poniedziałek, 30 grudnia 2013

Mieszkać w zabytku

(wszystkie zdjęcia: Kasia Dargiel)

ZABYTEK 




Kawęczyńska 26. Drewniak. Zabytek. Atrakcja Pragi Północ. Atrakcja Szmulek i Michałowa, na stronie www.twoja-praga.pl czytamy:

Ulica Kawęczyńska 26 - drewniany budynek mieszkalny na Szmulowiźnie w dzielnicy Praga Północ w Warszawie. Jeden z nielicznych na terenie Warszawy zachowanych (i zamieszkanych - AD 2011) reliktów drewnianej zabudowy mieszkaniowej, charakterystycznej w okresie XIX/XX w. Ta jednopiętrowa czynszówka powstała dla Edmunda Burkego około 1890 r., kiedy na Pradze obowiązywał zakaz budowy murowanych domów. Należał do Budnych i Rumplów (do nazwisk tych przypisane były dwie kamienice przy Kawęczyńskiej o numerach 18 i 20), oraz Bolesława Borkowskiego, wielkiego przedsiębiorcy handlującego materiałami opałowymi. 19 lipca 2005 r. wszczęto do dziś nie zakończone postępowania ws. wpisania budynku do rejestru zabytków.

Dlaczego do dziś niezakończone? W 2012 r. nasze Stowarzyszenie przypomniało konserwatorowi Nadolnemu o tym obiekcie. O sprawie pisaliśmy też w lipcu 2013 r. na naszym blogu w związku z zawieszeniem na budynku tabliczki o zagrożeniu zawaleniem

Co weekend wycieczki odwiedzają tę część Pragi, fotografują zabytki, „urokliwe” zaniedbane podwórka, ale nikt nie interesuje się tym co wewnątrz. Zajrzałam do środka i spotkałam wspaniałych ludzi. Otwartych, ciepłych, rozmownych i towarzyskich.

MIESZKANIE







Piotr i Teresa Krzywosińscy mieszkają tu od pięciu lat. Wcześniej mieszkali na Jelonkach, we własnym domku, murowanym, zbudowanym jeszcze za czasów pierwszej wojny światowej. Domek rozpadał się i dostali nakaz eksmisji. Do „wyboru” mieli Szmulki albo nic. Nie można już było czekać. Wprowadzili się na Kawęczyńską 26 do pokoju z kuchnią. Mówią, że na początku, po remoncie wykonanym przez ZGN było w miarę ładnie.

Ale remont ZGN okazał się powierzchowny: kuchnia z małym zlewem 40x40 cm, zimna woda, zamiast łazienki tylko wc w kącie. Odkryli, że za tym kątem jest zamurowane pomieszczenie, gdzie „zaradni” robotnicy złożyli gruz, śmieci z remontu, a nawet starą przenośną kuchnię węglową. Z tego pomieszczenia pan Piotr sam zrobił łazienkę i kuchnię, sam położył kafle, wygospodarował też miejsce na spiżarkę pod schodami budynku.
W mieszkaniu podłoga położona byle jak zapada się, widać dziury. Dziury są też w ścianach. Płytki, które kładł ZGN, już poodpadały. Pękają, bo podłoga osiada. Ale lokatorzy przestali dokonywać napraw, bo wkrótce mają zostać wykwaterowani.
Do ogrzewania państwo Krzywosińscy dostali od ZGN piecyki elektryczne, a do gotowania kuchenkę elektryczną, wszystko nieefektywne i drogie w użytkowaniu. Dopiero kupiony z pomocą krewnych piec na pellet pozwolił tanio i porządnie ogrzać rodzinę.
 

W budynku są dwie klatki i mieszka tam w sumie pięć rodzin. Jest też jeden pustostan, którego ZGN nie chce udostępnić, nie remontuje ani nie pozwala go wyremontować mieszkańcom, choć pan Piotr złożył podanie o przydział tego lokalu dla córki z dziećmi. Odmówiono mu, a lokal stoi pusty, gnije i cuchnie.

LUDZIE







Pani Teresa wychowała cztery córki, była sprzątaczką w gimnazjum, teraz ma niewielką rentę, czeka na przeszczep wątroby i zajmuje się młodszym wnukiem (starszy chodzi już do przedszkola). W zaświadczeniu od lekarza napisano, że po operacji przeszczepu konieczne będą specjalne sterylne warunki, osobny pokój. Gmina dostała to zaświadczenie. Pani Teresa w wolnych chwilach robi serwetki, obrusy na szydełku. Jej mama robiła takie i sprzedawała na Różycu.
Pan Piotr to złota rączka: sam zrobił kuchnię i łazienkę w domu, sam wszystko naprawia, robi zakupy, gotuje, robi przetwory. Zajmował się robotami gazowymi, hydraulicznymi, teraz jest na zasiłku stałym ze względu na niepełnosprawność z Ośrodka Pomocy Społecznej. Czasem udaje mu się dorobić, bo z renty i zasiłku ciężko wyżyć. A leki kosztują, do tego trzeba płacić czynsz.


Mieszka tu też ich córka z dwoma synami: 2- i 4-letnim, córka wystąpiła już o rozkwaterowanie i osobne mieszkanie.

CO W ZABYTKU PISZCZY?



Śmietnik! Najpierw była długa walka o jego zabudowę i zamknięcie. Wrzucali tam śmieci obcy ludzie, podjeżdżali ciężarówkami i wyrzucali zgniłe warzywa, owoce. Teraz jest zabudowany, ale podrzucanie śmieci trwa dalej. Nawet sami lokatorzy zamiast otworzyć śmietnik, rzucają siatki jak popadnie, bo nie chce im się klucza wyjmować. 

Szczury karmiące się na śmietniku! 

Robactwo! Tylko dwie rodziny z całego budynku tępią karaluchy. Pozostali nie chcą się złożyć na dezynsekcję twierdząc, że nie ma tego problemu.
 

Budynek się nie nadaje do zamieszkania! Inspektor PINB orzekł w październiku 2013 r., że budynek zagraża ludziom i mieniu z uwagi na wyraźne uszkodzenia elementów konstrukcyjnych budynku. Wydał decyzję o wykwaterowaniu w trybie natychmiastowym, którą dostał urząd gminy Praga Północ. Urząd gminy odpisuje, że sprawa w toku.

Poniżej co ciekawsze fragmenty z decyzji PINB:

kominy przechylone, nieszczelność ścian, podłóg; ściany zewnętrzne z wyraźnymi odspojeniami elementów, wyraźne wybrzuszenia, ściany wyraźnie odchylone od pionów; wybrzuszenia przewodów kominowych; uszkodzenia wewnętrzne budynku, szczeliny; osiadanie ścian szczytowych budynku; kominy z pęknięciami i ubytkami; kominy przymocowane do ściany klamrami stalowymi; wewnątrz widoczne zmurszałe, zawilgotniałe elementy więźby dachowej; nalot grzyba; zużyte stopnie schodowe z oznakami wilgoci; w pomieszczeniach nierówności drewnianych podłóg, zapadnięcia, zacieki; odchylenie ścian wewnętrznych budynku.

Gdzie się mogą przenieść? Nie wiadomo na razie, ale podobno mogą być i gorsze warunki (np. wspólne z sąsiadami wc). A są jeszcze takie mieszkania w Warszawie.

Sytuacją mieszkańców interesuje się prasa. Pod koniec grudnia 2013 r. 

pojawił się krótki artykuł w Fakcie.

PRZYSZŁOŚĆ?

W przewodniku na stronie www.warszawskapraga.pl czytamy, że dom z ok. 1900 r. jest ostatnim reliktem drewnianej zabudowy tej części Pragi. Niegdyś na krajobraz dzielnicy składały się w dużej mierze takie właśnie drewniaki, ale do dziś przetrwał praktycznie tylko ten świadek dawnej zabudowy. Ozdobne obramienia okien, drewniane gzymsy i daszki są świadectwem kunsztu lokalnych rzemieślników. Państwo Krzywosińscy i pozostali mieszkańcy zapewne wkrótce dostaną nowy kwaterunek. A co się stanie z zabytkiem? Nikt nie ma złudzeń, ZGN go nie wyremontuje, drewniak zostanie na pewno zamknięty i zabezpieczony, ale nie takie zabezpieczenia zdejmowano, do budynku wprowadzą się bezdomni, wkroczą zbieracze złomu. Potem pewnie jakiś pożar. I koniec. Życie pokazuje, że takich budynków nie ratuje nawet wpis do rejestru zabytków.

