5-tej minuty) http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/12092013/12379814
Pałacyk będący obecnie we władaniu Miasta Stołecznego Warszawy niszczeje, a urzędnicy jak zwykle rozkładają ręce. Teraz mają nowy pretekst do zaniechania jakichkolwiek działań, ponieważ do Pałacyku zgłoszono roszczenia.
Pani reprezentująca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków podkreślała zły stan techniczny budynku. Nie zająknęła się jednak ani słowem w sprawie leżącego u Wojewódzkiego Konserwatora już od roku, nadal nierozpatrzonego, wniosku naszego Stowarzyszenia o wpis Pałacyku do rejestru zabytków.
Nadal ma się w najlepsze metoda pozbycia się kłopotu w postaci zabytku stosowana przez urzędników. Najpierw budynku nie remontuje się przez lata i nie konserwuje. Potem doprowadza się do opuszczenia budynku i przekształcenia go w pustostan. Następnie się go nie pilnuje - budynek wpada w łapy złomiarzy i bezdomnych. Rabowane i niszczone są rynny, elementy metalowe, elementy wystroju, okna itp. Wtedy ogłasza się, że budynek jest w fatalnym stanie technicznym i nie ma sensu go chronić jako zabytku. Następnie, jeśli nie zostanie spalony (jak budynek młyna Michla), wydaje się pozwolenie na rozbiórkę. I wszyscy są zadowoleni, a kłopotliwy obowiązek dbałości o dziedzictwo kultury spada z urzędniczych głów. A zabytku już nie ma.