Stacje trafo - niechciany element krajobrazu. Do tego galeria ulicznego wandalizmu, co widać po kilku stacjach znajdujących się przy Kawęczyńskiej, czy Siedleckiej.
Ustaliliśmy, że zarządza nimi Innogy i postanowiliśmy wystąpić o usunięcięcie bazgrołów, uporząkowanie terenu wokół i zieleń. Czekamy na pozytywne zmiany :)
niedziela, 31 marca 2019
środa, 27 lutego 2019
Dymy nad Szmulkami
Kopciuchy, czyli piece starszej generacji opalane drewnem, węglem i tak naprawdę czym popadnie, np. śmieciami (co jest nielegalne) to jeden z największych problemów przed którym stoją władze Warszawy walcząc o poprawę powietrza.
Takich pieców nie brakuje i w naszej okolicy. Wciąż w praskich kamienicach są mieszkania ogrzewane w ten sposób. Piece są również wykorzystywane przez różnego rodzaju firmy. Wielu mieszkańców publicznie zgłasza różne uciążliwości związane z funkcjonowaniem takich źródeł ciepła. Podstawowy, to drażniący dym pokrywający szczególnie w początkowej fazie spalania oddziaływający na daną okolicę.
Najsłynniejszym piecem na Szmulkach jest zapewne piec ogrzewający posesję przy Śnieżnej 3, obiekt licznych skarg (w tym również naszych) i interwencji Straży Miejskiej. Póki co, zdaniem strażników, wszystko jest ok...
Ze swojej strony apelujemy do właściciela nieruchomości, by mimo wszystko zastanowił się nad alternatywnymi rozwiązaniami grzewczymi, bo nawet jeśli w tym konkretnym piecu nie są palone śmieci i inne materiały zabronione, to jego funkcjonowanie jest uciążliwe dla wielu mieszkańców.
Innymi miejscami, z których dymi (uciążliwości z tym związane zgłaszają mieszkańcy, sami również sprawdzaliśmy) są posesje na Łomżyńskiej i Radzymińskiej - wystąpiliśmy do Straży Miejskiej z wnioskiem o udzielenie informacji o liczbie interwencji w tych miejscach i wynikach kontroli.
Film z palenia na Radzymińskiej:
Apelujemy również do władz miasta i ZGN o przyspieszenie podłączeń budynków komunalnych przy Michałowskiej i Grajewskiej do sieci ciepłowniczej. W tych miejscach również dymi...
niedziela, 24 lutego 2019
Jaśniej i bezpieczniej na Szmulkach
Nie od dziś wiadomo, że bezpiecznie czujemy się, szczególnie nocą, w miejscach dobrze oświetlonych.
My to wiemy od dawna. Cieszy natomiast, że potrzebę doświetlania okolicy, o co dopominaliśmy się wraz z niektórymi radnymi przez wiele lat dostrzegają inni, w tym RSM Praga i ZDM.
Z ostatnich doświetleń bardzo cieszymy się z lamp zamontowanych przy Al. Tysiąclecia od strony ekranów. Kilka razy pisaliśmy w tej sprawie do RSM Praga i są potężne lampy na elewacji dość dobrze oświetlające całą przestrzeń.
Z kolei ZDM również po różnych analizach i interwencjach doświetlił niedawno dwa przejścia dla pieszych przy Radzymińskiej.
Widać różnicę, gdy spojrzymy na pobliskie, słabo oświetlone skrzyżowania (zdjęcia robione o tej samej porze tego samego dnia).
W sprawie poprawy oświetlenia również w tych miejscach będziemy pisać.
wtorek, 19 lutego 2019
Znikające kosze na śmieci
Dziś o Łomżyńskiej 44. Budynek na końcu Szmulek, na skrzyżowaniu Łomżyńskiej i Grajewskiej. Mocno zaniedbany (nie ma CO), ale wciąż zamieszkany.
Z reprywatyzacją w tle. W ub. roku komisja weryfikacyjna uchyliła decyzję reprywatyzacyjną. Mimo to stan prawny budynku wciąż nie jest uregulowany.