Co można zrobić? Technologie renowacji starych drewnianych domów istnieją. Szukamy pomysłów na przyszłość dla tego budynku, na nadanie sensu jego istnieniu. Filia Muzeum Warszawskiej Pragi? Świetlica? Ośrodek kultury? Centrum społeczne? Siedziba organizacji pozarządowej, a może jakiś lokal usługowy, np. kawiarnia? To wszystko miejsca, których na Szmulkach i Michałowie nie ma i których brakuje.

Nie zostało wiele czasu... 



KD

niedziela, 22 grudnia 2013

Remont Kawęczyńskiej - warto było walczyć do końca o wygląd ulicy

Rok 2013 powoli dobiega końca. Dla naszego Stowarzyszenia był bezspornie rokiem ulicy Kawęczyńskiej. Z modernizacją głównej ulicy Michałowa wiązaliśmy bardzo duże nadzieje, co niejednokrotnie wyrażaliśmy aktywnie uczestnicząc w konsultacjach społecznych, które odbyły się jeszcze jesienią 2010 r. 

Nic dziwnego, że uważnie przyglądaliśmy się pracom budowlanym, które na Kawęczyńskiej rozpoczęły się pod koniec kwietnia bieżącego roku. Różne błędy czy niedociągnięcia po stronie wykonawcy staraliśmy się nagłaśniać na naszym blogu oraz bezpośrednio w Dzielnicy, na posiedzeniach praskiej Komisji Infrastruktury (dwukrotnie), czy też na spotkaniach z wiceburmistrzem Pragi Północ odpowiedzialnym w Urzędzie za sprawy inwestycyjne. 

Kwestią, która bardzo mocno poruszyła mieszkańców były wjazdy bramne, które firma modernizująca Kawęczyńską wykonała z polnego kamienia (przed remontem spora część powierzchni wjazdów pokryta była regularną, przedwojenną kostką, tzw. skandynawką, co można zobaczyć korzystając z usługi Google Street View). W tej sprawie korespondowaliśmy zarówno z Biurem Stołecznego Konserwatora jak i Pełnomocnikiem Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.




Wjazd bramny na Kawęczyńskiej 37 - fot. Google Street View (sierpień 2011)


Jedyny zachowany wjazd z oryginalną skandynawką znajduje się przy wejściu na plebanię przy Bazylice NSJ (Kawęczyńska 53)

Dzięki staraniom mieszkańców ulicy, praskich mediów i naszym udało się doprowadzić do zmian wjazdów. Pod koniec listopada Urząd Dzielnicy ogłosił przetarg na wykonawcę, a w ubiegłym tygodniu zwycięska firma dokonała zmian nawierzchni 29 wjazdów



Fot. Twoja-Praga.pl 


Fot. Twoja-Praga.pl

Teraz wszędzie leży drobna kostka granitowa o grubości 12 cm (taka sama jaką jeszcze w sierpniu ułożono w bramie pod numerem 41). Efekt prac jest zadowalający, co dokumentują poniższe zdjęcia.







Cieszymy się, że postulaty mieszkańców zostały spełnione. Estetyzacja ulicy na pewno na tym się nie kończy. Do prac, które powinny być jeszcze wykonane należy zaliczyć usunięcie nieestetycznego murku spod placu przy Bazylice i postawienie w jego miejscu stylizowanego słupa ogłoszeniowego oraz poprzestawianie wiat przystankowych na pętli tramwajowej, a także usunięcie jednego z dwóch kiosków (niepotrzebny nikomu stoi zamknięty od prawie 2 lat). Przydałaby się również stacja Veturillo przy WSM oraz lepsze zagospodarowanie terenów przy placu przed Bazyliką i pawilonów przy Otwockiej 1 (może jakaś kawiarnia, w której mogliby spotykać się mieszkańcy?).
No i sprawa najważniejsza, czyli porządny remont kamienic stojących przy Kawęczyńskiej, z których wiele pamięta jeszcze czasy carskiej Rosji. Warto byłoby zrobić coś więcej niż tylko montować kolejne metalowe siatki mające chronić przechodniów przed spadającym tynkiem (wiele takich siatek pojawiło się ostatnio na odcinku Kawęczyńskiej pomiędzy Folwarczną i Ząbkowską). O sprawie takiego generalnego remontu (również wewnątrz) od jakiegoś czasu mówi się w urzędowych kuluarach w kontekście rewitalizacji Pragi. Pożywiom-uwidim. 

KMI

czwartek, 19 grudnia 2013

Praga przyjazna dla ludzi czy dla tranzytu samochodów?

Na podstawie ostatnich dyskusji dotyczących zmian w infrastrukturze drogowej na Pradze Północ prezentujemy analizę projektu planu miejscowego dla Michałowa i Szmulowizny, przygotowaną przez Pracownię "Dawos" na zlecenie Biura Architektury i Planowania Przestrzennego m.st. Warszawy.  



Główny dylemat sprowadza się do pytania - czy priorytet ma posiadać tranzyt samochodowy przez naszą dzielnicę, czy też ważniejsze jest przyjazne otoczenie dla obecnych i przyszłych mieszkańców? 

Czy ulicę Nowokijowską (Trasę Świętokrzyską) przeprowadzić przez teren jednego z dwóch na Pradze Północ parków (slajd nr 21, 22) i otoczyć ekranami akustycznymi, tak jak w aktualnym projekcie tej inwestycji przygotowanym przez firmę BAKS proponuje Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych (slajdy nr 6, 33, 34, 35, 37, 42), czy też zaplanować ją zgodnie z istniejącym Studium Uwarunkowań (slajd nr 2) i planem miejscowym dla Dworca Wschodniego (slajdy nr 3, 4)  - jako ulicę miejską (slajdy nr 5, 8, 9, 31, 32, 34, 36, 38, 44).
Analogiczny dylemat dotyczy planowanej Alei Tysiąclecia - czy ma być szeroką arterią tranzytową przecinającą Szmulowiznę (slajd 33, 35), czy też ma mieć skromniejszy wymiar ulicy miejskiej (slajd 34, 36)?

Projektanci opowiedzieli się za wariantem przyjaznym dla mieszkańców, wariant ten poparła Komisja Ładu Przestrzennego Miasta Stołecznego Warszawy

Ciekawe, za którym rozwiązaniem opowie się Pani Prezydent? 

TP/KMI

niedziela, 15 grudnia 2013

Transportowa debata w Kinie Praha

W środę 11 grudnia w Kinie Praha odbyło się kolejne spotkanie w ramach Zintegrowanego Programu Rewitalizacji, tym razem poświęcone polityce transportowej na Pradze Północ i w sąsiednich dzielnicach. 



Środowe spotkania, w przeciwieństwie do wcześniejszych spotkań ZPR prowadzonych w formie warsztatowej, tym razem miało charakter publicznej debaty, poprzedzonej pierwszym po tej stronie Wisły publicznym pokazem filmu Andreasa M. Dalsgaarda "Ludzki wymiar" (Human scale). 

Ludzki wymiar miast

Około 200 mieszkańców, przedstawicieli władz samorządowych i organizacji społecznych mogło dzięki filmowi Dalsgaarda zapoznać się ze zmianami jakie dzięki pracy zespołu architektów Jana Gehla już się dokonały bądź wciąż dokonują się w kilku światowych metropoliach (Nowy Jork, Melbourne, Dhaka, Kopenhaga). Zmiany te polegają na odwróceniu proporcji między dominującym do tej pory w rozwoju miast ruchem samochodowym oraz spychanym na margines ruchem pieszym, dla którego właściwie nie było miejsca w centrach miast. Praca zespołu Gehla pozwoliła przywrócić miastom, które go zaangażowały, ich ludzki wymiar. 
Projekcja filmu stanowiła punkt wyjścia do dyskusji nad kierunkiem, w jakim zmierza Warszawa, w tym Praga i dwie graniczące z nią dzielnice, również poddane programowi rewitalizacji, czyli Targówek i Praga Południe.

Miejska polityka transportowa

Po filmie przyszedł czas na trzy prezentacje przygotowane przez Miasto, nasze stowarzyszenie oraz młodych przedstawicieli świata nauki z działającego na  UW studenckiego koła naukowego Spatium
Prezentację miasta przedstawił Janusz Galas, zastępca dyrektora Biura Drogownictwa i Komunikacji. W klarowny sposób zaprezentowany został stan prowadzonych w mieście inwestycji drogowych. Nie zabrakło odwołań do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, w tym planów budowy nowych dróg. Jako, że spotkanie dotyczyło w znacznej mierze sytuacji na Pradze, sporo miejsca w prezentacji inż. Galasa poświęcono budowie Trasy Świętokrzyskiej oraz planom domknięcia obwodnicy Śródmieścia i budowy ulicy Tysiąclecia. Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć wybranych slajdów prezentacji.







