piątek, 23 sierpnia 2013

Przywracanie pamięci o ofiarze Zbrodni Katyńskiej z Michałowa

Odrywając się na chwilę od przedstawiania różnych teraźniejszych absurdów, jakie występują w Warszawie, na warszawskiej Pradze, czy na Michałowie rozpoczęliśmy cykl wpisów poświęconych wybitnym mieszkańcom oraz osobom związanym ze Szmulowizną i Michałowem.

Niedawno mogliście na naszym blogu przeczytać o książęcym małżeńskie filantropów Michale i Marii Radziwiłłach, dziś kolej na postać kapitana Leona Hofmana, osobę, która zawodowo i rodzinnie związana była z Michałowem i której tragiczny los chcemy przypomnieć.

Kim był Leon Hofman? Nauczycielem, oficerem Wojska Polskiego, ofiarą Zbrodni Katyńskiej. Urodził się 29 marca 1904 r. w Kraszewicach (powiat wieluński), w rodzinie Ludwika i Marianny z Jaszczyńskich. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., później pracował w Kaliszu jako nauczyciel w kilku szkołach publicznych. W 1936 r. ukończył Państwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej i wkrótce przeprowadził się z całą rodziną (żoną Zofią  i dwójką dzieci) do Warszawy, na Michałów – mieszkali na ul. Siedleckiej pod numerem 37. W stolicy Leon Hofman pracował w Szkole Specjalnej nr 6. W stopniu porucznika piechoty walczył z 29 pułkiem piechoty w obronie Lwowa.


Leon Hofman, żołnierz i nauczyciel (1904-1940)


Leon Hofman w mundurze oficera Wojska Polskiego

Dostał się do sowieckiej niewoli – przebywał w obozie jenieckim w Starobielsku. Zamordowany przez NKWD strzałem w kark wiosną 1940 r. w Charkowie i pochowany wraz z innymi polskimi ofiarami zbrodni w masowym dole w pobliżu wsi Platichatki.

Dzięki pomocy Muzeum Katyńskiego otrzymaliśmy skany kilku dokumentów dotyczących Leona Hofmana.
Zamieszczamy poniżej wzruszający list pisany w grudniu 1939 r. ze Starobielska do żony Zofii i córki Barbary. Nie ma dnia, godziny w której niebyłbym myślą z Wami. Sen o Was robi mię szczęśliwym – pisał w grudniu 1939 r. do swoich najbliższych zapewne nie przeczuwając wówczas, że już się nigdy nie spotkają.


List por. Hofmana z grudnia 1939 r. pisany do żony i dzieci z obozu w Starobielsku


Wstrząsającym dokumentem zbrodni oraz świadectwem zakłamania ówczesnych władz jest też dokument-podanie, który żona Hofmana, Zofia w 1967 r. (a więc już w okresie rządów Gomułki) zmuszona została złożyć w sądzie powiatowym w Warszawie z prośbą o sądowne uznanie męża za zmarłego. Ponieważ przez cały okres PRL zbrodnia katyńska była tematem tabu, a wg komunistycznej propagandy polskich oficerów z Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska wymordowali Niemcy w 1941 r., żona musiała wnioskować o wskazanie 9 maja 1945 r., jako daty śmierci męża, który poniósł śmierć w związku z działaniami wojennymi.


Podanie o sądowne uznanie za zmarłego, które żona por. Hofmana musiał złożyć w 1967 r.

Pamięć o Leonie Hofmanie jest stopniowo przywracana w wolnej Polsce. W 2007 r. został pośmiertnie awansowany na stopień kapitana przez ówczesnego Ministra Obrony Narodowej, Aleksandra Szczygło. W 2009 r. na skwerze przy ulicy Otwockiej zasadzono „dąb pamięci” oraz ustawiono kamień upamiętniający kapitana Hofmana. Warto pamiętać o tym miejscu, zadbać o nie (obecny stan na wpół umarłego dębu oraz pomazanego przez wandali-ignorantów kamienia ilustrują poniższe zdjęcia) oraz zabiegać, aby pamięć o bohaterze z Michałowa nie zginęła. 



Uschnięty dziś dąb pamięci oraz kamień z tablicą poświęconą Leonowi Hofmanowi



Pomazana przez wandali pamiątkowa tablica na głazie. Oczyśćmy ją i zadbajmy o to miejsce!!!

1 komentarz :

Anonimowy pisze...

Chwała bohaterom!!!