Teraz dla lokatorom doszedł kolejny problem. Zniknęły kosze na śmieci, do których wyrzucali odpady.
Nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za ich zabranie, faktem jest, że stały na gruncie miejskim.
Nie mając koszy trzeba radzić sobie w inny sposób. Śmieci pozostawiane są w dawnej lokalizacji lub w pobliżu koszy ulicznych. Nie jest to jednak dobre rozwiązanie, zwłaszcza, że kosze uliczne służą innym celom.
Rodzi się w tym miejscu pytanie, dlaczego kosze zniknęły? Czy nie była uiszczana opłata za odbiór śmieci? Czy w takiej sytuacji to gmina nie powinna wziąć na siebie obowiązku zabierania odpadów i obciążania opłatami właściciela nieruchomości? Będziemy się sprawie przyglądać.
Z reprywatyzacją w tle. W ub. roku komisja weryfikacyjna uchyliła decyzję reprywatyzacyjną. Mimo to stan prawny budynku wciąż nie jest uregulowany.
Teraz dla lokatorom doszedł kolejny problem. Zniknęły kosze na śmieci, do których wyrzucali odpady.
Nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za ich zabranie, faktem jest, że stały na gruncie miejskim.
Nie mając koszy trzeba radzić sobie w inny sposób. Śmieci pozostawiane są w dawnej lokalizacji lub w pobliżu koszy ulicznych. Nie jest to jednak dobre rozwiązanie, zwłaszcza, że kosze uliczne służą innym celom.
Rodzi się w tym miejscu pytanie, dlaczego kosze zniknęły? Czy nie była uiszczana opłata za odbiór śmieci? Czy w takiej sytuacji to gmina nie powinna wziąć na siebie obowiązku zabierania odpadów i obciążania opłatami właściciela nieruchomości? Będziemy się sprawie przyglądać.
sobota, 26 stycznia 2019
Ostatnia zima Radzymińskiej 49?
Od kilku lat głośno wołamy o podjęcie działań na rzecz ocalenia dworku przy Radzymińskiej 49, najstarszego zachowanego budynku przy jej północnopraskim odcinku, datowanego na połowę XIX w.
W ubiegłym roku znaczna część znajdującego się w prywatnych rękach budynku uległa zawaleniu. Z każdym miesiącem, mimo podjętych działań zabezpieczających, wynikających z nakazu Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków sytuacja ujętego w rejestrze budynku ulega pogorszeniu, co widać na załączonych zdjęciach.
Udało nam się dotrzeć do korespondencji prowadzonej przez konserwatora z PINB i właścicielami.
Z korespondencji wynika, że:
- w 2018 r. do MWKZ wpłynął wniosek PINB dot. zajęcia stanowiska odnośnie rozbiórki budynku - MWKZ umorzył to postępowanie
- w tym samym roku odbyła się kontrola obiektu, a właściciele dostali całą listę nakazów. Część prac zabezpieczających to zapewne efekt kontroli, ale najważniejszych działań nie widać. Być może powinna odbyć się kolejna kontrola?
Całość dokumentacji publikujemy poniżej:
I decyzja nakazowa:
W ubiegłym roku znaczna część znajdującego się w prywatnych rękach budynku uległa zawaleniu. Z każdym miesiącem, mimo podjętych działań zabezpieczających, wynikających z nakazu Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków sytuacja ujętego w rejestrze budynku ulega pogorszeniu, co widać na załączonych zdjęciach.
Udało nam się dotrzeć do korespondencji prowadzonej przez konserwatora z PINB i właścicielami.
Z korespondencji wynika, że:
- w 2018 r. do MWKZ wpłynął wniosek PINB dot. zajęcia stanowiska odnośnie rozbiórki budynku - MWKZ umorzył to postępowanie
- w tym samym roku odbyła się kontrola obiektu, a właściciele dostali całą listę nakazów. Część prac zabezpieczających to zapewne efekt kontroli, ale najważniejszych działań nie widać. Być może powinna odbyć się kolejna kontrola?