Po prezentacji dyrektora Galasa przyszła pora na nasze stowarzyszenie. W prezentacji staraliśmy się skupić na problemach transportowych Starej Pragi, Szmulowizny i Michałowa, ale podkreślamy, że Pragę należy traktować jako całość i trzeba w związku z tym podejmować działania polegające na integracji wszystkich obszarów tworzących naszą dzielnicę

Zwróciliśmy uwagę na potrzebę jak najszybszego domknięcia obwodnicy Śródmieścia na odcinku praskim, a dopiero w dalszej kolejności budowę dróg zbiorczych o charakterze ulic miejskich, a nie tras tranzytowych. Staraliśmy się wskazać potrzebę priorytetyzacji komunikacji publicznej nad ruchem samochodowym, co będzie szczególnie istotne, gdy oddane do użytku zostanie metro na Pradze. Nie zabrakło również propozycji w gehlowskim stylu, polegających na przywróceniu mieszkańcom najbardziej reprezentacyjnych ulic Starej Pragi (brukowany odcinek Ząbkowskiej, fragmenty Targowej, czy Okrzei). Z naszą prezentacją można zapoznać się poniżej.


Ostatnim wystąpieniem, z którym osoby przybyłe na debatę miały możliwość zapoznania się była prezentacja studentów z koła naukowego Spatium działającego na UW. Prezentacja studentów poświęcona była planowaniu przestrzennemu. Dominowały w niej sądy o potrzebie realizowania zrównoważonego rozwoju miasta w ujęciu holistycznym. W kontekście rozwoju terenów na prawym brzegu Wisły bardzo istotne jest zerwanie z koncepcją dzielnic-sypialni, a w jej miejsce tworzenia miejsc pracy w pobliżu miejsca zamieszkania. W innym przypadku ruch samochodowy będzie się nasilał, ponieważ ludzie w jakiś sposób będą musieli dotrzeć do miejsc pracy na lewym brzegu. 




Tak jest obecnie



Tak być powinno

Debata

Po prezentacjach przyszła pora na trwającą ok. 2 godzin debatę, w której uczestniczyli wiceprezydenci Warszawy Jacek Wojciechowicz i Michał Olszewski, inż. Galas, przedstawiciel PSM Michałów oraz studenci z koła Spatium. 


Atmosfera debaty momentami była gorąca, zwłaszcza gdy w centrum uwagi stawał temat budowy Trasy Świętokrzyskiej. Nasze Stowarzyszenie kolejny raz podkreśliło, że chce jak najszybszej budowy tej drogi, jednak powinna to być ulica o charakterze miejskim, a nie trasa tranzytowa przez Pragę. Takie rozwiązanie będzie korzystne również dla mieszkańców i samorządowców Targówka domagających się budowy Trasy wg obecnego projektu, bez zwracania uwagi na negatywne konsekwencje realizacji inwestycji w tym kształcie dla ich dzielnicy w przyszłości. 
Dużo miejsca w debacie poświęcono sytuacji pieszych na Pradze. Uczestniczący w debacie mieszkańcy zwrócili uwagę na potrzebę stworzenia powierzchniowych przejść dla pieszych przez ulicę Ząbkowską i Targową, a także likwidację barier utrudniających przekraczanie Alei Solidarności (izolujących Nową Pragę).
Wreszcie podniesiony został jeszcze jeden problem transportowy na Pradze, to jest ruch tranzytowy samochodów ciężarowych przez teren dzielnicy i konieczność podjęcia działań zmierzających do jego ograniczenia, a docelowo eliminacji.
Debata spotkała się z zainteresowaniem mediów, co odzwierciedlał m.in. artykuł podsumowujący w piątkowym dodatku stołecznym do Gazety Wyborczej. Mamy nadzieję, że nie jest to ostatnie tego typu spotkanie poświęcone polityce transportowej na prawym brzegu Wisły ze szczególnym uwzględnieniem Pragi Północ.

Na koniec wyrażamy podziękowania dla wiceprezydenta Miasta St. Warszawy, Pana Michała Olszewskiego za życzliwe potraktowanie naszej propozycji zorganizowania spotkania w Kinie Praha i za wsparcie na każdym etapie przygotowań. 
Bardzo dziękujemy również wszystkim prelegentom i gościom uczestniczącym w środowym spotkaniu.

wtorek, 10 grudnia 2013

Budżet partycypacyjny - konsultacje 16 grudnia 2013

Informujemy, że:

od 2 do 31 grudnia 2013 r. trwają konsultacje społeczne dot. założeń organizacyjnych procesu przygotowywania budżetu partycypacyjnego wypracowanego przez Zespół ds. Budżetu Partycypacyjnego w Dzielnicy Praga-Północ m.st. Warszawy.

Każdy mieszkaniec Dzielnicy może wyrazić opinię do następujących propozycji Zespołu:

  1. Czy brak podziału dzielnicy na podobszary jest wg Pani/Pana właściwym rozwiązaniem? 
  2. Jeżeli jest Pan/Pani za podziałem dzielnicy, proszę wskazać poszczególne podobszary i zaproponować podział środków w ramach ogólnej puli 1,1 mln zł. 
  3. Proszę zaproponować lokalizację punktów do głosowania nad zgłoszonymi projektami. 
Opinię można wyrazić zarówno w formie papierowej w Urzędzie Dzielnicy Praga Północ, ul. ks. I. Kłopotowskiego 15 (od poniedziałku do piątku, w godzinach pracy Urzędu) jak i w formie elektronicznej, kierując uwagi na adres e-mail: konsultacje.ppn@um.warszawa.pl.

Ponadto w dniu 16.12.2013 r. (poniedziałek, godz. 17:30) w sali konferencyjnej Urzędu Dzielnicy Praga-Północ odbędzie się spotkanie informacyjno-konsultacyjne dla mieszkańców, na którym będzie można osobiście wyrazić swoją opinię oraz uzyskać informacje na temat zasad realizacji budżetu partycypacyjnego.

Szczegółowe informacje dostępne będą na stronach internetowych:

www.praga-pn.waw.pl
www.konsultacje.um.warszawa.pl
na Facebooku

oraz w Urzędzie Dzielnicy Praga-Północ, ul. Ks. I. Kłopotowskiego 15 w godzinach 8:00-16:00, gdzie istnieje możliwość zapoznania się z materiałami, po telefonicznym umówieniu się z dzielnicowym koordynatorem ds. budżetu partycypacyjnego (tel. 22 590 00 24).


czwartek, 28 listopada 2013

Remont Kawęczyńskiej – dobre wieści?

Wygląda na to, że nasze starania o wymianę podjazdów bramnych na ul. Kawęczyńskiej przynoszą efekty. Sprawa przycichła ostatnio, Kawęczyńska została oddana do użytku i prezentuje się całkiem dobrze.

Pozostały nieszczęsne podjazdy bramne z kamienia polnego, uciążliwe dla pieszych i niepasujące do tej reprezentacyjnej ulicy. Tutaj można poczytać o tej sprawie: "Co stało się z zabytkowym brukiem z Kawęczyńskiej?" . Tutaj wpis: "Odpowiedzi na nasze postulaty i pytania dotyczące remontu ulicy Kawęczyńskiej."

26 listopada br. na stronach Urzędu Dzielnicy Prag Płn. pojawiło się ogłoszenie o przetargu na:„Wymianę nawierzchni na wjazdach bramowych na ul. Kawęczyńskiej na odcinku Ząbkowska-Otwocka w Warszawie”.

Na 29 podjazdach ma zostać ułożona nawierzchnia z regularnej kostki granitowej o takich parametrach:

- klasa I, 

- gatunek I,

- wymiar zasadniczy – wysokość 12 cm.

Cieszymy się!

Dodatkowo, otrzymaliśmy też do wiadomości pismo Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, informujące o planowanych na 18 grudnia „oględzinach w sprawie zgodności robót budowlanych” na wyremontowanym odcinku Kawęczyńskiej. Jest to efekt naszego pisma w sprawie uciążliwych podjazdów skierowanego do Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych: Pełnomocnik przekazał sprawę do PINB.

I znów się cieszymy, bo działanie i pisanie przynosi efekty!

Oczywiście pozostają inne sprawy, jak wymiana betonowego bloku na elegancki słup ogłoszeniowy pod Bazyliką czy uporządkowanie przedziwnego zestawienia - wiata-kiosk-wiata-nieczynny kiosk - na przystanku tramwajowym...

środa, 27 listopada 2013

Jak ze Szmulek przesiąść się do autobusu na Targówek?

Władze Warszawy w oficjalnych dokumentach - np. w Strategii Transportowej deklarują priorytetowe traktowanie komunikacji miejskiej, szczególnie w obszarze funkcjonalnego centrum miasta. 

Prześledźmy więc los pasażera komunikacji miejskiej, który chce z przystanku "Grodzieńska" przy ul. Radzymińskiej na Szmulkach przesiąść się w autobus jadący na Targówek Mieszkaniowy. Najbliższy przystanek to "Piotra Skargi" przy "dużej" ulicy Radzymińskiej. Aby się tam legalnie dostać pasażer musi przejść około 1 kilometra.



W tym kolejno:

- przejść przez "małą" ul. Radzymińską przez pasy dla pieszych (po południowo-wschodniej stronie ulicy nie ma chodnika),



- ponownie przejść przez pasy dla pieszych przez ul. Radzymińską,

- wspiąć się i przejść kładką dla pieszych nad dużą ulicą Radzymińską (nie ma żadnych ułatwień dla niepełnosprawnych i rodziców z wózkami).



- po południowo-wschodniej stronie "dużej" ulicy Radzymińskiej także nie ma chodnika, brakuje również legalnego przejścia przez tory kolejowe na poziomie "0",

niedziela, 24 listopada 2013

Statystyczny obraz Pragi 2013

Przez cały ubiegły tydzień różne warszawskie media zajmowały się analizą najnowszego raportu Mazowieckiego Ośrodka Badań Regionalnych, dotyczącego atrakcyjności warunków życia w poszczególnych dzielnicach Warszawy.

Metodologia

Autorzy raportu wspominane w tytule warunki życia zdefiniowali jako „stopień wyposażenia w infrastrukturę oraz czynniki wpływające na poziom zaspokojenia potrzeb” (Ranking dzielnic Warszawy pod względem atrakcyjności warunków życia, Warszawa 2013, s. 1). Ranking i charakterystyki poszczególnych dzielnic powstały w oparciu o dostępne i kompletne zmienne o charakterze mierzalnym. Cześć wykorzystanych przez autorów raportu wskaźników uwzględnia czynniki istotne z punktu widzenia wszystkich mieszkańców, a część preferencje określonych grup (rodzin z dziećmi, osób w wieku produkcyjnym prowadzących jednoosobowe gospodarstwa domowe, czyli tzw. singli oraz osób starszych).

O miejscu, które poszczególne dzielnice zajęły w rankingach atrakcyjności (ogólnym i dla określonych grup) decydował specjalny wskaźnik syntetyczny uwzględniający takie zmienne jak m.in. infrastrukturę i sieć komunikacyjną, dostęp do infrastruktury zdrowotnej, usługowej, kultury, edukacji, czy miejsc wypoczynkowych. Im wyższy wskaźnik syntetyczny, tym dana dzielnica jest atrakcyjniejsza pod względem warunków życia.

Gdzie żyje się najlepiej i jak na tym tle wypada Praga Północ?

a) Wszyscy

W głównym rankingu dzielnic dotyczącym atrakcyjności warunków do życia miejsce pierwsze z najwyższym wskaźnikiem syntetycznym zajęło Śródmieście ze względu na dobre połączenia komunikacyjne z pozostałymi dzielnicami, wysoki wskaźnik dostępności infrastruktury zdrowotnej (ośrodki zdrowia, apteki), usługowej (liczba mieszkańców przypadająca na jeden sklep), kulturalnej (liczba ośrodków kultury, muzeów, galerii na 1 tys. mieszkańców), edukacyjnej (największy % przedszkolaków wśród dzieci w wieku przedszkolnym i największy % digitalizacji w szkołach podstawowych), czy wypoczynkowej (ośrodki sportowe, tereny zielone etc.).




Rys. za: Ranking dzielnic Warszawy..., Warszawa 2013, s. 4.

Wraz z Wolą, Ochota i Mokotowem Śródmieście tworzy jądro miasta, w którym statystycznie żyje się najlepiej i gdzie mieszkania osiągają najwyższe ceny.

Drugą grupę dzielnic stanowią rejony przylegające do jądra (Praga Płd., Włochy, Żoliborz, Ursynów oraz jako wyjątek, Targówek). Również te dzielnice mogą poszczycić się wysokim poziomem atrakcyjności życia.

Wyjątek pod względem niewielkiej odległości od rdzenia miasta i jej wpływu na wyższy poziom atrakcyjności życia w mieście stanowi Praga Północ, znajdująca się na 11 miejscu w rankingu dzielnic. Nasza dzielnica zaraz za Wesołą lideruje grupie trzeciej, obejmującej dzielnice oddalone od centrum (Bielany (nie licząc terenów położonych przy linii metra), Wawer, Rembertów, Wilanów).

Ranking zamykają trzy dzielnice: Bemowo, Ursus i Białołęka. Na ich pozycję w rankingu wpływ miały takie czynniki jak: słaba komunikacja z resztą Warszawy (Białołęka), mało aptek i placówek zdrowotnych (Bemowo), słaba infrastruktura zdrowotna, wskaźnik digitalizacji w szkołach, czy liczba bibliotek (Ursus).

piątek, 22 listopada 2013

Był sobie Młyn...

Temat Młyna, a właściwie budynku spichlerza ocalałego po bombardowaniu we wrześniu 1939 roku i jedynego zachowanego w dobrym stanie obiektu wchodzącego w skład zespołu przemysłowego młyna parowego Michla przy ul. Objazdowej 2 poruszaliśmy wiele razy. 

Pisaliśmy jak niszczeje, opuszczony i zapomniany przez właściciela (Miasto Stołeczne Warszawa). Pisaliśmy o nim przy okazji wniosku o wpis obiektu do wojewódzkiego rejestru zabytków. Budynek Spichlerza, ale bez reszty zabudowań (wykreślonych z rejestru na wniosek miasta w 2011 r.), został wpisany do rejestru zabytków decyzją nr 82/2010 Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z 8 lutego 2010 roku. 
Gdyby nie ten wpis, cały kompleks zostałby najpewniej zrównany z ziemią w związku z planami budowy Trasy Świętokrzyskiej (ulicy Nowokijowskiej).

Przed wojną

Przed wojną mieścił się tam magazyn zbożowy Towarzystwa Akcyjnego Warszawskiego Młyna Parowego, którego właścicielem był Ludwik Michl. Budynek spichlerza projektował Józef Napoleon Czerwiński, architekt, który w późniejszym okresie projektował fabrykę „Wedla” na Kamionku. Cały kompleks Młyna zajmował powierzchnię 7 tys. m. kw. W okresie międzywojennym przetwarzano tu rocznie 250 ton zbóż, produkowano mąkę pszenną, żytnią, otręby, kaszę jęczmienną, jaglaną, płatki owsiane. Możemy sobie tylko wyobrazić jak to miejsce tętniło życiem, jak uwijali się pracownicy, podjeżdżały i wyjeżdżały wozy konne ze zbożem, samochody, jak ładowano worki z mąką do wagonów kolejowych (do młyna dochodziła bocznica kolejowa od Dworca Wschodniego). W Spichlerzu funkcjonowała winda, pracownicy na kolejnych piętrach, na solidnych podłogach, składowali towar. Młyn pracował pełną parą, a przez budynek portierni, zdobiony bogatą ornamentyką, przewijali się kolejni klienci. 

Szczęśliwie podczas wojny budynek spichlerza uniknął większych zniszczeń. Po wojnie na terenie kompleksu działały m.in. "Wytwórnia Oleju i Pokostu Zgoda", Stołeczne Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe "Agred", a po nim WSS Społem. Porządne przedwojenne zabudowania służyły dalej, a użytkownicy dbali o ich stan.

Czy budynek Spichlerza odżyje?

Jednak w latach 90-tych obiekt stopniowo pustoszał, powoli zaczęli przejmować go „nowi właściciele”: dzika roślinność i dzicy lokatorzy. W sumie można powiedzieć, że ciągle tętni życiem, choć zmienił swoją funkcję: służy jako sypialnia, knajpa, palarnia, toaleta i jako źródło zaopatrzenia dla złomiarzy. Na dachu budynku zamontowane są anteny – właściciel próbuje jeszcze zarabiać na budynku, choć nie remontuje go.