Całość dokumentacji publikujemy poniżej:
I decyzja nakazowa:
Mamy nadzieję, że obecna zima nie będzie ostatnią dla tego reliktu dawnej zabudowy Szmulek.
wtorek, 8 stycznia 2019
Najmniejszy kościół Pragi
To chyba najmniejsza praska świątynia. Niewielkich rozmiarów kaplica przyszpitalna znajduje się na terenie dawnego szpitala kolejowego pod adresem Brzeska 12. Dostać się jednak do niej łatwiej od strony Markowskiej.
Zawsze korciło nas by wejść do środka, ale kaplica na co dzień pozostaje zamknięta. Można do niej wejść w zasadzie tylko w niedziele, przy okazji nabożeństwa (msza o 10:00). W Trzech Króli udało się.
O samej kaplicy pw. Najświętszego Serca Jezusowego wiadomo niewiele. Została wybudowana w 1910 r. w stylu neogotyckim z inicjatywy sióstr kanoniczek posługujących w szpitalu.
Zdjęcie lotnicze z 1945 r. z zaznaczoną kaplicą
Obecnie opiekują się nią księża pallotyni z parafii przy Skaryszewskiej (posługiwali dawniej w szpitalu). Jest wpisana do gminnej ewidencji zabytków, a cały teren szpitala dodatkowo do rejestru.
Budynek jest zaniedbany, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Na ścianach widać łuszczącą się farbę i ślady zacieków. Jednak jest szansa na kompleksowy remont.
Kaplica jest niewielka. W środku na powierzchni ok. 30 m kw mieści się ok. 20-25 osób. Ołtarz ustawiony jest w sposób analogiczny do świątyń przedsoborowych, gdy kapłan odprawiał mszę stojąc tyłem do wiernych.
W otworach okiennych absydy i ściany bocznej znajdują się proste, kolorowe witraże.
Ściany kaplicy pomalowane są farbą olejną koloru błękitnego (typową dla szpitali), a deski na sklepieniu pomalowane są na biało. Jednak spod łuszczącej się farby przebijają inne kolory, prawdopodobnie oryginalne.
Posadzka wyłożona jest płytkami ceramicznymi w kolorze biało-czarnym.
Bardzo ciekawy obraz znajduje się w prezbiterium. Przedstawia gorejące serce Jezusa.
Obraz został namalowany w 1957 r. przez zapomnianego dziś malarza, Władysława Pyżykowskiego. Krótką notkę poświęconą artyście zamieściła "Stolica" (nr 4/1974). Możemy się z niej dowiedzieć, że Pyżykowski uczył się w szkole rysunku Piusa Welońskiego, a także Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem Miłosza Kotarbińskiego. Pobierał też prywatne lekcje u Wojciecha Kossaka. W 1930 r. Pyżykowski otrzymał I nagrodę na wystawie w Zachęcie.
Oprócz malowania obrazów Pyżykowski zajmował się zawodowo projektowanie mebli.
Nie wiadomo w jaki sposób obraz trafił do kaplicy. Jedna z osób pomagających w służbie liturgicznej twierdziła, że obraz stanowi wotum artysty za odzyskane zdrowie.
Zarówno kaplica, jak i inne budynki znajdujące się na terenie szpitala, stanowią cenne, choć zapomniane zabytki w tej części Pragi. Warto je zobaczyć, szczególnie budynek modernistyczny wybudowany obok kaplicy.
Mamy nadzieję, że z czasem odzyskają dawny blask.
inne
Brzeska 12
,
kaplica
,
Markowska
,
modernizm
,
Najświętsze Serce Jezusowe
,
neogotyk
,
pallotyni
,
Praga
,
szpital kolejowy
,
Władysław Pyżykowski
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)




















