Młyn przetrwał wojnę, okres PRL, czyżby dopiero demokratyczna III RP miała doprowadzić do jego zniszczenia? Tyle mówi się o dbaniu o wartości kulturowe i historyczne. Były nawet zapewnienia ze strony Urzędu Dzielnicy Praga Północ, że Młyn będzie jak drugi Koneser. Hmmm …

Tymczasem mamy kradzieże, pożary, dewastacje, wysypisko śmieci. Mimo licznych interwencji, zamurowywania otworów w ścianach, tabliczek o zagrożeniu i grodzenia drutem kolczastym, budynek popada w ruinę i straszy górując nad niedawno wyremontowanym boiskiem przy ul. Kawęczyńskiej 44.


Czy nie ma pomysłu na przywrócenie tego miejsca mieszkańcom? Bo przecież prawie wszyscy są zdania, że budynek spichlerza z jego ogromnymi walorami historycznymi powinien zostać przeznaczony na cele publiczne, ściągać ludzi, służyć społeczeństwu i kulturze. 

Pomysły są!

Pomysł nr 1 – projekt ośrodka kulturalno-sportowego "Praski Zakątek" autorstwa Karola Langie

Już w 2008 roku architekt Karol Langie wspólnie z Praskim Stowarzyszeniem Mieszkańców "Michałów" zaproponował stworzenie ośrodka kulturalno-sportowego obejmującego także teren dawnego przedsiębiorstwa Ludwika Michla. Projekt zakładał rewitalizację spichlerza oraz młyna i przekształcenie ich w lokalne centrum kultury. W planowanej sali wielofunkcyjnej miały odbywać się odczyty, koncerty i spektakle. Zakładano także powstanie mediateki, przedszkola, sali do gier towarzyskich oraz studia muzycznego. W sąsiedztwie znajdować by się miały kluby, kawiarnia, amfiteatr oraz plac zabaw dla młodzieży, a na nim parkour, skatepark, minilunapark... Plan pozostał jedynie w sferze projektu. 

Pomysł nr 2 – "Teatralny Młyn" fundacji ASSITEJ (Polski Ośrodek Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży ASSITEJ (Association Internationale du Théâtre pour l’Enfance et la Jeunesse) czyli szkoła aktorska w Młynie (pkt XI sprawozdania). Fundacja miała wydzierżawić od Dzielnicy część terenu Młyna Michla wraz ze spichlerzem i portiernią na okres 20 lat. Planowano pozyskać środki od Miasta na opracowanie projektu rewitalizacji i wystąpić o środki unijne na jej przeprowadzenie. Miały powstać m.in.: sala teatralna, sale wykładowe, miejsce na warsztaty rzemieślnicze, zaplecze gastronomiczne i noclegowo-hotelowe, klubokawiarnia. Niestety nic z tego projektu nie wyszło...

Pomysł nr 3 - projekt tajemniczy - do Rady Dzielnicy wpłynął podobno list intencyjny dotyczący Młyna od firmy Rochstar związanej z TVN (produkującej m.in. Szymon Majewski show)... Nie znamy niestety szczegółów.

Pomysł nr 4 – nowa lokalizacja dla Snu Pszczoły, który po pożarze w styczniu 2013 r. szukał lokalu zastępczego. Od jakiegoś czasu funkcjonuje gościnnie w Koneserze, ale poszukiwał nowego miejsca na stałe. Jednym z możliwych i rozważanych miejsc był też Młyn Michla. Jednak, mimo starań i zapewnień władz dzielnicy Praga Północ, jak na razie nic z tego nie wyszło. Tymczasem twórcy Snu, Ela Komorowska i Adam Reinhard, otworzyli 23 listopada 2013 r. niezależną przestrzeń artystyczną "Made in Wola" przy Scenie na Woli Teatru Dramatycznego. W sumie już niedługo z Pragi na Wolę metrem dostaniemy się w kilkanaście minut...

Pytamy!

Dlaczego władze dzielnicy do tej pory nie opracowały pomysłu/strategii/wizji na zagospodarowanie tego terenu?

Dlaczego nie ma przetargu na dzierżawę budynku spichlerza?

Dlaczego budynek nie jest zabezpieczony w należyty sposób (każdy może do niego wejść)?

Dlaczego pozwala się mu niszczeć?

Jaki będzie jego dalszy los?

I jeszcze:

Co dalej z promowaniem kultury na Pradze Północ?

Co dalej ze wsparciem dla pomysłów ożywienia Pragi Północ?

Co dalej z zagospodarowaniem zdegradowanych terenów? Co z przestrzenią miejską?

Co dalej z zabytkami na Pradze Północ?




środa, 20 listopada 2013

Budżet Partycypacyjny

PSM "Michałów" uczestniczy w pracach Zespołu ds. Budżetu partycypacyjnego w Dzielnicy Praga-Północ m. st. Warszawy.

Będziemy pracować nad budżetem na 2015 rok, na który dzielnica przeznaczyła 0,5% całego budżetu (czyli 1,1 mln zł).

Odbyły się już dwa spotkania, wybrano przewodniczącego (pan Ireneusz Tondera, radny), zespół opowiedział się też za tym aby nie dzielić dzielnicy na obszary, które miałyby mieć przyznane kwoty na realizację projektów.

W grudniu mają się odbyć konsultacje - mieszkańcy dowiedzą się co to takiego ten budżet partycypacyjny, będą się mogli wypowiedzieć m.in. czy chcą podziału na obszary i gdzie chcą głosować (ustawienie urn).

Poniżej lista członków Zespołu (alfabetycznie):

1. Wiesława Batko (zgłoszenie mieszkańców)
2. Teresa Mioduszewska (zgłoszenie mieszkańców)
3. Janusz Nowakowski (zgłoszenie mieszkańców)
4. Katarzyna Dargiel (zgłoszenie mieszkańców)
5. Dariusz Cecuda - zastępca przewodniczącego (zgłoszenie mieszkańców)
6. Adrianna Jara - zastępca przewodniczącego (zgłoszenie radnych)
7. Patrycja Sondij (zgłoszenie radnych)
8. Ireneusz Tondera - Przewodniczący Zespołu (zgłoszenie radnych)
9. Jacek Wachowicz (zgłoszenie radnych)
10. Maria Dąbrowska-Majewska (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Fundacja Zmiana. Praska Biblioteka Sąsiedzka)
11. Krzysztof Piętka - zastępca przewodniczącego (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Stowarzyszenie Centrum Dialogu Obywatelskiego)
12. Ernest Kobyliński (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Stowarzyszenie Inicjatywa Mieszkańców Pragi Północ)
13. Marcin Miszczak (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Stowarzyszenie Klubu Futbolu Amerykańskiego "Crusaders Warszawa")
14. Michał Krasuski (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Warszawie)
15. Agnieszka Czerwińska (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Uczniowski Klub Sportowy Jagiellonka)
16. Tomasz Peszke - zastępca przewodniczącego (zgłoszenie organizacji pozarządowej: Praskie Stowarzyszenie Mieszkańców "Michałów")
17. Sebastian Kozłowski (wyznaczony pracownik Urzędu Dzielnicy)
18. Barbara Dżugaj (wyznaczony pracownik Urzędu Dzielnicy)
19. Witold Strzeszewski (wyznaczony pracownik Urzędu Dzielnicy)
20. Barbara Domańska - sekretarz (wyznaczony pracownik Urzędu Dzielnicy)
21. Agnieszka Zawistowska (wyznaczony pracownik Urzędu Dzielnicy)

Działa profil Zespołu na  Facebooku: Budżet partycypacyjny w Dzielnicy Praga-Północ m. st. Warszawy .

Zachęcamy do jego polubienia i śledzenia informacji.


sobota, 16 listopada 2013

Jak leczyć gruźlicę za pomocą syropu przeciwko kaszlowi, czyli temat Trasy Świętokrzyskiej na wtorkowej sesji Rady Dzielnicy Targówek

Czy na pewno Radni Targówka walczą w interesie obecnych mieszkańców Bródna, Targówka Mieszkaniowego, Zacisza? Czemu antagonizują sąsiednie dzielnice? Co tak naprawdę chcą osiągnąć? Takie pytania zadawaliśmy sobie podczas ostatniej sesji Rady Dzielnicy Targówek. Postaramy podzielić się naszymi przemyśleniami w tej sprawie.


Łatwy dojazd do pracy?

Jak wiadomo, w interesie wszystkich mieszkańców Warszawy jest łatwy dojazd do pracy, mniejsza ilość korków w mieście oraz krótszy czas spędzony na codzienne dojazdy do szkoły, uczelni, biura. To nie ulega wątpliwości i niezmiennie takie postulaty popieramy.

Jednak zdaniem radnych Targówka sposobem na rozwiązanie wszystkich tych kwestii jest budowa nowych dróg i rozbudowa istniejących. Mało tego, zdaniem radnych powinno budować się nawet drogi, których istnienie jest pozbawione sensu oraz takich, które zaburzą układ komunikacyjny Warszawy czyli: „nie ważne co i jak, byle tylko budować”. Negatywne skutki powstania takich inwestycji będą odczuwalne przez lata, a nawet dekady


Mówimy tutaj o budowie Trasy Świętokrzyskiej, która w obecnym kształcie zniszczy jeden z dwóch parków na Pradze Północ oraz zablokuje rozbudowę terenów Szmulek i Michałowa, a dodatkowo zakłóci układ komunikacyjny który jest planowany w Warszawie, czyli domknięcie obwodnicy Śródmieścia.



Radni Pragi Północ zauważyli problemy, które spowoduje budowa Trasy Świętokrzyskiej i jeszcze w poprzedniej kadencji przegłosowali przeprojektowanie drogi do kształtu ulicy miejskiej z ominięciem terenów Parku. Swoją decyzję powtórzyli w tym miesiącu wzywając do jak najszybszego przeprojektowania tej inwestycji. Dzięki budowie drogi miejskiej tereny leżące przy Trasie mogłyby zostać przeznaczone pod zabudowę komercyjną i dzięki temu, być może, mieszkańcy Pragi i Targówka mieliby bliżej do pracy. Realizując zły projekt, jaki jest forsowany od kilku lat, skazujemy te tereny na pozostanie nieużytkami.

W czyim interesie są te decyzje?

Radni Targówka twierdzą, że w interesie całej dzielnicy. Niestety, gdy popatrzymy na plan miasta i plan tej inwestycji to poprawa, jedynie w małym stopniu, nastąpi tylko dla nowych mieszkańców dzielnicy Targówek. Chodzi o zamieszkujących niedawno powstałe , osiedle mieszkaniowe na Elsnerowie przy stacji Warszawa Zacisze. Pozostali mieszkańcy Targówka (Bródna, Zacisza, Targówka Mieszkaniowego) utkną w korkach na dojazdach do tego fragmenty trasy, gdyż drogi dojazdowe pozostaną w niezmienionym przekroju.

Według prowadzonych niedawno badań w Warszawie prawie 70% mieszkańców korzysta z transportu publicznego (52% z nich codziennie, a 17% minimum raz w tygodniu). Tymczasem samochodem po Warszawie na co dzień porusza się tylko 11% mieszkańców, a minimum raz w tygodniu ok. 23% z nich. Co trzeci ankietowany mieszkaniec Warszawy w ogóle nie korzysta z samochodu.

Niestety poruszający się na co dzień samochodami są bardzo „głośni”. Z wypowiedzi niektórych radnych podczas sesji Rady wnikało , że te osoby nie widzą świata poza samochodem. Rządzący, nie chcąc narazić się użytkownikom samochodów, poświęcają interes ogromnej rzeszy swoich wyborców dla podniesienia komfortu tej mniejszościowej grupy. Ciekawi jesteśmy co Radni powiedzą kierowcom, gdy Trasa powstanie, a efekty pozytywne będą minimalne, i np. czas dojazdu do pracy ulegnie niewielkiemu skróceniu. Bardziej prawdopodobne jest, że przez zwiększenie zapotrzebowania na transport na lewą stronę Wisły i przy braku miejsc pracy na Targówku Przemysłowym ten czas może się wydłużyć. Czyli, że wydamy setki milionów złotych na budowę drogi, zniszczymy Park, spowodujemy zablokowanie rozwojowe sąsiadujących terenów, a efekty będą żadne. Czy to polska specjalność, że najpierw musimy się sparzyć, żebyśmy dopiero wtedy stwierdzili, że był to błąd? Niestety wtedy będzie już zbyt późno, pieniądze zostaną wydane, a drogi nie będzie można zmienić. Dziś jeszcze można ją przeprojektować, a zmiana złej decyzji będzie najtańsza, bo etap projektowania jest etapem najtańszym i najprostszym z całej inwestycji. Zdaje się, że radni o tym nie pamiętają.

Nie zauważają też, że dodatkowo Trasa w obecnym kształcie zniszczy tereny położone przy ulicy Nowo Ziemowita, w tym część zabudowy mieszkaniowej. Również tam zostaną wycięte drzewa. Czy na pewno ta inwestycja jest w interesie Targówka? Czy wszyscy mieszkańcy Targówka tak ochoczo ją popierają, jak starają się wmówić mieszkańcom Warszawy tamtejsi radni?

Czyżby to była amnezja?

Nie można zaprzeczyć, że układ komunikacyjny Targówka dla obecnego ruchu samochodowego jest niewydolny. Ilość pojazdów, które wjeżdżają do dzielnicy oraz poruszają się po niej jest zbyt duża. Tu przechodzimy do bardzo ważnej kwestii, o której nie chcą pamiętać lub zapomnieli radni dzielnicy Targówek. Skąd te samochody tam się wzięły? Targówek dusi się w korkach między innymi przez takie błędne decyzje, jak zablokowanie budowy linii tramwajowej na Białołękę na ul. Świętego Wincentego, czy rozbudowę mieszkaniową Targówka Fabrycznego, przy braku rozwoju miejsc pracy w dzielnicy. 


Mieszkańcy wschodniej Białołęki, zamiast mieć możliwość szybkiego dotarcia do Centrum tramwajem są zmuszani do poruszania się samochodami (autobusy stoją w tych samych korkach więc wiele osób woli jechać własnym pojazdem). Wszyscy Ci mieszkańcy, nie mający miejsc pracy w swojej dzielnicy, jadąc na drugą stronę Wisły, w dużej część wybierają transport indywidualny. Olbrzymi ruch, który przetacza się przez Targówek, a który jest spowodowany błędnymi decyzjami rządzących, wlewa się następnie na Pragę. Tam nie ma ujścia, bo nie ma cały czas obwodnicy Śródmieścia i to powoduje jeszcze większe korki. Radni chcą jeszcze bardziej zwiększyć natężenie tego ruchu w kolejnych dzielnicach, np. na Powiślu, budując wielką Trasę przelotową (i to z ekranami akustycznymi), która nie ma ujścia bo na jej końcu jest wąska uliczka Tamka…

Radni twierdzą, że chcą tylko dojechać do Dworca Wschodniego albo do Wybrzeża Szczecińskiego. Jednak, gdzie te wszystkie samochody mają zamiar zaparkować? Na ironię zakrawa fakt, że jeden z radnych chciał POSZERZAĆ ulicę Świętokrzyską, chyba zapominając o tym, że ulica Tamka ma tylko jeden pas... 

Wtorkowe głosowanie to kolejna zła decyzja radnych Targówka, która nie tylko negatywnie wpłynie na natężenie ruchu komunikacyjnego w dzielnicy, ale też antagonizuje sąsiadów. Działając wspólnie dla wspólnego dobra – byłaby możliwość osiągnięcia dużo lepszych efektów (należy np. optować za budową obwodnicy Śródmieścia). Dlaczego radni Targówka nie starają się o budowę tramwaju, na który w obecnym projekcie Trasy jest tylko rezerwa?


Jakie jest rozwiązanie?

Zdaniem ekspertów urbanistów jedynym sensownym rozwiązaniem dla regionu Targówka na poprawę sytuacji transportowej jest zdecydowane postawienie na transport miejski (czego domagają się także w pierwszej kolejności mieszkańcy w cytowanym na początku badaniu), a także budowa biur (miejsc pracy) w pobliżu miejsc zamieszkania, czyli również w dzielnicy Targówek.

To od rządzących należy wymagać więcej, wymagać aby dostrzegali szerszy kontekst niż przeciętny Kowalski i aby kreowali prawidłowe postawy wśród swoich wyborców. Niestety wymaga to też zdecydowanych i odważnych decyzji. Dlatego mamy nadzieję, że radni i rządzący Targówka pokażą, że potrafią podejmować decyzje służące wszystkim, a nie tylko nielicznej grupie zmotoryzowanych. Wymagałoby to postawienia na zabudowę biurową na obecnych nieużytkach Targówka Fabrycznego oraz promowanie komunikacji publicznej. Mamy nadzieję, że jeszcze nie jest zbyt późno i że deweloperzy nie wykupili tam jeszcze wszystkich terenów pod budowę mieszkań, co jeszcze bardziej pogorszyłoby komfort życia obecnych mieszkańców, o czym pisaliśmy wcześniej.


Działajmy wspólnie

Uważamy, że władze dzielnicy Targówek, zamiast cały czas wchodzić w spory z sąsiadami, powinny starać się dążyć do porozumienia z nimi. Dzielnice po lewej stronie Wisły potrafią to robić. Tam prowadzone są sensowne inwestycje. Dla naszej części Warszawy, takim wspólnym działaniem powinno być wystąpienie władz dzielnic Pragi Północ, Targówka, a także Pragi Południe o jak najszybszą budowę wschodniej części obwodnicy Śródmieścia - o to wspólnie powinniśmy walczyć.

Mamy nadzieję, że sprawa budowy obwodnicy będzie początkiem dialogu między naszymi dzielnicami (czego niestety zabrakło podczas wtorkowej sesji). 


Być może radni Targówka będą zainteresowani udziałem w specjalnym pokazie filmu „Ludzki Wymiar”, przeznaczonym dla radnych, ale też dla mieszkańców dzielnicy Targówek, tak aby wspólnie porozmawiać o PRZYCZYNACH problemów dotykających całe nasze Miasto.

czwartek, 7 listopada 2013

Spotkanie z Janem Gehlem - film "Ludzki wymiar"

Za nami projekcja filmu "Ludzki wymiar" oraz debata z udziałem duńskiego urbanisty Jana Gehla, czyli 3 godziny interesującej dyskusji na temat jakości życia w mieście. Był też czas na chwilę refleksji nad tym, w jakim kierunku zmierza Warszawa.


Wszystkie miasta, w których Jan Gehl pracował, podjęły odważną i zdecydowaną decyzję. Przyznały priorytet komunikacji zbiorowej, rozwinęły infrastrukturę rowerową, przeznaczyły więcej przestrzeni dla pieszych.

Przykłady przekształceń Nowego Jorku, Melbourne czy Kopenhagi stanowią tu cenną analizę, a właściwie zbiór gotowych rozwiązań przy tworzeniu miasta przyjaznego człowiekowi. Oby nasi rządzący zechcieli czerpać inspiracje z doświadczeń profesora, bo to od ich zaangażowania i chęci współpracy zależy jakość naszej wspólnej przestrzeni.
Jak powiedział Grzegorz Piątek, naczelnik Wydziału Estetyki - "Kiedy w miastach problemem były choroby zakaźne - władze miasta podejmowały decyzję o budowie kanalizacji. Dziś problemem miasta są choroby cywilizacyjne - i to właśnie władze miasta poprzez swoją politykę powinny im przeciwdziałać".

Architekt Krzysztof Domaradzki zwrócił uwagę, iż wiele rzeczy zostało już w Warszawie opracowanych, natomiast brakuje dobrej wymiany informacji na ten temat. Naszym zdaniem ogromne pole do popisu jest po stronie Centrum Komunikacji Społecznej i jej nowego dyrektora Jarosława Jóźwiaka. Ciekawe jest, że wiele dokumentów w Warszawie jest zgodnych z zaleceniami profesora Gehla - np. Strategia Komunikacji. Zakłada ona uprzywilejowanie komunikacji publicznej, natomiast należy ją tylko realizować i tego oczekujemy od rządzących miastem.

Miejska aktywistka Joanna Erbel zadała bardzo trafne pytanie duńskiemu gościowi – „jak dotrzeć do rządzących z postulatami tworzenia miast dla ludzi, uspokojenia ruchu samochodowego”. Profesor Gehl zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz. „Należy mieć dane i ekspertów. Tak, aby móc dyskutować na konkretne argumenty ze zwolennikami samochodów”. Naszym zdaniem jest to bardzo cenny pomysł i ruchy społecznikowskie w mieście powinny mieć oparcie wśród kadry Profesorskiej. Ciekawe, która uczelnia w Warszawie stanie się taką kuźnią ekspertów dla idei „miast dla ludzi”? Może znacie jakichś kandydatów?

Dodatkowo naszym zdaniem należy pokazywać spójny front w rozmowach z władzami. Tak, aby włodarze, którzy w większości sami jeżdżą niestety wyłącznie samochodami rozumieli, że wolą mieszkańców Warszawy – czyli ich wyborców, jest stworzenie tutaj miasta przyjaznego dla ludzi. Użytkownicy samochodów są bardzo „głośni” i ich głos dociera do ratusza – dlatego Warszawa wydaje tyle pieniędzy na rozbudowę dróg – a jak widać efekty są żadne, korki są coraz większe (link). Zwolennicy „miast przyjaznych dla ludzi” i zrównoważonego rozwoju środków transportu, powinni się jednoczyć, aby pokazywać rządzącym, że również w ich interesie jest dbanie o komfort mieszkańców.

Dziękujemy serdecznie profesorowi za przybycie do nas. Mamy nadzieję, że temat "miasta dla ludzi" wpisze się na stałe w program pracy naszego ratusza. Na osłodę dla tych, którzy nie mieli czasu zobaczyć filmu, zdradzimy małą tajemnicę - 11 grudnia w kinie "Praha" będzie można zobaczyć
"Ludzki wymiar"Poniżej dwa krótkie filmy dotyczące uspokojenia ruchu. Co się dzieje gdy rozbudowuje się drogi w centrach miast – nam sytuacja przypomina wąskie uliczki na Starej Pradze, które są zapchane samochodami do granic możliwości.



Przykład ulicy przyjaznej ludziom w Kopenhadze – mieście profesora Gehla.



Trailer filmu "Ludzki wymiar"


niedziela, 27 października 2013

Ekrany akustyczne, a izolacja Pragi - Trasa Świętokrzyska cd.

Dziś odkrywamy kolejne szczegóły dotyczące aktualnego projektu Trasy Świętokrzyskiej
Do tej pory zwracaliśmy przede wszystkim uwagę na fakt likwidacji "dzięki" tej inwestycji jednego z dwóch na Pradze Północ parków,  ulubionego miejsca wypoczynku dla mieszkańców (ostatnio park został wskazany w konsultacjach społecznych jako jedna z 6 praskich lokalizacji dla siłowni plenerowych).

Teraz czas na omówienie koncepcji otoczenia Trasy, w szczególności wybudowania prawie na całej jej długości ekranów akustycznych. Wszystkie informacje na temat lokalizacji ekranów pochodzą ze złożonego przez ZMID latem tego roku u Wojewody Mazowieckiego projektu autorstwa firmy BAKS. 

Cel budowy ekranów akustycznych jest szczytny - mają tłumić uciążliwy hałas generowany przez pojazdy (choć różne badania podważają te założenia). W Polsce dominują ekrany średniej wysokości (ok. 5 metrów)  wykonane z tworzywa i betonu. Wyglądają one tak:



Można przypuszczać, że podobnej wysokości ekrany planowane są na Pradze wzdłuż Trasy Świętokrzyskiej. Poniżej wraz z krótkim komentarzem zamieszczamy fragmenty aktualnego planu Trasy z zaznaczonymi ekranami akustycznymi (czarny zygzak).



Ściana ekranów ma odgradzać Trasę od terenów Młyna Michla i pozostałości po parku (czyli tego co zostanie po wycince drzew w środkowej części).



Ekrany mają się również pojawić na fragmencie skrzyżowania Trasy z ulicą Tysiąclecia (Aleją Tysiąclecia).

Projektanci nie oszczędzili również charakterystycznych dla tej części Pragi miejsc. Pierwszym z nich jest tzw. jamnik na ul. Kijowskiej, naprzeciwko Dworca Wschodniego, czyli liczący ponad 500 metrów długości najdłuższy blok w Warszawie, zbudowany w latach 1971-1973


Zdjęcie: wikipedia.org

Ironią losu jest fakt, że budynek ten miał osobom przejeżdżającym pociągiem przez Dworzec Wschodni zasłaniać sypiące się kamienice Szmulowizny. Po zbudowaniu Trasy Świętokrzyskiej budynek będzie w całości odgrodzony ekranami akustycznymi.




Na koniec fragment między ul. Targową, a ul. Zamoyskiego, z historyczną zabudową Starej Pragi (m.in. kamienica Juliusza Nagórskiego przy Targowej 15). 



Zdjęcie: PolskaNiezwykla.pl

Ekrany akustyczne nie oszczędzą tego miejsca.



Na koniec pytania do Władz Miasta i ZMID:

  1. Czy budując Trasę trzeba w taki sposób ogradzać Pragę i izolować jej mieszkańców?
  2. Czy nie można przeprojektować Trasy, zwęzić jej i obniżyć dopuszczalnej prędkości?
  3. Czy trzeba zaburzać układ urbanistyczny Pragi i obniżać estetykę dzielnicy?
  4. Czy trzeba pozbawiać mieszkańców ich jedynego parku, dając w zamian bariery nie do pokonania?
  5. Czy takie działania są zgodne z wdrażaną przez Ratusz koncepcją rewitalizacji Pragi Północ?

poniedziałek, 21 października 2013

Wizualizacje Trasy Świętokrzyskiej na odcinku Kijowska-Zabraniecka i pozostałości jednego z dwóch na Pradze Płn. parków

Prezentujemy coś, czym nie chwalą się inwestor Trasy Świętokrzyskiej (Miasto St. Warszawa reprezentowane przez Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych), ani władze dzielnicy Praga Północ. To przestrzenne wizualizacje przebiegu Trasy na odcinku ul. Kijowska - ul. Zabraniecka, przygotowane na podstawie forsowanego przez ZMID projektu firmy BAKS

Teren planowanej inwestycji - w centralnej części zdjęcia wyremontowany kilka lat temu za spore pieniądze stadion DOSiR (przez który miała początkowo przebiegać Trasa - projekt zmieniono w trakcie trwania remontu), obok teren jednego z dwóch na Pradze Północ parków (1,75 ha; najstarsze drzewa sadzone po zakończeniu wojny). 
Tuż przy torach widoczny teren, który w wersji optymalnej powinien zostać wykorzystany na dwupasmową ulicę miejską łączącą Targówek Fabryczny z Centrum poprzez Pragę Północ.


Na kolejnym zdjęciu wizualizacja Trasy na podstawie projektu BAKS-u. 
4 pasy jezdni, każdy o szerokości 3,5 metra, pośrodku rezerwa tramwajowa na planowany w niewiadomej przyszłości tramwaj (ok. 7 metrów), chodniki, ścieżki rowerowe oraz mierzące kilka metrów wysokości ekrany akustyczne, potęgujące klimat getta. 

Razem daje nam to ponad 30 metrowej szerokości trasę przelotową przez teren Pragi, która ma biec środkiem ogródków działkowych (które można byłoby zamienić w park) oraz przez jedyny park w naszej okolicy (nie wspominając o zniszczeniu zabytkowego młyna, który na wniosek Miasta został wykreślony z wojewódzkiego rejestru zabytków).

Łącznie możemy stracić od ponad 0,5 do prawie 0,9 ha parku (czyli nawet połowę), w tym najstarszy i najcenniejszy drzewostan.


Poniżej odwzorowanie całego planowanego odcinka - plan projektu wg BAKS. 

niedziela, 20 października 2013

Cd. "Sprawy Kawęczyńskiej" - kilka odpowiedzi z urzędów na nasze pytania

Chociaż uwaga mieszkańców Pragi i nasza zwrócona jest w tym momencie na jeden z dwóch praskich parków, który ma zostać poważnie okrojony i pozbawiony najcenniejszych drzew z powodu planów budowy Trasy Świętokrzyskiej, nie zapominamy o zakończonym niedawno remoncie ul. Kawęczyńskiej i różnych kontrowersjach z nim związanych, które staraliśmy się wyjaśniać i przedstawiać na naszym blogu. 

Dostaliśmy w ostatnich dniach odpowiedzi na kilka naszych pism w sprawie Kawęczyńskiej, m.in. od Stołecznego Konserwatora Zabytków oraz Miejskiego Inżyniera Ruchu.

W odpowiedzi na nasze pismo do SKZ, które dotyczyło losów zabytkowego bruku i zaleceń konserwatorskich dowiedzieliśmy się, że:


[...] ulica Kawęczyńska nie jest objęta żadną z form ochrony konserwatorskiej [...]. W gminnej ewidencji zabytków zostało ujęte brukowane torowisko tramwajowe [...] oraz poszczególne budynki. [...] Prowadzenie zatem prac remontowych i modernizacyjnych na tej ulicy nie wymaga uzyskania zgody Stołecznego Konserwatora Zabytków oraz informowania o tym organu konserwatorskiego, w wyniku czego organ konserwatorski nie nadzorował prac remontowych nawierzchni przy ulicy Kawęczyńskiej oraz nie mógł egzekwować wykonania dokumentacji prowadzonych prac.

Teraz już wiemy, dlaczego mamy kocie łby z polnych kamieni zamiast przedwojennej kostki. Można było nawet wylać wszystko betonem, a i tak służby konserwatorskie nie miałyby podstaw do interwencji. Szkoda tylko, że cierpi na tym estetyka ulicy i mieszkańcy. 

Warto obecną odpowiedź SKZ porównać z odpowiedzią Dzielnicy z dn. 11 września br. Wydaje się, że wydanie opinii nie koniecznie musi być rozumiane jako zgoda na określone działanie. Poniżej skan pisma z Biura SKZ.


Drugie z pism, które chcemy omówić, zostało do nas przesłane z Sekretariatu Miejskiego Inżyniera Ruchu, Pana Janusza Galasa. Przypomnijmy, że nasze zapytanie dotyczyło 2 rodzajów prędkości na Kawęczyńskiej po remoncie (50 km/h na odcinku Ząbkowska-Folwarczna i 30 km/h w pozostałej części), ograniczenia tonażowego (zakaz wjazdu dużych ciężarówek na Kawęczyńską) oraz ustanowienia na całej Szmulowiźnie i Michałowie strefy 30 km/h.

W odpowiedzi Miejski Inżynier Ruchu wyjaśnia, że:

  1. pozostawienie prędkości 50 km/h na odcinku Ząbkowska-Folwarczna wynika z ustawienia sygnalizacji świetlnej i przepustowości skrzyżowania na końcu Kawęczyńskiej,
  2. w sprawie ograniczenia tonażowego powinien wypowiedzieć się Burmistrz Dzielnicy,
  3. do tematu wprowadzenie strefy 30 km/h na Szmulowiźnie i Michałowie możemy wrócić najwcześniej po zakończeniu budowy centralnego odcinka II linii metra.
Skan pisma poniżej, warto zwrócić uwagę na argumentację MIR.



Na koniec kilka zdjęć dokumentujących ostatnie zmiany na Kawęczyńskiej oraz pytania o to, czego jeszcze Dzielnica nie zrealizowała, a publicznie obiecano przynajmniej "sprawdzenie możliwości".

Po wielu latach oraz naszych licznych interwencjach (ostatnia 27 sierpnia br. podczas spaceru z wiceburmistrzem Sarną po Komisji Infrastruktury w sprawie Kawęczyńskiej) udało się wreszcie wyburzyć ruinę oficyny przy drewniaku (Kawęczyńska 26). Miejmy nadzieję, że to początek prac nad odnowieniem tego unikatowego w historii Warszawy miejsca. 


Na wysokości WSM zamontowana wyjątkowo tandetne plastikowe zielone "ścianki" mające zapobiec zsuwaniu się kory, którą wysypano klomby. Zobaczcie i oceńcie sami.


Jeszcze więcej wjazdów bramnych, zamiast wyłożyć kostką, wykonawca wysypał mieszanką żwiru i cementu, która po stwardnieniu upodabnia je do klepiska. Tym sposobem reprezentacyjna ulica, której koszt remontu pochłonął 4 mln złotych, budzi na skutek takich "udogodnień" uśmiechy politowania na twarzach osób odwiedzających Michałów oraz smutek mieszkańców, który po tym klepisku muszą codziennie stąpać.


Nie wspominamy już nawet o takich działaniach, które Dzielnica obiecała podjąć lub sprawdzić możliwość ich realizacji, jak:

  1. przesunięcie i zmiana ustawienia barierek przy szkole muzycznej,
  2. zmiana "bazarowego ustawienia" wiat przystankowych na pętli tramwajowej przy Bazylice,
  3. usunięcie murku ogłoszeniowego na placu przed Bazyliką i zastąpienie go stylizowanym słupem ogłoszeniowym.
I na koniec przypominamy o postulatach mieszkańców o wyłożeniu wszystkich wjazdów taką kostką kamienną jaka jest pod numerem 41.